1

A Ty co byś zrobił na miejscu kierowcy?
https://x.com/GrantB911/status/1267209127891292160

2

@NeroTFP
Ja i tak zawsze wybiorę klasyczną kasę, żeby ludzie mieli pracę.

0

@DonMatteo901 @MESSIah16 @joloskyy @robsesh @fcbarcafan19
Tu filmik z dewastacji pomnika.


1

@MESSIah16
Super Mario był bardzo blisko Gretzky'ego, gdyby nie kontuzje i rak (który pokonał, ale zabrał mu kilka sezonów) raczej na pewno skończyłby karierę z lepszą średnią niż #99. Gdy pierwszy raz kończył karierę jego średnia w kanadyjce wynosiła ponad 2 na mecz.

0

@Mr8lack
Podjudzacze z Antify jak zwykle na miejscu.

0

@mpolska25
Zareagowałem na pierwszy wpis: "Śląsk, Jasna Góra...", który jest nieprawdą. Częstochowa tylko administracyjnie należy do województwa śląskiego, ale ze Śląskiem (krainą historyczną) nie ma nic wspólnego.

0

@barcelonaLM
Jasna Góra (Częstochowa) to nie Śląsk. To Małopolska. Wskaźnik, który podajesz, nie dotyczy Częstochowy, tu większego problemu nie ma, zresztą podobnie jak na południu województwa. Problem dotyczy aglomeracji katowickiej.

0

@SonBarcaGoku
Żadne zdziwko. Jedna trójka, bo grał w takich czasach. Przez jego pierwsze 10 lat grania w NBA nawet nie było rzutów za 3 punkty, w latach 80. ten rzut nie był często używany, a już na pewno nie przez podkoszowych.

2

@Russell
Szacunek za wspomnienie o Mistrzu Sun. Potwierdzam, że "Sztuka wojny" jest lekturą ponadczasową i obowiązkową, a mądrości z niej płynące są do wykorzystania w wielu dziedzinach. Pozdrawiam.

1

Lubię kreskówki od Bleacher Report. "The Champions" jest naprawdę dobry, ale "Game of Zones" jest jeszcze lepszy. A nowy sezon zaczął się genialnie. Drugi odcinek mnie rozłożył, no i skończyłem tak jak Squatch, z łezką w oku. Polecam tym, co kumają o co chodzi w NBA i w Game of Thrones.


0

@Persyfl
Edytowałem, bo był problem z cudzysłowami.

0

@Persyfl
Na wstępie chcę podziekować za odświeżenie mojej podstawowej wiedzy z pewnego wycinka historii. Bez tej rozmowy pewnie bym tego nie zrobił.
"Od Niemców byli."
Potem od sowietów, cżęsto ci sami ludzie.
"Były i co z tego? Już chyba ustaliliśmy, że wojska amerykańskie bazy w Niemczech nie świadczą o tym, że Niemcy są pod okupacją.
Presja to jednak nie to samo, co siłowe zajęcie terytorium."
Tu należy sobie zadać pytanie w jakim celu stacjonowali. I czy to stacjonowanie nie spełnia warunków okupacji pokojowej.
""Słownik historii Polski" Łepkowskiego. Nie twierdziłem, że w zaborze pruskim nie było obowiązku szkolnego (inna sprawa, że po niemiecku), ale nawet jeśli te 30% to stare dane i przyjąć 5%, to tylko gorzej dla II RP.
Nie jest to jakiś oszałamiający skok, a olanie dorosłych to właśnie zarzut dla II RP."
Powtórzę, nie gloryfikuję II RP. Odnoszę się jedynie do tego, że nie zrobiono nic.
"Tylko co to za argument? To nie jest tak, że sukces PRL na tym polu wynika z działań poprzedników."
Według mnie w małym stopniu jednak wynika.
"Prawdziwy problem istniał w prawie całej Polsce, dość powiedzieć, że średnia dla choćby województwa warszawskiego była wyższa niż średnia całego kraju. Ale owszem, część kresów druga RP szczególnie zaniedbała. Samo ich odłączenie nie rozwiązywało problemu, a jedynie odrobinę go ograniczało. Z drugiej strony była jednak wojna i przesiedlenia."
Nie tak odrobinę. Podkreślasz sprawę mniejszości, a wśród nich było najwięcej analfabetów. Przykładowo "tutejszych" nie przesiedlano.
"Taki wniosek dotyczy też elektryfikacji, gdzie największy problem był na Kresach, temu chyba nie zaprzeczysz."
Nie zgodzę, gdyż to manipulacja. Ze względu choćby na zniszczenia wojenne dużo to nie zmieniało, a problem dotyczył większości kraju na tyle, że w 1945 roku 90% polskich wsi nie było zelektryfikowanych."
Tu wymierzasz też prztyczek w nos III Rzeszy, nie tylko II RP.
"To czemu praca ludzka tego nie osiągnęła w dwudziestoleciu?"
Ignorujesz w ogóle postęp cywilizacyjny. Równie dobrze mógłbym mieć pretensje, że dostęp do internetu był na słabym poziomie kilka dekad wstecz. Choć krytyka II RP jest słuszna. Nie jest jednak powiedziane, że rządy inne niż PRL nie zrobiły by tego samego, a może więcej.
Po co nam w ogóle rządy, skoro mamy pracę ludzką?"
To świetne pytanie. Naprawdę, zero złośliwości. Ale to temat na dyskusję znacznie dłuższą niż ta.
"Podałem je jako kolejny mieszkań i jeśli zaspokojenie jednej z podstawowych potrzeb, jaką jest dach nad głową nie ma wpływu na standard życia, to nie wiem, co ma."
Bezdomność była problemem II RP. Ale nie jest tak, że w PRLu tego nie było, problem był po prostu ukryty. W sporym stopniu rozwiązano go przez dokwaterowania czy po prostu przez przygarnianie kogoś bliskiego. Przeładowane mieszkania, niewielki metraż na osobę, dekady oczekiwania na swoje M, o tym nie wspominasz. A tak było. Także standard był, ale był bardzo niski.
"Dowód anegdotyczny, bez znaczenia."
Takich anegdotek była ogromna liczba. Dla naprawdę wielu ma znaczenie.
"Raz jeszcze, nigdzie nie mówiłem, że PRL nie miał wad, raczej mówiłem, że miał też zalety."
W porównaniu z krajami z innym systemem te zalety są raczej śmieszne.
"To nie była tragedia, tylko katastrofa. Nie Polska była za nią odpowiedzialna i jej skutki dla Polski były minimalne. Wskazywałem na skuteczność działań w podobnych sytuacjach, na które współcześnie nie bylibyśmy w stanie się zdobyć.
Znowu dowód anegdotyczny. To był płyn lugola i ludziom nic nie groziło. To była nadmierna ostrożność."
Ta katastrofa była tragedią. Wiem co piłem. I znów miliony anegdotek, które są dowodem historii i faktów. No i jak w końcu było? Bo to co piszesz sobie przeczy.
Skoro zrobiono coś bezsensownego to czemu się jarasz takimi działaniami? W jakim innym przypadku PRL się tak wykazał? I skąd ta pewność, że "współcześnie nie bylibyśmy w stanie się zdobyć"? Czy teraz w Polsce nie dałoby się wytworzyć odpowiedniej ilości roztworu prostego do zrobienia? Co sprawia, że to tak wielki wyczyn?
"Ocena tamtych czasów tylko z perspektywy własnych doświadczeń nie jest w żadnej mierze miarodajna."
Pewnie, że nie. Jednak większość nie chciała PRL i na to bez problemu znajdziesz dowody.
"Tyle tylko, że do PRLu to żadną normalnością nie było."
Bo krótka jest historia państwa. Dwukrotnie jednak normalność się zdarzyła.
"Czyli nie każda partia może istnieć, a tylko te, które państwo uzna za stosowne."
Tak, ale te którym na to nie pozwoli to margines. Znasz przypadek próby stworzenia partii, której nie zezwolono na istnienie?
"Były powiązane, ale nie tożsame. Działania wojskowe były tylko jednym z elementów polityki, a sami żołnierze nie mieli na nią wpływu."
Nie znaczy to, że nie podejmowali działań na własną rękę. Tak "wyzwalali", że utrudniali stworzenie polskiej administracji. Kradli i gwałcili tych, których "wyzwalali". Grabili ich z żywności. Podobnych czynów dokonywali na więźniach obozów pracy wracających z terytorium III Rzeszy. Na Ziemiach Odzyskanych tworzyli wspólną administrację razem z Niemcami! Ignorując starania Polaków. W okrutny sposób rozprawiali się z żołnierzami AK, z którzy wcześniej współpracowali. Tysiące żołnierzy AK zostało rozbrojonych i aresztowanych, by później traktować ich jako jeńców wojennych. Dziesiątki tysięcy Polaków trafiło do dużej sieci obozów, często tych, które wcześniej były niemieckie. Spora część więźniów tego nie przeżyła. Całkowicie demontowali przedsiębiorstwa i zakłady produkcyjno - przemysłowe. Grabili surowce, tysiące ton wyrobów walcowanych, metalowych i stalowych, demontowali linie kolejowe, rozkradali płody rolne, setki tysięcy wagonów z polskimi dobrami wywieźli do Kraju Rad. Dzisiaj to wszystko byłoby warte dziesiątki miliardów euro. Super to "wyzwolenie".
"No i nie wszystkie były mało-zaludnione, a było ich na tyle dużo, że to w sumie ta niemal połowa kraju, o której piszesz."
Odnosiłem się tylko do tych pięciu "żółtych" powiatów.
"Swoją drogą 75% ludności mieszkało na wsiach. Mamy też dane ze spisu powszechnego z 1931 roku. Chociaż one często były zawyżane na korzyść polski, albo ludzie mylili narodowość z obywatelstwem. Część też nie potrzebowała narodowości i mówili, że są "tutejsi". I tak przykładowo w województwach:
- nowogrodzkim - 58,3% to Białorusini
- poleskim - 59,5% Białorusini
- wołyńskim - 69% Ukraińcy
- tarnopolskim - 53% Ukraińcy
- stanisławowskim - 72,9% Ukraińcy
Nie jestem do końca przekonany do tej mapki, ale
http://www.polska1918-89.pl/photos/sklad-narodowosciowy-ii-rp-wedlug-spisu-ludnosci-z-1931-r.-,3455.jpg"
