0

„Kataloński dziennik podkreśla, że na Calderón Barça udowodniła, że jest poważnym kandydatem do mistrzostwa Hiszpanii”. O kurczę, skoro nawet katalońskim mediom trzeba udowadniać, że Barça poważnie liczy się w walce o tytuł, to chyba naprawdę mamy jakiś głęboki kryzys. Bez przesady. Nawet jeśli piłkarze Blaugrany wczoraj by się potknęli, to nadal byliby jednymi z trzech głównych kandydatów do mistrzostwa Hiszpanii, bo kolejek do końca zostało kilkanaście.
Co poradzić, trzeba czymś zapełnić okładkę…

0

Dzisiejsze spotkania dwóch największych ekip zajęły naszą uwagę, ale w podsumowaniu kolejki warto też pamiętać o Sevilli, która co prawda grała wczoraj, ale uparcie depcze po piętach Realowi i Barcelonie. :)
Czy El Madrigal to nie jest teraz Estadio de la Cerámica? A może funkcjonują obie nazwy? Jakoś trudno się przestawić…

1

Niezwykłe są emocje w tej Hiszpanii – co mecz, to finał (w poniższym wyliczeniu uwzględniłam i ligę, i Puchar Króla):

„Marca”, 26.02.2017: „mecz Atlético z Barçą jest finałem w walce o mistrzostwo”
„Sport”, 19.02.2017: „piłkarzy [Barcelony] czeka dzisiaj egzamin na Camp Nou w kolejnym «finale» [z Leganés]”
„Marca”, 25.01.2017: „«Marca» nazywa dzisiejszy mecz Realu [z Celtą] «finałem Pucharu»” (jeszcze oczywiście „Mundo Deportivo” i „Marca” pisały 28.01.2017 o półfinale z Atlético jako o „przedwczesnym finale”, ale to akurat było w pewien sposób uzasadnione).
„Mundo Deportivo”, 05.01.2017: „kataloński «Sport» w podobnym tonie zapowiada mecz [Athletiku Bilbao z Barceloną w Pucharze Króla], który ma smak finału”
„AS”, 12.12.2016: „Dziennik zapowiada także mecz Atlético z Villarrealem, który jest «finałem w grudniu»”.

Ciekawe, czy teraz przed każdą kolejką będziemy czytać o finałach. :) Oczywiście taką mamy sytuację, że każde spotkanie dla drużyn będących w czołówce jest arcyważne. Na pewno też nazwanie finałem meczu, w którym można wiele stracić, jest wygodne dla dziennikarzy, ale czy w ten sposób pojęcie finału się nie dewaluuje? Czym w takim razie będzie kwietniowe El Clásico? „Megahiperarcyfinałem”? Słowa mają swoje określone znaczenie.

0

Moje wcześniejsze słowa „Jego rozmaite działania można bardzo różnie oceniać […]” były wyrazem ogólnej niechęci – być może dość łagodnie wyrażonej – do sposobu zarządzania klubem przez Bartomeu, ale w tej konkretnej dyskusji nie ma to żadnego znaczenia. Można bronić jednych działań (czy nawet jednej wypowiedzi) jakiejś osoby, a inne ganić. Jaki jest związek wypowiedzi o dalszej walce o mistrzostwo albo braku wypowiedzi dotyczących sędziowania z La Masią?

4

Uważam, że wszystkie hiszpańskie kluby mogłyby mieć coś do powiedzenia w sprawie niekiedy naprawdę żenującego sędziowania. W takiej sytuacji Bartomeu oczywiście spokojnie mógłby się do tych głosów przyłączyć. Trzeba jednak przy tym pamiętać o tym, że wspominanie o sędziach przy każdej okazji wcale nie przyniosłoby Barcelonie chluby, a to, jak klub jest postrzegany, ma niebagatelne znaczenie marketingowe. O tym też Bartomeu musi pamiętać. Łatwo jest – a już w Hiszpanii szczególnie łatwo, bo jest ku temu dużo powodów – poskarżyć się na sędziowanie, ale dużo trudniej byłoby pozbyć się później opinii płaczka i poszukiwacza spisków.



Myślę sobie, że dla piłkarzy też nie byłoby dobrze, gdyby na każdy mecz wychodzili, mając w głowie „sędzia i tak sprawi, że przegramy, więc po co się starać?”. Nie ma co ich w takim przekonaniu utwierdzać, mają grać swoje.

0

Hmm, ale jak on miał to ująć? Na tej samej zasadzie można by napisać, że Bartomeu nie miał prawa powiedzieć „Graliśmy z nią [drużyną] w półfinale”, bo wcale nie grał, tylko siedział i obserwował przebieg spotkania.

Jego rozmaite działania można bardzo różnie oceniać, ale wiadomo, że tu nie miał na myśli siebie i swojej roli w jutrzejszym spotkaniu, tylko drużynę. Skoro niejeden kibic mówi „wygraliśmy”, „przegraliśmy”, „musimy walczyć” tylko dlatego, że się utożsamia z zespołem, to tak samo liczby mnogiej może użyć prezydent klubu.

0

Trochę zabawne jest doszukiwanie się powiązań między godziną rozgrywania meczu a osiągniętym wynikiem, ale niech będzie – czasami jest to nawet ciekawe, bo takie rzeczy zacierają się w pamięci. 12:00, 16:15, 18:30 czy 20:45 – trzeba po prostu zrobić swoje i wygrać.

Natomiast już zupełnie nie pojmę, jaki sens ma wplatanie informacji o porażce Realu na Estadio Mestalla nawet w takim „ciekawostkowym” newsie. Dziennikarze „Mundo Deportivo” czują się w obowiązku wbijać takie szpilki na każdym kroku, czy sądzą, że ich czytelnicy mają aż tak słabą pamięć? :)

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: