8

Faktycznie, ale nie o tym był artykuł, ale mnie tak naszło o starych czasach, masz rację - lepiej nie spamować badziewiem i chłamem, tym bardziej, że było-minęło. 3maj się ;)

9

Hahaha... widzę, że Kolega pamiętaju czasy, kiedy to kookało się na sport w takich wynalazkach inżynierii polskiej i sowieckiej jak tv - Saturn 201 (trzy kanały) i tv kolorowy Rubin 102,owe telewizorki to działały najlepiej wtedy, kiedy je się z kopa przydupcyło, ech, te słynne lampy głosowe czy od obrazu (czy raczej ich brak). Kurna, te płomienne, euforyczne i jakże ekscytujące relacje z plenum KC PZPR albo w "Spodku", albo w "Kongresowej"... i gorliwe przemówienia towarzyszy Gierka, Gomółki czy Jabłońskiego, po których to przemówieniach wstawał jakiś podstawowiony jełop i buc, który to darł japę wniebogłosy -" Niech żyje Towarzysz Edward Gierek... a tłum leszczy odpowiadał chóralnie - Niech żyje, niech żyje! ". Pamiętaju jak nas gwałcili łyżwiarstwem figurowym i Grzesiem Filipowskim lub słynne Bolerko w wykonaniu duetu Torvill und Dean, po którym to Bolerku puszczałem pawia, ciekawe kto miał większy rozrzut about pawia - ja... czy Eminem w utworze" Just Lose It". Albo pływaczki od Ericha Honeckera, nie wiem, które kobitki były ładniejsze i pełne sex-appealu, czy napakowane sterydami pływaczki enerdowskie... czy Grodzka/Grodzki? Festiwal Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze, na którym to festiwalu można było nieźle trząchnąć dyńką, lub festiwal w Sopocie i sławetne występy Boney M czy Demisa Roussosa lub występ w Studio 2 - Abby! Nie spoczniemy, nim dojdziemy - Czerwone Gitary! Pzdr ;)

8

Pamiętam ich centra - Billa Cartwrighta, łoo Jezusie, Bill zawsze wyglądał tak, jakby był ciągle na haju czy speedzie, taki jakiś senny i ociężały, ale summa summarum to nie można było mieć do niego większych zastrzeżeń. Później przyszedł kangur Luuuc Longley czy Wennigton, nie byli to jacyś wybitni geniusze koszykówki, ale cieniasami i chłopkami do bicia też nie byli by tak rzec... ale nie było mocnych na Jordana, Pippena, Kerra,Harpera, Rodmana, Kukoca, Armstronga czy Paxsona oraz ich genialnego trenera Phila Jacksona! Również Pozdrowionka ;)

13

No co Ty! Jakbym mógł nie pamiętać takiego kultowego filmosława, zawsze czekałem na pierwsze fragmenty owego filmu, ponieważ były wybrane najlepsze akcje Jordana, jeszcze ta muza i akcje Michaela, aż ciary szły po cojones. Zapewne puszczą ten filmosław w święta, tak jak zawsze puszczają "Potop" czy "Krzyżaków". Bardzo fajne nazwisko reżysera owego filmosława - Joe Pytka, czyli w pytkę ;) Dzięki za link!

18

Hę, za moich czasów wtedy, kiedy od czasu do czasu kookałem na meczory w NBA (Wizja Sport), to wszyscy trąbili wszem i wobec, że najwyższym koszykarzem świata był Sudańczyk Manute Bol. Co ciekawe, Manute i Mureşan mieli tyle samo wzrostu i zarostu, czyli że mierzyli równo po 231 centymetrów, teraz się okazało, że Gheorghe jest /był wyższy od Manute o kilka mikronów. Najlepsze jest to, że Twins Towers zagrali w jednej drużynie, czyli w Washington Bullets, ale dużo ze sobą nie pograli, bowiem Manute już wówczas cierpiał na niewydolność nerek, która to choroba przyczyniła się do Jego przedwczesnej śmierci... ups;/Mieli zmiażdżyć system i zatrzymać legendarną ekipę Chicago Bulls, ale wówczas Michael Jordan zrobił zwód i na jeden sezon zwiał z parkietów NBA na zadupie jakiejś drużyny wesołych drwali, czyli do baseballu... na dwa sezony pałeczkę i schedę spadkową pod nieobecność Jordana przejęli Houston Rockets, w której to ekipie grali tacy świetni koszykarze jak m. in. Cassell, Horry, a zwłaszcza Hakeem "The Dream" Olajuwon, no ale później Michael powrócił z wiochy, po czym postawił wszystkich do pionu. W ogóle to drużyna Bullets to było jezioro osobliwości by tak rzec, bo nie dość, że grał najwyższy koszykarz świata, to jeszcze grał najniższy koszykarz świata - Muggsy Bouges... to "se" wyobraź? ;)

10

Dżizas Krajst, ale co Allen przeżył za młodu, to się w pale nie mieści, czyli stereotypowy scenariusz chłopca wychowanego w getcie, pamiętam, że jak miał bodajże 17/18 lat to poszedł pierdzieć w pasiaki, ale za co? Allen był wówczas lokalną supergwiazdą i bohaterem, bowiem zdobył tytuł majstra Stanowego zarówno w koszykówce, jak i w futbolu amerykańskim (zdolniacha). Tak więc, żeby uczcić owe wydarzenie wraz z funflami i ziomalami walnął z pięty pograć sobie w kulki, czyli w kręgle, kurna, już nie miał co robić tylko iść na kręgielnię, albowiem ta przyjemność mogła go kosztować pięć lat wyrwane z życiorysu. Ponieważ Allen wraz z funflami zachowywali się dość głośno i robili niezły raban, po czym podeszła do nich grupka "białych", co zaowocowało tylko jednym, czyli totalnym mordobiciem i omłotem. Allen był oskarżony o to, że grzmotnął dziewoję z liścia lub taboretem (dokładnie nie pamiętam) , oczywiście, że do niczego się nie przyznawał, wszak nawet nie było go na nagraniu wideo, zresztą Allen zawsze powtarzał, że nigdy by nie uderzył żadnej dupenci. Co ciekawe, przed sądem stanęli tylko i wyłącznie "czarnoskórzy", a "białasy" po prostu wykręcili się sianem,no ale w USA to zawsze były /są i będą nieporozumienia na tle rasowym... ów sędzia, który to skazał Allena to z niego było kawał ciula i reszta dziada, bo nie dość, że niesłusznie skazał Allena i Jego funfli to na dodatek był "zaprzyjaźniony" jedną z ofiar owego zajścia. Na szczęście wszystko zakończyło się happy endem, bowiem gubernatorem stanu Wirginia został wybrany czarnoskóry polityk, który od razu wypuścił na wolność wszystkich skazanych na piekło.Po co ja o tym pitolę, przecież oglądałeś świetny film dokumentalny pt. "Proces Allena Iversona", zapewne ;) Pzdr

7

Ty podziwiasz/podziwiałeś grę w wykonaniu Allena i wcale się nie dziwię, bo Iverson był graczem wyjątkowym i nietuzinkowym, można by o nim godzinami pytlować.Ewing? Nigdy nie zapomnę tego, jak mu nad arbuzem wsadził czapę (Art. 148 & 1 k. k.) nie kto inny jak His Airness, jedno z moich najbardziej ulubionych zagrań najlepszego sportowca wszech czasów - Michaela Jordana, OhYeah!

11

Jeśli Lionel jest już w Waszyngtonie to powinien spotkać się z prezydentem USA, wszak to Barack Obama zapodał takie czułe słówka pod adresem geniusza z Rosario, cytuję "Teraz jestem jak Messi. Obaj jesteśmy na szczycie. Absolutnie!".

13

Leo strzela, asystuje, drybluje, a gdzie KP ;) Fajnie to ujął Redaktoiro Daniel Olbryś, że liczy się tylko i wyłącznie to, co w sieci, z drugiej strony medalu to jesteśmy codziennie gwałceni i zasypywani przeróżnymi statystykami, od których to można centralnie dostać zajoba i fixum-dyrdum. Lionel gra najlepiej ze wszystkich, mówię o pomysłach, wykonaniu. Najistotniejszy w kreacji. Bez niego nie byłoby tylu goli, on tworzy innym możliwość do asystowania, dzięki niemu też inni mają kluczowe podania. U niego jest jeszcze jedna niedoceniana rzecz, jeśli chodzi o tę liczbę ponad 50 KP. Wiele z zajebiaszczych, genialnych podań, ale też kluczowych przerzutów, szybko przenoszących ciężar gry w inną stronę boiska lub tych tuż przed pole karne, obok pola karnego - nie jest zaliczana!!! Bo, żeby KP czy udany przerzut został zakwalifikowany i portale internetowe mogły przybić pieczątkę, piłka musi dojść do adresata. Podanie może być genialne, ale jeśli zostanie uznane za skuteczne, jeśli odbiorca dobrze się ustawi, wyjdzie + obrońca drużyny przeciwnej nie przewidzi toru podania, źle się ustawi. Podobnie jak z golami, tak samo różne PK mają swój odmienny urok. Jedne podania kluczowe są tak przepiękne, że często, gdy po meczu widzi się i czuje, że ten czy tamten byli siłą napędową przez piękne i trudne podania, czasem nie dowierza się, że inny zawodnik, u którego wcale tego nie widziałeś magii podań, też ma tę samą ilość kluczowych podań. Bo tak to jest, że staty dokładnie wszystkiego Ci nie pokażą. Do lepszego zobrazowania muszą być... Co jest lepsze od statystyk? Jeszcze bardziej dokładne statystyki. Czyli, choćby to, ile metrów miało kluczowe podanie i subiektywny stopień trudności, ale to już jest temat dla zbokoli i dewiantów matematycznych ;)

8

Dziękować! Mówisz i masz ;) Może się kiedyś odwdzięczę, kto wie? ;)

12

Tak więc Barbara Walicka (autorka, która przetłumaczyła knigę "Messi - Wieczny zwycięzca"), to dała dupy za przeproszeniem, że napisała Barsie, zamiast...? Oki, może Barçy, cholera wie, kurna, przecież ja nie jestem polonistą, jeno Alfonsem stajennym... jak już! ;)

10

Wiem, że Ty człek aż nadto wykształcony i aż nadto inteligentny, zresztą nie będę Ci wchodził bez mydła, ponieważ zapewne tego nie lubisz, ale z tą pisownią to są naprawdę niezłe jaja i hocki-klocki... ponieważ chociażby w knidze pt. "Messi - Wieczny zwycięzca", to na stronie nr 164 jest napisane "Z Buenos Aires grozi Barsie opuszczeniem klubu, Katalonio, szykuj się do walki". Tak więc sam widzisz, że niekiedy można pisać Barsie, tak jak Barçy, Barçie, Barça, Barço itd., itp. Wiesz, wszystko sprawdziłem w sposób dogłębny, ale nie mam najmniejszego zamiaru stawać z Tobą w konkury ;)

11

Ja piję wszystko oprócz smoły, lepiku, płynu do naczyń, czy płynu Lugola - i jakoś dycham - na zdrówko! ;)

11

Luknij i porównaj piętkę Bońka do Buncola podczas meczora na MŚ w '82 i niezapomniany meczor Polski z reprą Peru (5:1), po którym to golu Boniek podbiegł do trybuny zajmowanej przez działaczy partyjnych (PZPR) i zapodał taki tekścior - "A teraz to mnie wszyscy w dupę pocałujcie" ot, cały Zibi ;) Albo zagranie piętką Xaviera do Villi podczas MŚ w RPA, czyli meczor La Furia Roja contra Portugalia. Nie mówię, że zagranie Karima to jest jakiś chłam i badziewie, co to, to nie... ale widziałem bardziej spektakularne zagrania piętką... ot, co! ;)

9

Tak, to prawda, wszak Garrincha był/jest uważany przez wielu fachowców i speców za najlepszego dryblera w historii futbolu. Był jednym z największych talentów urodzonych w Kraju Kawy, no ale Jego nieprawdopodobne problemy z narkotykami, a zwłaszcza z alkoholem (Pod mocnym aniołem) to nie pozwoliły Mu na osiągnięcie takiej sławy i sukcesu, na jaką faktycznie zasługiwał. Po mistrzostwach świata w Chile, Mane dostawał tyle lukratywnych propozycji z najlepszych klubów europejskich, ale nic z tego, bowiem pozostał wierny barwom klubowym swojego najukochańszego klubu, czyli Botafogo. No cóż, Mane był takim typem człowieka /zawodnika, że na wszystko kładł lachę, niczym się nie przejmował, brał z życia to, co najlepsze i zarazem to, co najgorsze, uczestniczył w kilku kraksach samochodowych, z czego w jednej z nich zginęła Jego teściowa. Po zakończeniu kariery stopniowo i powolutku staczał się na dno borykając się z ogromnymi problemami zdrowotnymi i finansowymi. Odszedł z tego padołu łez de facto zapomniany przez wszystkich (bodajże umarł na marskość wątroby) i na dodatek tak przedwcześnie, czyli w wieku 49/50 lat. Ale ma swój pomnik przed świątynią futbolu - Maracaną, to cieszy niezmiernie! Ech, ilu było /jest takich piłkarzy, którzy to oddali się w szpony hazardu czy alkoholu... to się w pale nie mieści m. in. Socrates, Best, Mueller, Jardel, Adriano, Dieguito, Merson, Speed, Iwan Pessoto, zresztą nie będę wymieniał, ponieważ zabrakłoby strony, żeby ich wszystkich wymienić, czasami zasrane - c'est la vie! Pozdrowionka ;)

12

Hę, kapitalny artykulik i jakże na czasie, ale kto był największym cyrkowcem i fakirem und "siatkarzem" w historii futbolu, oprócz Lionela? Odpowiedź brzmi Mane Garrincha, fenomenalny gracz, ale na co On nie chorował w dzieciństwie - to tego się nie da opisać, czyli że miał jedną nogę krótszą i wygiętą do wewnątrz w kolanie, miał wadę kręgosłupa, a jakby tego było mało, to jeszcze chorował na polio, teraz - to by Mu Arłukowicz załatwił green kartę na choroby nowotworowe - zapewne! Kiedyś przeczytałem, że gdy grał przeciwko Dumnym Synom Albionu, to jeden Anglosas Go centralnie wkurwił i wpienił, szepcąc Garrinchy do ucha jakieś wulgaryzmy, ale nie z Mane takie numery, oj - Nie! A, że Anglosasy miały na swoich arbuzach pszeniczne i płowe włosiwo, no to wiadomo że za cholerę nie mógł ich rozróżnić, co nie? Tak więc Mane się zjeżył i się wkurwił na maksiora, po czym w sposób ekwilibrystczny założył wszystkim Anglosasom, po kolei, jak leci - siateczki i dziurki, powaga, bez kitu. To nie Pelé był wybierany do jedenastki MŚ w '58 i w' 62,jeno Garrincha, to Mane zapoczątkował grę w duchu fair play, czyli słynny gest a'la Garrincha. Wszyscy się jarają piętką w wykonaniu Karima, a kto najlepiej grał piętką i kto miał przydomek "Golden Heel", no kto? Socrates! Kurna, co "Magrao" wyprawiał za cuda niewidy odnośnie gry piętką to się w pale nie mieści, pomimo że nie wygrał w futbolu dosłownie nic/niczego, to i tak pozostanie w mojej pamięci jako jeden z największych połykaczy ognia w historii bala. Świetni w "siatkówce" byli tacy piłkarze jak m. in.Dieguito, Nazario, Ronaldinho, Higuita-Scorpion, Pelé, Mancini, Grafite. Pamiętam takie zagranie piętką Gutiego do... Karima (nie pamiętam w jakim to było meczorze, zresztą mniejsza o to, ale Benzinho strzelił wówczas gola ), trza przyznać, że było w pytę i w tytkę.

10

Przeprasiak z mojej strony za zły dobór odpowiednich środków uspokajających, to niechże będzie Prozac... albowiem ów wiktuał podnosi pewność siebie, powaga.

15

Oki, jest piękna Victory nad jednym z najlepszych klubów na globie, zresztą każde zwycięstwo Barçy nad Blancos to smakuje podwójnie, przecież to jest najważniejsze wydarzenie w futbolu, wszak stają naprzeciwko siebie najlepsze firmy w historii klubowej piłki, najlepsi i najlepiej opłacani piłkarze etc. Ale zawsze jest jakieś "ale", nie mogę obczaić tego, jak niektórzy piłkarze Barçy mogą w sposób tak mistrzowski i artystycznych przepierdalać 200-procentowe sytuacje, już przepona pęka od tego wszystkiego. Alba, który potrafi strzelać takie przepiękne swojaki np. arcydzieło w meczorze z Deportivo ew. z RSSS, a tu w tym sezonie dostaje takie cudowne crossy od Leo i co? Wiadro! Kto kurna tak podaje Messiemu? No dobra, to Messi podaje, a jak Messi podaje, to... kurna na nos co do mikrona i tak mało tych pięknych podań kończy się bramką, że mnie szlag trafia, jak ktoś pierdzieli, ile to miałby CR asyst, gdyby jego podania kończyły się skutecznymi strzałami kolegów z Madrytu, a ileż on takich piłek podaje w meczu? Leo jest 2-3 razy lepszy jeśli chodzi o boskie podania, ale te nasze "patafiany" nie potrafią skończyć tak prostych rzeczy, że ja Cię kręcę! Czyżby ów problem tkwił w ich arbuzach, czyli że indolencja strzelecka, czy indolencja umysłowa? Być może się za szybko podpalają, tak jak podpalili się Jan Palach czy Ryszard Siwiec (cześć ich pamięci!), czyżby brak zimnej krwi i stalowych nerwów, przecież nie brakuje im umiejętności sensu stricto czysto piłkarskich, w to nigdy w życiu nie uwierzę, raczej chodzi o temperament latynoski, tak mniemam? Proponuję naszym piłkarzom środki uspokajające takie jak chociażby clonazepam czy alprox, bo tak dalej być nie może, kiedyś to się może srogo zemścić.

17

No cóż, Dybala po owym meczorze to mógł zapodać, ba! Nawet powinien to uczynić tak, jak to uczynił Guardiola po meczorze z City Casino - "To luksus Go oglądać". Lionel od początku roku jest w takim gazie i na takim speedzie, że to jest po prostu niemożliwe i niewykonalne, żeby ktokolwiek mógł w pełni zahamować i przystopować Lionela. Wczoraj - w pierwszej połowie to Lionel był z deczka przygaszony i przymulony, ale to była tylko taka gra pozorów i uśpienie czujności przeciwnika , ponieważ tylko czekał na to, aż się goście z Madrytu wyszaleją i wyszumią, po czym w drugiej połowie ruszył z całego kopyta i z całym impetem do przodu... i tyle Go widzieli! W drugiej odsłonie meczora to znowuż był majestatyczny i spektakularny, a te zagrania Lionela co do mikrona/milimetra w tempo to nawet są lepszej jakości - od zagrań jakimi nas niegdyś raczył sam Dieguito, tego się nie da wytrenować i wyćwiczyć na treningu, z tym się trzeba urodzić. Jednym zdaniem Leo "Conan-Barbarzyńca" Messi!Dybala? Często i gęsto obserwuj grę Lionela, bo tak zobaczysz drugiego takiego arealnego gracza, jakim jest bez cienia wątpliwości Leo ... jak świnia niebo.

14

Ależ oczywiście, przecież to, że jakaś płyta jest na pierwszym miejscu na liście Billboardu to wcale a wcale nie oznacza, że każdy ją musi kupić od razu i się nią delektować, ale co by nie mówić to czasami staty po prostu nie kłamią, ale na pewno nie są decydujące, na pewno.

14

Wiesz co? Ja tam raczej nie kookam na portale, wiadomo - co kraj to obyczaj, ale po to są, żeby od czasu do czasu na nie luknąć, mnie najbardziej in minus zaskoczył Isco, z czego to się bardzo cieszę, bowiem naprawdę czułem trochę stracha przed nim, bądź co bądź to był /jest obecnie najlepszym zawodnikiem w Blancos... a tu taka jakże miła surprise w postaci jego bardzo słabej postawy.

9

Macie rację wraz z Seniorem Teslą, ja tylko napisałem o tym, że whoshored wybrał ZM - Lionela, a nie chociażby CR7,gdzie zawsze ma nagrody z urzędu, a tu takiego wała! ;)

10

Senior Tesla, to jest wprost nie do wiary i nie do uwierzenia, ciekawe czy kiedykolwiek Barça odzyska najlepszą wersję Iniesty? Kiedyś czytałem, że ów styl narzucony przez Lucho, to nie jest ten styl, w którym to Don Andrzej czuje się najlepiej? Ale pismaki to niekiedy pitolą od rzeczy, myślę, że to jeszcze nie jest kres możliwość Iniesty, że jeszcze nie raz i nie dwa to pokaże to, na co Go stać, tak naprawdę to teraz zaczęła się zabawa na całe maty, tak więc czekamy na Ciebie - Don Andrzej!

12

Blancos w drugiej połowie meczora to zagrali totalną kupę i chłam, zważywszy na to, że mieli aż tydzień odpoczynku do owego meczora, trochę to dziwne, że spuchnęli i grali tak, jakby im elektrownia prąd odcięcieła za niepłacenie rachunków. Trochę siedzę w futbolu i coś mi nie dawało spokoju, a mianowicie to, że wg mnie to Lion był najlepszym zawodnikiem El Clásico... jednak się nie myliłem, bo luknąłem na whoshored i co widzę? Lion ZM - nota 8.6!Tak - oczywiście, że nie był to baśniowy i wymarzony występ Lionela, ale i tak był najlepszym zawodnikiem, to jest niepowtarzalny i nieprawdopodobny fenomen i unikatowy piłkarz. Z kolei to nie mam nic przeciwko temu, żeby to Ludwik został ZM, w końcu strzelił decydującgo gola, a pokonanie Los Blancos to zawsze smakuje jak tutti di mare czy najlepszy kawior, ten od Putina! Niech się nie tłumaczą słabą ławką, ponieważ prawdę mówiąc to i Barça za bardzo nie ma czym postraszyć odnośnie zawodników rezerwowych.

10

No to miałem nochala z Socratesem ;) Ja się pokuszę o moją jedenastkę wszech czasów, ale zaznaczam od razu, że na pierwszym miejscu stawiam na tych piłkarzy, których to widziałem dość często i gęsto, a w nawiasie wziąłem tych piłkarzy, którzy to wcale a wcale nie są gorsi, powiedzmy, że są ciut gorsi. Maier (Zoff) - Maldini, Kaiser, Baresi (Krol, Passarella, Moore), Cafu - Cruyff, Xavier (Zizou, Sócrates, Platini, Ronaldinho, Gullit, Charlton, Don Andres) - Leo, Dieguito, Pele, Nazario (Garrincha, Kempes, Baggio, van Basten, Rivaldo, Gerd Mueller, Keegan, Eusebio). Nie chcę wchodzić tak dogłębnie, gdzie kto grał i na jakiej pozycji, ale prawdę mówiąc to nigdy nie potrafię ułożyć jedenastki swoich marzeń, albowiem za dużo było /jest genialnych graczy, zawsze mi brakuje miejsca dla jakiegoś sztukmistrza, powaga. A gdzie chociażby DM? Makalele, Redondo, Busi, Gattuso, Xabi itp itd. Mam takiego funla, no ten gość to już ma totalnego fijoła na punkcie futbolu, nigdy nie odpuści żadnej wielkiej dżamprezki, czy to MŚ lub ME, czy to jakiegoś szlagierowego spotkania np. w CL... i jak niekiedy zaczynamy układać naszą jedenastkę marzeń, to zaczynamy tak się kłócić, że wystarczy tylko mała iskra, abyśmy nie dali "se" po ryju, później liżemy rany - pijąc sake czy życówkę lub krzakówkę. No cóż, Nazario czy Garrincha, wziąłem pod uwagę cudowny rajd Nazario w meczorze z Compostelą i MŚ w '98 oraz w 2002 r. Szczerze mówiąc, to gdybym miał do wyboru na dzień dzisiejszy kogo widzieć on live, czy Nazario, czy Garrinchę... to na 200% chciałbym luknąć na Mane, bez dwóch zdań, ale to pobożne życzonko ;)

8

Również tak uważam, dlatego też umieściłem Mane na pierwszym miejscu mojego rankingu. No cóż, im bardziej nasi idole są pokręceni, szaleni i zwariowani, to tym bardziej ich czcimy i wielbimy, są władcamy naszej wyobraźni że się tak wyrażę. Oczywiście, że nie widziałem Garrinchy on live, ale przeczytało się na Jego temat to i owo, zawsze był/jest uważany za dryblera number one w całej historii futbolu, czego On nie miał, jeśli chodzi o kłopoty zdrowotne, czyli m. in. deformację kręgosłupa, lewą nogę miał krótszą od prawej o sześć centymetrów, cierpiał na krzywicę nóg i co z tego, jak potrafił robić na boisku niewyobrażalne rzeczy, gracz po prostu spektakularny i wyjątkowy... nienadaremno był nazywany przez kochających Go kibiców brazylijskich - "Alegria do Povo", co w wolnym tłumaczeniu znaczy "Radością Ludu". Ale prowadził bardzo rozrywkowy i hulaszczy tryb, co zaowocowało tym, że odszedł z tego świata stanowczo przedwcześnie i na dodatek w totalnej nędzy, ponoć był ojcem co najmniej 15/16 dzieci, ja Cię kręcę, podzielił los takich megacracków jak Sócratesa czy Besta, którzy to również oddali się w szpony alkoholizmu i hazardu. Niekiedy sobie puszczam urywki z Jego akcjami, wpierw stał nieruchomo naprzeciwko jakiegokolwiek obrońcy, po czym nagle przepiękny balans ciałem, depnięcie na paru metrach... i tyle Go widzieli, jednym zdaniem - kultowa postać i arystokrata futbolu! Od dziecka to kismet i fatum podążało za Nim jak cień by tak rzec, szkoda i tyle. Pzdr ;)

8

No cóż, on live to nie widziałem tylko z tych graczy, których to zapodałem jeno Garrinchy (czego to będę żałować do końca mej marnej egzystencji) oraz Gento, Besta to pamiętam jak przez mgłę, ale filmiki na YouTube'a to pozwalają mi osądzić, że Garrincha czy Best to byli megacrackami. Hę, Bergkampa to najbardziej zapamiętałem z tego, że strzelił jedno z najpiękniejszych golazo w historii MŚ, czyli w meczorze przeciwko reprze Albicelestes w ćwierćfinale MŚ u Les Bleus w '98,jprdl! Również kapitalne golazo w Jego wykonaniu przeciwko Newcastle po prostu cud, miodzio i orzeszki, wspaniały i wyborowy napadzior, ale trochę lepszym napadziorem był van Basten, zapewne, jeśli chodzi o Tulipanków to bardzo mi się podobała gra Ruuda Geelsa,Krola, braci van der Kerkhof, Rensenbrinka i oczywista oczywistość, że Cruyffa i Neeskensa... jeśli chodzi o stare dzieje ;) Air 23,czyli najlepszy sportowiec wszech czasów - His Airness und MJ, gratuluję nicka...Cartwirght, Longley, Harper, Kukoč, Paxson, Kerr, Rodman i Pippen to była nieziemska paka w całej historii NBA pod przywództwem Phila Jacksona, Y' aaa!

8

Wiesz, to jest taki dylemat i niezła zagwozdka, który jest w futbolu już od kilkudziesięciu lat, a mianowicie czy Dieguito był napadziorem, czy grał na rozgrywaniu, podobnie jak chociażby Platini czy Zico i wielu, wielu innych piłkarzy. Weźmy np. pod lupę Becksa, przecież zaczynał przygodę z futbolem jako skrzydłowy, fakt, że na skrzydle to nie miał jakiś genialnych tricków i sztuczek technicznych, które to rzucałyby człowieka o glebę, co nie? Później ni stego, ni zowego to Beckham został przesunięty bliżej środka, a przecież to nie był strzał w dziesiątkę, bowiem gra Becksa to raczej przypominała teorię chaosu, fakt faktem, że miał zajebiste crossy czy genialne stałe fragmenty gry, ale wg mnie to lepiej grał na skrzydle niż jako rozgrywający, no ale wg mnie. To jest temat-rzeka, można napisać opasłą knigę na ten temat, a i tak do full konsensusu się nie dojdzie odnośnie tych pozycji na boisku niektórych graczy. Również Pozdrowionka ;)

8

No cóż, mało jest równie ekscytujących i nade wszystko fascynujących zjawisk w futbolu, co luknięcie na to, jak skrzydłowy pędzi (nie bimber, żeby nie było!) z futbolówką w kierunku bramki rywala. Kiedyś było takie powiedzonko, że dobry skrzydłowy, to taki skrzydłowy, który przedrybluje 5/6 gostków, po czym nie strzeli na pustaka, powaga ;)...pozwoliłem sobie na stworzenie rankingu najlepszych skrzydłowych w historii futbolu , a po co - to nie wiem? Oczywiście, że odnośnie tych graczy, którzy już nie ciupią w futbolu albo nie żyją (przykre), albo są na emeryturze, albo robią za baby-sitter czy za damy do towarzystwa... ubezpieczeniowego. 1)Garrincha. 2)Cruyff. 3)Best. 4)Henry. 5)Caniggia. 6)Giggs. 7)Jairzinho. 8)Eder. ) Figo (fakt, że zachował się niczym jak Kuklinowski z "Potopu", ale piłkarzem był w pytę. 9)Litbbarski.10)Overmars ex aequo z Bruno Contim, wiem, wiem, że niby Bruno grał jako nominalny pomocnik, ale ja Go zapamiętałem, gdy hasał na lewej flance i robił z gostków wiatrak (może się mylę, bo wówczas często i gęsto byłem na speedzie, czyli na SLD, o, przepraszam, na LSD, parę literek, a jaka różnica, kto by pomyślał? ) oraz Paolo Futre i Gento. Z polskich graczy to numero uno Zibi, numer cfaj Gadocha, numer tri Lato. Thierry Henry - Brzytwa i Żyleta! Szacun po wsze czasy.

9

Jednak najbardziej na wyobraźnię działał El Maestro (o dziwo), czyżby Lionel był lepszym klonem od ideału, czyli Maradony? Ależ oczywiście, wszak Lionel jest w jednym aspekcie gry lepszym zawodnikiem od Dieguito, ale jakże znaczącym, po prostu jest lepszym goleadorem i bombardierem, zresztą wystarczy luknąć na dokonania strzeleckie obu tych fenomenalnych i metafizycznych graczy, Leo bije Diego w tym aspekcie gry na łeb i szyję! Ale, ale byłoby to bardzo niesprawiedliwe z mojej strony, gdybym nie oddał cześć i honor Maradonie, powiedzmy, że byli /są do siebie podobni jak dwie krople wody, jak bliźniacy jednojajowi, mają coś, czego nie mieli inni - iskrę bożą. Ta sama perfekcyjna technika, nieprawdopodobna lewa nózia, a i prawą potrafili /potrafi krawat zawiązać, fenomenalny ciąg na bramkę z futbolówką przyklejoną do chodaka, pierdolnięcie i odejście na drugi krąg w okamgnieniu, spryt, zwinność, brawura i artyzm! Rzeczywiście, że Lio strzela wg utartego schematu, a zwłaszcza Jego bramka z Getafe, podcinka nad Almunią, hekatomby zza linii pola karnego przeciwko Rossoneri, gdzie Abbiati stał z otwartą japą i nie wiedział, o co kaaaman, albo cudowny hat-trick przeciwko reprze Canarinhos. Przejrzałem dosłownie wszystkie bramki Leo czy asysty, gdzie tam jest jakiś schemat? Jeżeli Romario sadził bramki nie na chamiora, lecz w sposób tzw. techniczny - to jest schemat? Jedna cudowna przewrotka Rivaldo w meczorze przeciwko Los Ches, to znaczy, że co? Że strzelił ich multum, że Rivaldo dość często wykonywał rabonę... a Leo ma w dupie popisy pod publiczkę, Leo nigdy nie chce ośmieszyć rywali i co z tego, albowiem zawsze czaruje niczym jak koszykarz z Harlemu Globetrotters.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?