- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1400 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1400 Culés
3
"Kupisz tu wielką gwiazdę albo nie przejmujemy klubu" #ciekawoZTka
Od 1996 roku Gary Cook pracował w Nike, gdzie stał się nawet szefem marki Jordan. Przyczynił się do wielkiej promocji produktu. W 2008 roku przyjął ofertę Thaksina Shinawatry i został dyrektorem Manchesteru City. Nie wiedział na co się pisze. W "The Athletic" zdradza ciekawe kulisy prezesowania drużynie City: "Dołączyłem do Nike w 1996 roku, kiedy był to biznes o wartości 458 milionów dolarów, a kiedy odszedłem w 2008 roku, był wart 12,9 miliarda dolarów. Widziałem tylko akcje, które idą w górę. Teraz miałem bankrutujący klub piłkarski, musiałem to rozgryźć i nie miałem nikogo, kto mógłby mi w tym pomóc". Najpierw musiał znaleźć w ogóle trenera. Wybrał Marka Hughesa.
Shinawatra był tajskim zbiegiem, któremu rząd zamroził majątek. Cook przyszedł do klubu pogrążonym w rozsypce, tuż po tym, jak przegrali z Middlesbrough 1:8. Nie spał nocami. Był zdania, że popełnił największy błąd w życiu i straci całą reputację. Właściciel City nie miał pojęcia o futbolu: "Tajlandczycy chcieli hollywoodzkich nazwisk. >>Podpiszmy Ronaldo, podpiszmy Ronaldinho>>. Kilka razy spotkałem się z agentem Ronaldo. Ten, wówczas w Mediolanie, po raz trzeci zerwał więzadła kolanowe, kontuzja, która skutecznie zakończyła jego karierę jako elitarnego zawodnika. Szukał nowego klubu".
Wysyłanie ofert byle gdzie, transfery na kocią łapę, brak gwarancji wypłacalności. W końcu poszedł do Shinawatry i stwierdził, że tak dalej nie może być - musi sprzedać klub. Splot okoliczności sprawił, że Cook miał okazję zaprezentowania oferty szejkom z Abu Dhabi. Mówił im o całym Manchesterze, który potrzebuje inwestycji, o ziemiach, które mogą zostać przejęte, o współpracy z władzami miasta, inicjatywach oraz o zbudowaniu renomy derbów, jako najgorętszych w Europie. Szejkowie kupili klub, ale warunek był taki - gościu, musisz załatwić jakąś gwiazdę światowego formatu, bo nici z transakcji. Cook miał na to tydzień.
Podstępem udało się podpisać Robinho: "On myślał, że jedzie do Chelsea. Był już w drodze z Madrytu do Londynu i jechał podpisać kontrakt z Chelsea. Dotarliśmy do szczegółów lotu, przejęliśmy go i wsadziliśmy do prywatnego samolotu, ale wciąż do Londynu. Wtedy zaczęła się robota agentów. Nadal nie jestem pewien, czy wiedział, że ostatecznie skończy w Manchesterze. Wiedział na pewno, że zarobi dużo kasy, grając dla innej drużyny w Premier League, podczas gdy w Madrycie nie mógł liczyć na regularną grę. Przedstawiono mu, że będzie bardzo bogatym człowiekiem i to była jego motywacja. Ogłosiliśmy to w holu naszego londyńskiego biura, nigdy przedtem nawet nie był w Manchesterze" - mówił Cook.
Robinho na pierwszej konferencji przywitał się słowami, że cieszy się z dołączenia do Chelsea. To nie miało znaczenia, bo Cook spełnił żądania szejków i zatrudnił w klubie gwiazdę światowego formatu, wykorzystując nieuwagę Chelsea i mało rozgarnięty umysł Brazylijczyka.
Źródło: Zawód typer