To nie jest prawda. Spis z 1931 roku nie zawierał pytania o narodowość. Dlatego wstawiałeś mapkę z używanym pierwszym językiem. Poleskie to było województwo "tutejszych". Swoją drogą walczyli o nich i Białorusini i Ukraińcy, każda z tych narodowości uważała ich za przedstawicieli swojego narodu. "Tutejsi" stanowili większość populacji tego województwa, sami uważali się za grupę etniczną, podobnie jak Rusini, zrobiono z nich Białorusinów czy Ukraińców nie z ich woli. Dlatego w tych danych Białorusini to Białorusini i "tutejsi", a Ukraińcy to Ukraińcy i Rusini. Do tego może jest to problem dotyczący niewielkiego procenta, ale ciekawi mnie jak wyglądała sprawa rodzin mieszanych. Mimo małej skali to całkiem interesujący temat, choć pewnie w wielu przypadkach smutny.
"No przecież było."
Części składowe ZSRR nie były państwami. Moja ocena sytuacji byłaby inna gdyby Białoruś czy Ukraina nimi były.
"Podobnie jak polskie. Tu nawet ciężko mówić tylko o manipulacji, gdy dane obu stron różnią się o 70 punktów procentowych."
Pełna zgoda.
"Nie mogłem znaleźć dobrej mapki z deklarowaną narodowością, ale wyżej wrzuciłem suche dane."
Odniosłem się już do nich, dla poleskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego wyglądałyby inaczej gdyby uwzględnić dodatkowe grupy etniczne i o bezwzględną większość byłoby bardzo trudno. Przy okazji dodam, że pewnie udział Polaków jest trochę podniesiony, zdaję sobie z tego sprawę, to tak dla uczciwości i braku podejrzenia o stronniczość. Jestem pełen krytycyzmu wobec II RP, choć pewnie nie w takim stopniu jak pan, panie Persyfl.
"No jednak trochę robili. Traktowani byli przez II RP jako ludzie drugiej kategorii w mało subtelny sposób polonizowani, choćby przez likwidację białoruskich szkół, których w 1928 roku nie było już ani jednej. A pod pretekstem walki z komunizmem, tłumiono wszelkie ruchy narodowościowe."
Nie zaprzeczę, byli szykanowani. Źle się wyraziłem, nie było wyraźnego sprzeciwu przeciw II RP takiego jak u Ukraińców.
"O Ukraińskich dążeniach niepodległościowych można by długo pisać."
Oczywiście, że tak. Ale to potwierdza fakt braku istnienia państwa ukraińskiego. Ich działania nie były skierowane na dołączenie do USRR.
"To już wróżenie z fusów, równie dobrze mogłoby być jak Baskami. Co i tak nie zmienia faktu, że nie tego dotyczył zarzut. No i na tamtych obszarach często to były większości."
Zaznaczyłem to, że sobie gdybam, monopolu na rację nie mam. Zawsze możesz to gdybanie zignorować, żalu mieć nie będę. Mogłoby być tak jak z Baskami, pytanie czy ta mniejszość byłaby w stanie wykreować swoje elity i czy byłyby ku temu warunki. Nie wiadomo jak długo trwałyby rządy sanacji, wcale nie musiałyby być wieczne.
"Co do potencjalnego późniejszego plebiscytu i przekrętów, które by mu towarzyszyły, to w ogóle nie dotyka meritum sprawy."
Pewnie, że nie jak całe moje gdybanie. Pewności do zainstnienia przekrętów też mieć nie wolno.
"Tarnopolskie:
Polacy - 37%
Ukraińcy 53%
No nie wiem, czy tak niewiele."
Dane dekadę wcześniej dają takie wyniki:
Polacy: 44,98%, Ukraińcy: 49,98%, to w moich oczach jest niewiele, a są to dane na wyraźne pytanie o narodowość, w przeciwieństwie do tych z 1931.
"Wiem, uwzględniam to."
Nie widzę żebyś to uwzględniał, choć rozumiem, że nie masz jak, z prostej przyczyny braku danych do tego. Na szukanie jakiejś próby oszacowania ilości Rusinów wśród Ukraińców niestety nie mam czasu.
"Pomijam temat niepostania państw, bo czuję tam jakąś pułapkę :D"
Pułapki raczej nie ma żadnej, różnica jest jedynie taka, że przy istnieniu Białorusi i Ukrainy inaczej bym to wszystko widział, choć to wszystko dalej byłoby niezwykle skomplikowane, prawdopodobnie bez satysfakcjonującego rozwiązania.
"Sam argument jednak nie ma znaczenia w kontekście wyzwolenia."
Tak, cały ten post jest zabawą w pisanie alternatywnej historii.

Zaraz mecz, więc, życzę dużo wrażeń.

0

@contowsky
Dobrze wiedzieć, dzięki za cynk.

0

@ja8215
Może nie najpiękniejszy, ale ulubiony. Henry na 1:1 w 2:6. Druga jego bramka w tym meczu też zawsze spoko :)



0

@contowsky
Ulubiony to czeski Gambrinus, ale, że go w Polsce nie widzę to Budweiser (też czeski).

0

@Hiacynk
Ok, teraz rozumiem co miałeś na myśłi.

6

Bliskie spotkanie z ustami Josha Harta i LeBron złapał kontuzję (oficjalnie pachwina haha) wykluczającą go z kolejnego meczu.


0

@Hiacynk
No, ale Lewy to chyba w miejsce Giroud by się do pierwszej jedenastki załapał. Resztę Polaków całkowicie pomijam.

0

@Hiacynk
No bez jaj, że Lewy to trzeci skład.

0

@Persyfl
Podsumowując sprawę Kresów, mniejszości ich północnej części z biegiem czasu pewnie zostałyby spolonizowane, może po jakimś czasie wyrośliby białoruscy nacjonaliści, a może nie. Gdyby nie wybuch DWŚ w części południowej odbyłby się plebiscyt. Według ustaleń po 25 latach od wytyczenia granic II RP ludność województw południowo-wschodnich miała zdecydować o swoim dalszym losie. No i trudno powiedzieć co by zdecydowano. Na powstanie nowego państwa (Zachodnia Ukraina czy jakby to nazwali) raczej szans by nie było. Prawdopodobnie uczestnicy plebiscytu dostaliby do wyboru dwie opcje, pozostanie w RP, bądź przyłączenie do USRR. I tu mogłoby być różnie, ale całkiem prawdopodobne wydaje się pozostanie całości w składzie RP, z późniejszymi problemami w stylu IRA czy ETA. Na bezapelacyjne poparcie przez Ukraińców (a raczej tylko takie sprawiłoby, że Polska straciłaby część terytorium) przynależności do Związku Sowieckiego nie było szans, bo zdawali sobie sprawę z tego, że wujek Stalin wcale taki fajny nie jest i prześladowania obozu sanacji to jest przy tym pikuś. W lwowskim i tarnopolskim Ukraińców było niewiele więcej niż Polaków, zdecydowaną przewagę mieli tylko w stanisławowskim i wołyńskim (nie jestem pewien czy w tym drugim też miał być plebiscyt, od matury dużo czasu minęło i już nie pamiętam). Sporo mogło znaczyć to jak zagłosowałaby mniejszość żydowska i rusińska (to znacznie większa grupa niż tylko Huculi, Bojkowie i Łemkowie), bo oni wcale nie są równoznaczni z Ukraińcami. Po PWŚ nie powstała Białoruś i Ukraina, więc mniejszości mimo niechęci do Polski i tak mogłyby myśleć o byciu w Polsce w kategorii 'mniejszego zła". Bardzo interesujące jest jak zachwycona biednymi Kresami była AC widząc je jako "wielki świat". Nie lubię "gdybać", ale to zrobiłem ze względu na to, że podkreślasz problem z etnicznością na Kresach i niechęć mniejszości do bycia częścią polskiej państwowości. Ale to tylko moje przypuszczenia i nie musisz się z nimi zgadzać.

0

@Persyfl
"Kiedyś tępiłem anglicyzmy, ale teraz uważam, że byłoby to hipokryzją w sytuacji, gdzie obcojęzyczne kultury miały na Mnie większy wpływ niż polska."
Jednak wplątywanie ich w zdanie, w sytuacji kiedy nie masz pewności, że osoba z którą dyskutujesz zna ich znaczenie jest niekulturalne, nie podejrzewam żebyś nie znał polskiego słowa, którego mógłbyś normalnie użyć, choćby "cóż". Na mnie ogromny wpływ ma Holandia, a jednak tutaj w rozmowie nie używam języka tego kraju, bo pewnie byś go nie zrozumiał.
"Tylko żółty kolor nie odniesienie do całej populacji kraju, tylko odsetek na danym terenie, więc gęstość zaludnienia nie ma tu specjalnego znaczenia. Weź tez pod uwagę, na ilu terenach ten odsetek nie przekraczał 50%."
Chodzi o odsetek w danych powiatach, te akurat są małozaludnione, dla całej dyskusji to nie ma większego znaczenia, chciałem jedynie zwrócić uwagę na liczebność mieszkających tam ludów (bo takich Huculi narodem raczej nazwać nie mogę). Mniej niż 50% jest na sporym obszarze Kresów, wiedziałem to i bez tej mapki. Mapki dotyczącej pierwszego używanego języka, nie chęci przynależności państwowej. W wielu powiatach 50% nie miała żadna narodowość ze względu na to, że narodowości tam żyjących było więcej niż dwie, niektórzy nie poczuwali się też do żadnej narodowości, taka specyfika Kresów nie dawała szans na wytyczenie w miarę sprawiedliwych granic według etniczności. Do tego mniejszości Kresów nie posiadały własnej państwowości, nie było państwa białoruskiego, ukraińskiego, rusińskiego, żydowskiego, a do Czech, Niemiec czy Armenii było za daleko.
"Jeśli się już powołujemy na plebiscyt, to według danych niemieckich Polacy stanowili tam tylko 10% ludności :D No wówczas sytuacja była dość skomplikowana, bo Polska miała właśnie dostać łomot od Rosji. Przede wszystkim właśnie wówczas powstała zasada tworzenia państw narodowych ze względu na większość ludności na danym terenie."
Ja to wiem, wiem też, że dane niemieckie zostały zmanipulowane. Wskazałeś jednak mapkę z użyciem pierwszego języka to chciałem pokazać, że język nie jest dobrym kryterium.
"Owszem, co nie zmienia faktu, że na kresach wschodnich sytuacja była wręcz odwrotna."
No nie wręcz odwrotna. Nie na Kresach, a na części Kresów. "Tutejszym" było wszystko jedno. Białorusini nie robili problemu z powodu życia w RP. Część Ukraińców wcale nie chciała do Kraju Rad, zwłaszcza po tym co się stało w czasie Wielkiego Głodu.
"Nie dla partii, tylko dla władz państwowych. Co w przypadku choćby Litwinów uważających Polskę w zasadzie za okupanta, ma spore znaczenie."
Tak masz rację, miało być dla władz. Tylko tych Litwinów w II RP bylo niewielu, mieszkali pośród przeważającego żywiołu polskiego, to było około 50 tysięcy ludzi rozproszonych wśród Polaków i Białorusinów na sporym obszarze. Dla porównania na Litwie Kowieńskiej zostało ćwierć miliona Polaków.
"Ale to tylko założenie oparte na zasadzie, że nie można wykluczyć."
Pewnie, że tak. Nie ma danych by to uznać za fakt. Jednak by osiągnąć próg 10% jestem przekonany, że znalazłoby się tylu, którzy związek z Polską czuli, zwłaszcza, że z Ukrainą czy Rosją nigdy nie mieli nic wspólnego (jeśli chodzi o ludy rusińskie), a co do "tutejszych" to krzywdy ze strony Polaków nie zaznawali.

0

@Persyfl
"Wedle choćby przytoczonych przez ciebie definicji - jest."
Niezależni i nieskrępowani nie byli.
"No to jak już się bawimy w słowniki, okupacja: «czasowe zajęcie obcego terytorium przy użyciu siły zbrojnej; też: czas trwania tego stanu».

Także ZSRR nie okupowało po 1945 roku Polski."
No i nie było już wojsk sowieckich po 1945? Chyba jednak były, ciągle stwarzając presję. A może tu na wczasach tylko siedzieli?
"To zależy gdzie. W Galicji istniał obowiązek szkolny, w zaborze pruskim odsetek analfabetów wynosił 30% i mniej więcej taki był odsetek wyjściowy dla II RP."
W zaborze pruskim również istniał obowiązek szkolny i analfabetyzm tam nie przekraczał 5%. Skąd te 30%? W samym okresie między 1921, a 1931 odsetek dzieci - analfabetów zmalał z 34,6 do 22,6%. Dorosłymi pewnie się nie zajmowano. Ale jakaś poprawa była i proces trwał i tylko to chcę wskazać. Prawdziwy problem istniał na terenach byłego zaboru carskiego. I w dużej części rozwiązał się poprzez oderwanie sporej jego części po DWŚ. Taki wniosek dotyczy też elektryfikacji, gdzie największy problem był na Kresach, temu chyba nie zaprzeczysz. Nie gloryfikuję okresu II RP, ale coś tam nieudolnie robiono.
"To pleonazm. Moment jest zawsze czasowy."
Racja, nie popisałem się tutaj, masz punkt.
"Kiedy już dawno produkcja przestała być głównym czynnikiem przychodu. A może niewolnikom żyło się najlepiej? Czy może po prostu mówisz, że za II RP ludzie byli leniwi?"

Nie, po prostu piszę, że to praca ludzka osiągnęła, a nie partia.
"Ale jak twój brak odwagi ma się mieć do faktów? Podałem ci konkretne przykłady. Weźmy jeszcze choćby gospodarkę mieszkaniową. Za PRL raczej nie schodziło się poniżej 150 tysięcy mieszkań rocznie, a w rekordowych latach ta liczba była bliższa 300 tysięcy, a mowa tu tylko o nowych mieszkaniach. Do takich liczb po 1990 ciężko się było nawet zbliżyć. Za PRL mieszkania też były większe (średnio nieco ponad 60 m2), a osiedla budowane w bardziej przemyślany sposób i całą infrastrukturą w postaci szkół, przedszkoli, zieleni itp. I teraz zobacz, jak to wygląda współcześnie, gdzie zabudowuje się nawet kliny napowietrzające, a mała smutna huśtawka traktowana jest jako plac zabaw. Ba, większość Polaków mieszka w mieszkaniach z tamtego okresu."
Nie sprowadzaj standardu do kwestii mieszkań. Moja rodzina akurat z tych dokonań nigdy nie skorzystała, mieszkając w kamienicach z czasów carskich i II RP, posiadanie książeczek mieszkaniowych przez dekady nic nie dało. A dostępność do ubrań, kartki żywnościowe, limity? Sam za malutkiego wielokrotnie stałem godzinami w kolejkach. Tak był standard życiowy ograniczany.
"I jeszcze taka ciekawostka, działania polskie w czasie kryzysu czarnobylskiego uznawane są za wzorcowe i niemal niemożliwe do powtórzenia."
No chyba nie chcesz, aby taka tragedia się powtórzyła. Stałem z babcią w długaśnej kolejce po ten ohydny syropek, otoczony spanikowanymi ludźmi, którzy nie wiedzieli co im grozi, to obrazek z mojego dzieciństwa, którego się nigdy nie zapomni.
"Udowadnia choćby to, że PRL nie było tak złe, jak niektórzy chcą myśleć.

Niespotykana skala dotyczyła odbudowy, a nie zniszczeń. Właśnie w tym rzecz, że państwo stanęło przed bezprecedensowo trudnym zadaniem i całkiem nieźle sobie poradziło."
To mogłeś to napisać wcześniej, a nie używać zwrotu, który sprowokował mnie do takiej, a nie innej odpowiedzi. I tak, ludzie wykazali się fantastyczną pracą, nigdy tego nie zaprzeczę. PRL to moje dzieciństwo i nie mam powodów, by oceniać PRL jako "nie takie złe", kiedy jako dzieciak siłą rzeczy byłem w sytuacjach nie dla dzieci.
"Bo uznałeś za kryterium bycia wyzwolonym większościowe poparcie dla sprawujących władzę, a taka sytuacja w Polsce to była rzadkość."
No niestety to była rzadkość, gardzę okresem sanacyjnym, ale chyba nie jest to dziwne, że za kryterium biorę normalność?
"To jeszcze mam tłumaczyć, czym jest lietrówka?"
???
Jest kilka rodzajów literówek, nie tylko "czeski błąd". "Zjedzenie" znaku to inny rodzaj i konkretnie o to mi chodziło w tym przypadku (I/II).
"To poczytaj więcej o tych regulacji, bo nie każda."
No tak, są wyjątki, choć przykładowo nie przeszkadzają one istnieć takiej KPP.
"Założyłem, że opresyjne realia PRLu są mniej więcej znane wszystkim. Pokazuję natomiast, że II RP niebyła jakoś specjalnie lepsza w tym temacie i że nie można odmawiać wyzwolenia przez owe realia."
Skala opresji mocno się różniła. Ale masz rację z zauważaniem zła sanacji, którą oceniam jako zło, które spotkało II RP.
"Heh, raz jeszcze logika. Można wyzwolić, żeby potem przejąć. Ale tutaj to nie miało miejsca, bo sytuacja Polski w 1943 r. i 1946 diametralnie się różniły. Mieszasz też podmiotowość AC z ZSRR. Cała dyskusja dotyczy żołnierzy ginących podczas wyzwalania Polski, a nie polityki ZSRR"
Czy działania AC nie były ściśle powiązane z polityką ZSRR? Jak na moje oko to raczej nierozerwalne.
"Formalnie było to przyłączenie siłowe"
Czyli jeden z rodzajów aneksji.

0

@Persyfl
Wpis edytowałem, bo gdzieś zgubiłem Fryzów i coś tam jeszcze.

0

@Persyfl
Po wjazdach z Konfederacją przypuszczam, że uważasz mnie za ich zwolennika. Czy co gorsza za nawet szowinistę. Choć pewności co do tego nie mam. Otóż (nie "well") nie jestem, ani żadnego innego ugrupowania, w moich oczach cała scena polityczna jest jednym wielkim żartem. Przy okazji mam prośbę, sam używam anglicyzmów, ale wtedy gdy nie mają zamienników w języku polskim, tak jak przykładowo z terminami dotyczącymi koszykówki. Dla mnie drugim językiem jest niderlandzki i przez chwileczkę zadałem sobie pytanie: "co tu robi młyn wodny?". Z faktami nie dyskutuję, żółty kolor na mapce to tereny z najmniejszą gęstością zaludnienia, to bagna Polesia i północno-wschodnie Karpaty. Tego czy "tutejsi", Huculi czy Bojkowie jednocześnie nie mogli czuć się Polakami mapka określająca pierwszy język użycia jednak nie udowadnia. Dla przykładu, używający polskiej gwary Mazurzy niewiele ponad dekadę wcześniej opowiedzieli się za przynależnością do państwa niemieckiego, choć w języku niemieckim nie mówili. Zdecydowana większość z Fryzów nie ma problemu z tym, by jednocześnie czuć się Holendrami i takich przykładów jest jeszcze wiele. A wracając do ludów, do których mam sympatię, czyli Huculi (z nimi miałem do czynienia osobiście, ludzie z okolic Kołomyi i fajnie ich wspominam), Bojków, "tutejszych" i dodając do nich Łemków (w stosunku do których PRL zachował się okrutnie, praktycznie niszcząc ich społeczność) czy Rusinów z Zakarpacia to oni akurat przez cały swój żywot niewiele mieli do gadania i na własną państowość liczyć nie mogli. Taki jednak przykry los tych, których liczebność jest mała. "Czyli jednak to większościowe poparcie się gubi?" - to już jest brzydka manipulacja, co ma wspólnego poparcie dla partii czy poglądów z etnicznością? Nie wiążę sytuacji etnicznej z państwowością, zaznaczyłem tylko, że te mniej niż 10% nigdzie nie występowało i zdania nie zmieniam. Interwencja Armii Czerwonej tylko uniemożliwiła ludności terenów byłego zaboru austriackiego (z bardzo skomplikowaną sytuacją etniczną) na określenie się do jakiego państwa chcą należeć. W 1944/5 miał być w końcu plebiscyt, a nie aneksja.
Na odpowiedź na drugą część postaram się odpowiedzieć wkrótce.

1

@KSSniper
Dzięki za wyjaśnienie.

0

Jak Olympiakos teraz strzeli to są karne, czy liczą się gole na wyjeździe?

1

@Szicek10
Też Kanonierzy. Nie współczuję, gratuluję wyboru :) Ale lipę grają dzisiaj hehe.

1

@_wiktoria_ @Tasde
I chyba do tego Siem de Jong, choć to raczej rezerwowy.

1


Hajlajty z wyjazdowego zwycięstwa nad obrońcą tytułu Euroligi - CSKA Moskwa. Najlepiej dla nas punktowali: Higgins (17), Davies (16) i przede wszystkim Last Action Hero czyli Nikola Mirotic (23), który trafiał 3-punktowego buzzerbeatera na koniec drugiej kwarty i gamewinnera na 0,4 sekundy przed końcem meczu. W tabeli bez zmian, Barcelona ciągle na 3. miejscu z bilansem 20-6, a wyprzedzają nas: Anadolu Efes (22-3, mecz w Berlinie z Albą ciągle trwa) i Real Madryt (ten sam bilans co Barcelona).

2

@fart
Hehe, super meczyk, fajna końcówka z happy endem. No i końcowe rzuty, najpierw James dla CSKA na remis, a potem Mirotić na zwycięstwo. I love this game :)

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: