La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1443 Culés

1

Koledzy i koleżanki szukam porady. Otóż problem ma się następująco: Jestem palaczem, a fakt ten mnie boli o tyle że jestem świadomy głupoty tego nałogu. Ponadto jest osobą która w sumie eksperymentowała z używkami, ale nigdy się od niczego nie uzależniłem, ba wszystko mnie szybko nudziło. Ale od tego IMO najgorszego ścierwa uzależniony jestem.
I przechodząc do meritum: Moi rodzice też są palaczami, ale jako że mama już mówiła od jakiegoś czasu o rzuceniu, to zaproponowałem żebyśmy spróbowali razem. Mieliśmy próbować od momentu zakończenia swojej "ostatniej ramy". U mamy to przypadało już na sobotę, u mnie na przedwczoraj. Tylko że cały problem polega na tym że ja palić po prostu lubię. Nie chce rzucić dla zdrowia, z rozsądku etc. Boli mnie jedynie lekko kwestia pieniędzy czy (już sporo bardziej) kiedyś dziecka które by to ode mnie wdychało. Najbardziej chodzi o kwestie udowodnienia samemu sobie że dam radę wyjść z jedynego nałogu w moim życiu(przynajmniej jeśli chodzi o używki). Macie jakieś porady jak temat ugryźć? Niby miałem przestać palić 2 dni temu, ale przez te 2 dni wypaliłem tyle że sporo mniej- Jak normalnie paliłem czerwone setki i rama starczała mi na 2 dni(znowu to że zawsze mnie bolała kwestia pieniędzy, bo chęci były żeby palić więcej) a przez te 2 dni wypaliłem łącznie 7 papierosów i to niebieskich/linków od znajomych. Podejrzewam że bardzo by mi pomogło odcięcie się od osób palących ale przez miejsce pracy jest to średnio osiągalne :/

2

@Rysiu od razu pewnie całkowicie nie rzucisz ale może staraj się palić stopniowo coraz mniej to może pomoże

4

@Rysiu ja na siłownie poszedłem i rzuciłem z dnia na dzień polecam jakiś sport wtedy masz motywację żeby nie jarać ;)

2

@Rysiu tata palił przez blisko 20 lat, 2-3 lata temu przerzucił się na e papierosa, palił go odstawiając całkowicie zwykle papierosy, stopniowo zmniejszał dawki nikotyny w liquidzie aż doszedł do momentu gdzie palił liquid bez nikotyny (z przyzwyczajenia do dymu :D). Od ostatnich kilku miesięcy nie zabierał e papierosa praktycznie nigdzie a jakoś od miesiąca nie pali juz całkowicie. wydaje mi się że to chyba najlepsza droga

edit.
Tata pracuje z ludźmi którzy ciągle mają papierosa w ustach, jakoś daje rade :P

2

@RobiS potwierdzam, e papierosy pomagają. U mnie podobna sytuacja, ojciec palił 20 lat, nie pali już chyba z 8 lat plus minus. Jak wtedy kupił e-papierosa, a nie przypominały one obecnych i mu ciągle z niego ciekło, to się wkur...wywalil po tygodniu i do dziś nic nie pali ;D

1

@Rysiu rzucałem 10 lat temu - w momencie, kiedy weszła w życie ustawa nikotynowa u nas w kraju. U mnie wyglądało to tak, że dziennie paliłem około 12-15 fajek w swoim "prime" jeśli chodzi o bycie palaczem. Stopniowo zjeżdzałem w dół - do 10, 7, 5, w końcu 1 i zero. Nie przyszło mi to z dnia na dzień, pierwsze zero osiągnąłem chyba po 2 miesiącach i się tego trzymałem. Może zabrzmi to idiotycznie, ale cały czas ręce potrzebowały wykonywać ruch, który wykonuje się paląc, stąd moja gęba nie rozstawała się z wykałaczką. :P
Pamiętaj - rzucanie to nie sprint, a kilku miesięczny maraton, że tak to ujmę z perspektywy byłego palacza. I najważniejsze - potem, jak już nie palisz tydzień, drugi, trzeci to kwestia Twojej głowy. Jeśli nie jesteś asertywny to zapalisz - w pracy, na imprezie. Nie ma czegoś takiego, że "byłeś palaczem". To tak jak z alkoholikami, ćpunami - nim jesteś cały czas, tylko kwestia, czy aktywnym. ;)

Co do powiązań sport - palenie. Ja w momencie rzucania uprawiałem hobbystycznie kalistenikę. Podczas ćwiczeń nie paliłem, ale jak już wsiadłem do samochodu- o jejku,tam się działy takie rzeczy na drodze, że faja od razu leciała by odreagować. :D

A z e-fajkami Ci nie doradzę, bo nie próbowałem. ;)

1

@Rysiu Ojciec palił ponad 20 lat, nie pali już blisko 16, przerzucił się na tic-taki i landrynki a później i z nich zrezygnował.

1

@Jonyx takim sposobem kiedyś rzuciłem ale wróciłem po 4 miesiącach w wyniku stresu w życiu. Kolejne próby tym sposobem nie były nawet blisko. Powiedzmy schodziłem do minimum 2 papierosów dziennie w porywach do 5. Ale do całkowitego rzucenia nie było nawet blisko.
@NaFazieHitman i biegam i w piłkę gram, chociaż coraz mniej bo na ligach niższych mnie połamali za łebka i chęci do gry w klubie nie ma, a w tym czasach zmontować ogarniętą ekipę na orlika to jest wyzwanie :P
@RobiS to jest jakieś wyjście i e papieros i iqos mogą być jakimś rozwiązaniem, ale to rozpatrzam jako takie wyjście ostateczne.
@Fake69 no teraz urok tego taki że to już jest dobrze zrobione :V
@Ojciec5tkidzieci i to komentarz który mi najbardziej zaimponował chyba. Bo niby rzecz oczywista ale to sobie musi człowiek wbić do łba. Ja mam to do siebie że jestem i względem siebie często surowy i na dodatek często w gorącej wodzie kompany. Ja w momencie gdy mam ochotę na papierosa to walcze z sobą w myślach a koniec końców gdy ulegam to na przemian- myślę o sobie w takich mocno pejoratywnych ujęciach, a potem usprawiedliwiam. Ma się to tak że do mnie myśl że nie potrafię rzucić czegoś co mi w oczywisty sposób szkodzi, że nawet to lubię, że nie potrafię zapanować nad swoim organizmem i piramidą potrzeb-No w moich oczach to wszystko samemu mi uwłacza.
A idąc dalej wykałaczka spoko opcja, ja przy próbie która prawie się udała stosowałem lizaki (w okresie 3 tygodni zszedłem do 2-3 papierosów na dzień.... aż z 2 znajomych musieliśmy autem jechać z Szwecji(Gutenborga(?) do Krakowa) bez promów etc... no i oczywiście 2 znajomych palących i pękłem po jakiś 500 km.
@Gall i to jak wyżej to akurat jest kozak opcja. Dla mnie byłaby szczególnie przydatna w momencie gdy wsiadam do auta. No ja wtedy odruchowo sięgam po papierosa. Nie ważne czy paliłem 2 godziny, godzinę,pół godziny czy 10 minut temu. Jak wchodzę do auta z marszu odpalam papierosa. I tutaj taki lizak, tic tac, czy cokolwiek "imitującego" by się bardzo przydało :P
Edit: I oczywiście teraz do wszystkich razem skierowana wiadomość: Wielkie dzięki cules za taki odzew, pomyślę co i jak i myślę że wasze uwagi pomogą. Bo tak jak pisałem wyżej, niby człowiek te wszystkie rzeczy wie ale musi je sobie często uświadomić.

2

@Rysiu Osobiście od niczego szkodliwego się nie uzależniłem (bo od kawy i FIFY/PESa tak), ale sądząc po mojej rodzinie mam takie predyspozycje dziedziczne. Dlatego gdy zdarza mi się wypić więcej alkoholi, czy wypalić jointa to na drugi dzień muszę robić rachunek sumienia. Nie ukrywam, że jest to taktyka, której nauczył mnie terapeuta i każdemu polecam przynajmniej raz w życiu spotkać się z takim profesjonalistą ;)

Jestem z tematem pośrednio związany zawodowo. Odbywałem miesięczne praktyki na oddziale leczenia uzależnień i zdawałem egzamin z psychiatrii, ale nie specjalizuję się w tym temacie. Mogę więc dać parę ogólnych rad.

Warto wzmocnić motywację. Twoja jest bardzo rozsądna - kasa i zdrowie przyszłego dziecka. Nie wiem czy oszczędność rzędu 2800zł rocznie (średnia wydawana przez palących Polaków) robi na Tobie wrażenie, ale jakbyś to odkładał, to uzbierasz sobie 100 tysięcy na emeryturę ;) Dla dzieciaków palacz w domu jest fatalny - w zasadzie można wygenerować problemy zdrowotne trwające do końca życia.
Mówisz jednak, że nie interesuje Cię kwestia własnego zdrowia. Dlaczego? Może sobie do końca nie wyobrażasz jakie skutki może to spowodować?
Powiem Ci tak - jako czynnik rakotwórczy i powodujący miażdżycę papierosy nie mają sobie równych i ja na to się napatrzyłem przez lata w szpitalach. To nie jest tak, że takiego raka płuca ma zwykle palacz. Jedyny niepalacz z rakiem płuca jakiego "spotkałem" w życiu to Walter White. A ten rak jest mordercą, nie umiemy go za bardzo leczyć.
Poza tym rak pęcherza moczowego - bardzo związany z paleniem.

Natomiast miażdżyca - mało kto wie jak to naprawdę wygląda. Problemy z sercem łatwo sobie wyobrazić, ale to dotyczy wszystkich naczyń krwionośnych. A więc np. nogi - są z czasem tak niedokrwione, że musisz się zatrzymywać co kilkanaście metrów, bo strasznie bolą. Choroba kończy się amputacją.
Wczesne problemy z erekcją i to takie, że viagra nie pomaga.
Możesz sobie tego zaoszczędzić. Tu nie tylko statystyki wyraźnie mówią, że ten nałóg rujnuje ciało, to po prostu widać po pacjentach w szpitalu. Z wymienionymi powyżej chorobami 9/10 pali.

Co do samego udowodnienia sobie, że potrafisz rzucić - Twój mózg jest wysterowany na jakąś kompulsywną czynność i tu prawdę pisze @NaFazieHitman. Jak dasz mu jakieś zajęcie "na wymianę", np. sport, to będzie Ci dużo łatwiej, a zysk dla samopoczucia, wyglądu i długości Twojego życia (i życia w zdrowiu) będzie olbrzymi.

Możesz też spróbować psychoterapii i leków. Są niestety dość drogie, ale skutecznie pomagają przetrwać okres abstynencji, bierze się ok. dwa miesiące. Pytaj lekarza o preparaty zawierające bupropion (Welbox, Wellbutrin XR, Zyban) albo wereniklinę (Champix).

E-papierosów Ci nie polecę, bo zamieniasz jedno uzależnienie na drugie, ale w tym przypadku im więcej osób długo je stosuje, tym więcej badań się pokazuje, że wcale zdrowe nie są. Chociaż rzucić zwykłe fajki pomagają.

1

@YeastMoss ja bym nigdy nie rzucił ale jakoś tak rok temu w styczniu zachorowałem na dwa tygodnie i czułem się tak żle że nawet nie paliłem... nie palę do dzisiaj :D

Co ciekawe na imprezach zdarza mi sie zapalic pol fajki ale nie dosc ze juz nie sprawia mi to zadnej przyjemnosci to jeszcze obrzydza, na trzezwo zupelnie nie mam ochoty czyli paradoksalnie choroba mnie uzdrowiła.

1

@bobobob22 Ciekawa sprawa. Jest coraz więcej dowodów, że niektóre z naszych zachowań mogą zmieniać infekcje wirusowe uszkadzające pewne miejsca w mózgu. Np. adenowirusy uszkadzając podwzgórzowy ośrodek sytości mogą powodować gorszą kontrolę głodu i w konsekwencji otyłość.

Ja miałem kiedyś tak, że z dnia na dzień nagle nie mogłem pić mleka - po prostu zaczęło dla mnie cuchnąć.
Nie mam pojęcia, czy to mogło przydarzyć się Tobie, ale to historia warta zapamiętania :)

0

@YeastMoss o widzisz i tu można ciekawie podyskutować. Otóż ja mam do samego siebie bardzo specyficzne podejście. Kiedyś wymyśliłem sobie że sensem życia powinno byc stać się najlepszą wersją siebie i wychowac dobrze następne pokolenie. I jestem również zwolennikiem ideału kalokagatii... Tyle że mam przy tym myślenie typowego 20 latka z którego mam nadzieje wyrosnę( chociaż tyle razy usilnie próbowałem dojrzewać że juz nic na siłę), a mianowicie chodzi o przekonanie (choćby i nieświadome) że jest się niezniszczalnym.
Gdy komuś bliskiemu staje się krzywda, lub robi coś głupiego to mi się odpala lampka i rzucę się nawet swoim kosztem żeby mu pomóc. I tutaj urok jest tego że w takim pomaganiu jestem bardzo dobry, jestem dobrym mówcą i mam dość abstrakcyjny tok myślenia. Kwestia tego że doradzam czasem coś innym osobą, wyciągam je z problemów, czasem uzasadnie że mogą sobie tak psuć zdrowie czy życie.... Ale gdy ta sama sprawa dotyczy mnie to często to po mnie spływa. I tutaj też stąd chociażby wątek dziecka kiedyś tam. Kwestia pieniędzy mnie boli bo z reguły jestem osobą bardzo oszczędną( w takim kontekście że np wolę przez miesiąc wychodzić gdzieś raz w tygodniu i wtedy też się liczę z pięniedzmi jeśli ma mi to dać np fajną rzecz do auta czy coś do pokoju), i dajmy na to okres ostatni gdzie musiałem zacisnąć baaaardzo pasa. Poza pięniedzmi które daje rodzicom 75% tego co wydam to czysto fajki i paliwo :P
Kierunek studiów też propsuje, sam mam w planach psychologię, i przez moje zainteresowanie nią się lekko sam kopię pogrążając się w myśli jak koniec końców słaby jestem jeśli nie potrafię tego nałogu rzucić.
A koniec końców bo sama Twoja wiadomość jest bardzo merytoryczna, logiczna i po prostu inteligentna a moja chaotyczna i skacząca: Oczywiście jeśli siąde na spokojnie i spojrzę na to z boku to nie będę mógł się z Tobą nie zgodzić. Kwestia tego że ja mam jak wyżej pisałem bardzo skaczące poglądy względem siebie. I raz jestem logicznym pragmatykiem a innym razem właśnie tym 20 latkiem z przekonaniem o nieśmiertelności, i pozostaje mieć nadzieję że człowiek z czasem stanie się bardziej względem samego siebie wymagający i po prostu mądrzejszy :P

