Strasznie się staro czuję ostatnimi czasy. Jakkolwiek groteskowo by to nie zabrzmiało, po tych mniej więcej 10 latach mojej kibicowskiej przygody z piłką nożną, zaczynam być... wypalony.
Mecze zaczynają mi sprawiać mi coraz mniej przyjemności. I nie chodzi tutaj o brak sukcesów czy słabą formę naszej Reprezentacji i Barcelony, ale po prostu wszystkie rozgrywki budzą we mnie coraz mniej emocji i zainteresowania.
Kiedyś, w gimnazjum czy liceum, żyło się "z meczu na mecz". Znałem dokładne daty i godziny spotkań na kilka tygodni do przodu i autentycznie odliczałem czas od ostatniego do pierwszego gwizdka.
Obecnie wręcz zmuszam się nieraz z dziwnego poczucia obowiązku do oglądania wielu meczów, co jeszcze nie tak dawno temu wydawało mi się nie do pomyślenia.
Nie wiem czy ktoś tutaj wraz z upływem lat miał/ma podobnie. Być może wraz z dorastaniem zmieniają się priorytety, dostrzega się, że to gonienie gdzieś tam za piłką nie ma żadnego związku z moim życiem tu i teraz. Może zaczyna się rozumieć, że piłka nożna tak naprawdę nie ma większego znaczenia i może być jedynie "najważniejszą rzeczą ze wszystkich rzeczy nieważnych".
Pozdrawiam was drodzy laramblowicze w ten ciepły, listopadowy wieczór.
Komentarze
1
@Martwy
Villareal wygrał kiedyś grupę LM z bilansem bramek 3:1, po sześciu meczach :D
0
Robert, Neuer, Flick, Suarez - tak bym to widział
6
@Survier
Andre Gomes
0
8
"Jego popisowym daniem jest pieczony kurczak"
To może niech jutro przed meczem ugotuje piłkarzom Dynama? Nażrą się i potem nie będzie im się chciało biegać
58
@IronSanHybrid
Ciekawi mnie czego szukałeś, skoro znalazłeś taką aukcję xD
46
Strasznie się staro czuję ostatnimi czasy. Jakkolwiek groteskowo by to nie zabrzmiało, po tych mniej więcej 10 latach mojej kibicowskiej przygody z piłką nożną, zaczynam być... wypalony.
Mecze zaczynają mi sprawiać mi coraz mniej przyjemności. I nie chodzi tutaj o brak sukcesów czy słabą formę naszej Reprezentacji i Barcelony, ale po prostu wszystkie rozgrywki budzą we mnie coraz mniej emocji i zainteresowania.
Kiedyś, w gimnazjum czy liceum, żyło się "z meczu na mecz". Znałem dokładne daty i godziny spotkań na kilka tygodni do przodu i autentycznie odliczałem czas od ostatniego do pierwszego gwizdka.
Obecnie wręcz zmuszam się nieraz z dziwnego poczucia obowiązku do oglądania wielu meczów, co jeszcze nie tak dawno temu wydawało mi się nie do pomyślenia.
Nie wiem czy ktoś tutaj wraz z upływem lat miał/ma podobnie. Być może wraz z dorastaniem zmieniają się priorytety, dostrzega się, że to gonienie gdzieś tam za piłką nie ma żadnego związku z moim życiem tu i teraz. Może zaczyna się rozumieć, że piłka nożna tak naprawdę nie ma większego znaczenia i może być jedynie "najważniejszą rzeczą ze wszystkich rzeczy nieważnych".
Pozdrawiam was drodzy laramblowicze w ten ciepły, listopadowy wieczór.
38
Jak można zaliczyć Albę do "ery 2008 roku", jak do Barcy przyszedł wtedy, jak Pep odchodził?
26
Ta nagroda należała się Lewemu jak Busiemu ławka
18
Coś się chyba kończy umowa Zidana z Mefistofelesem, albo Francuz nie zapłacił ostatniej raty