0

@bobobob22 Ja Ci powiem że już od bardzo długiego czasu paliłem w pokoju, po prostu uchylałem okno. Nie przeszkadzało mi to ani trochę, nic nie czułem. Ale odkąd zaczęły pojawiać się myśli o rzuceniu palenia pierwszy raz od X czasu czuję smród tytoniu. Czy to na ubraniach, w aucie czy właśnie w pokoju.

1

@Rysiu
Nie kończyłem akurat psychologii, tylko akademię medyczną i de
facto kontakt z psychiatrią miałem tam przez rok, więc psychologom mogę
co najwyżej mądrze potakiwać.
Ja mam tok myślenia wytrenowany latami odpowiadania na złożone pytania medyczne. W sumie nudny dla kogoś z zewnątrz, ale w pracy mi pomaga.
Ty masz swój, improwizatorski, wielowątkowy, ale na tyle twórczy, żeby zebrać te wątki w konkluzję. I jeśli zostaniesz psychologiem, to on też pomoże Ci w pracy ;)

Jesteś w takim wieku, że jeszcze ścierasz swoje poglądy z realnym światem i pewnie wszystko Ci się szybko wykrystalizuje w tym tempie. Znajomy psycholog mówi, że dorosłość to czas pożegnań. Oprócz oczywistych spraw, żegnamy się też z marzeniami i wyobrażeniami :P

Wydaje mi się, że w Twoim wieku (a nie jestem dużo starszy, choć wystarczająco) właśnie zacząłem tracić to poczucie nieśmiertelności. Myślę, że duże znaczenie miał kontakt ze zwłokami w prosektorium 3 razy w tygodniu... A potem przez kolejne lata kontakt z chorymi. Inaczej patrzy się na te choroby dosłownie ich dotykając. A tych zmiażdżycowanych tętnic i guzów na operacjach też się nadotykałem. Szybko zrozumiałem, że kiedyś te zdjęcia rentgenowskie z płucami zajętymi przerzutami będą moje... I wtedy pożegnałem się z nieśmiertelnością. Najdziwniej było zdać sobie sprawę, że ten wymarzony zawód będę wykonywał mniej niż przez dwukrotność mojego dotychczasowego życia, JEŚLI dożyję.
Jak to się przetrawi, to myśli się inaczej :P

konto usunięte

0

@Rysiu ja zastąpiłem skutecznie blantami z wieczora, polecam jeśli takie rozwiązanie by Cię satysfakcjonowało :)

0

@MensculinVeB oj nie, nie :D Chcę sobie właśnie udowodnić że z nałogu mogę wyjść. Do tego lubię co jakiś czas przyjarać ale bardzo rzadko. Jak miałem 16 lat to paliłem i 2 razy w tygodniu, ale hype zszedł, aktualnie palę może raz na 3 miesiące. Ostatnio z własnej inicjatywy zapaliłem z 8 temu. Pewnie, lubię czasem sie pośmiać, albo jak siedzi coś w łbie to po zielsku na to spojrzeć z innej strony, ale sama w sobie używka dla mnie nie jest niczym fantastycznym(nie mówię że jest zła, w porównaniu do innych imo jest kozak) tyle że nie cieszy mnie jak kiedyś, a to jaki ja się budze zawsze przyjebany po bacie to jest fenomen. Lepiej się czuje po 3 dniowym piciu ;)

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: