- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 776 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 776 Culés
21
Moja najlepsza jedenastka piłkarzy z którymi grałem w jednym zespole. Dzisiaj do już dwóch wybranych zawodników dołączy środkowy obrońca. Przedstawię alfabetycznie jak zawsze trzech piłkarzy i na końcu wybiorę tego który skoczy do 11. Cała trójka zawodników to przede wszystkim piłkarze bardzo inteligentni nie tylko na boisku ale również po za nim. Wielokrotni kapitanowie zespołów w których wstępowali, legendy tych klubów. Całość tekstu oczywiście w odpowiedziach.
1. Tomasz Łapiński (Łapa) piłkarz Widzewa i Legii, wicemistrz olimpijski z Barcelony, reprezentant Polski. Z Tomaszem miałem przyjemność głównie trenować czy też rozgrywać mecze towarzyskie ale tez dwa razy zagraliśmy o punkty w meczu rezerw Legii dlatego chciałem wam przybliżyć tą postać. Na boisku Pan Piłkarz bez dwóch zdań, znakomicie potrafił wprowadzać piłkę do gry a do tego był praktycznie z racji swojej szybkości nie do ogrania w sytuacji 1 na 1. Bardzo dynamiczny na pierwszych metrach ale też potrafił szybkość utrzymać na dłuższym dystansie. Europejskiej klasy obrońca, który nie zrobił tak dużej kariery z dwóch powodów, jedno to zdrowie czyli część życia sportowca a drugie to paniczny strach do latania samolotem. W pierwszym przypadku często zdarzały się kontuzje Tomkowi które wybijały go z rytmu meczowego i z tym trudno było mu się uporać natomiast druga sytuacja wynikła z dramatycznej podróży reprezentacji polski za czasów Wójcika z Ameryki Południowej. O tej podróży chciałem wam opisać bo wiele o niej słyszałem. Piłkarze wracali już normalnym rejsowym samolotem do Polski i będąc nad Andami samolot zaczął nagle spadać jak kamień, wpadł w jakąś próżnie i nie miał ciągu do przodu. W samolocie zrobiło się piekło, osoby które nie miały zapiętych pasów uderzały głową o sufit samolotu, krew się lała, ludzie płakali i się modlili. Chłopaki mi opowiadali ze to wcale nie trwało chwilkę ale dłużyło się niesamowicie. Wszyscy w myślach żegnali się z życiem gdy w końcu pilot opanował maszynę i wszystko dobrze się skończyło. Później już we Frankfurcie kapitan opowiedział że jeszcze kilkaset metrów i rozbiliby się w Andach. Naprawdę mieli wielkie szczęście że przeżyli no a że lot trwał jeszcze kilka godzin to trener Wójcik od razu pozwolił zespołowi na opróżnienie butelek alkoholu które były w samolocie. Wszyscy skorzystali z tego i po prostu się upili. Ta sytuacja bardzo negatywnie wpłynęła na Łapę i głownie z tego powodu odrzucał propozycje transferowe. Pamiętam jedną śmieszną historię z Łapińskim kiedy mieliśmy lecieć za Smudy na obóz zimowy do Tunezji. Smuda w swoim stylu cały czas mówił, Łapa kurrr.a tylko sprrróbuj mi nie polecieć do Tunezji to cię wypierrrr...ę z zespołu. Łapa dopiero co przyszedł i znał dobrze Franka który znowu uwielbiał Łapińskiego. Ale Tomasz chciał być w porządku i przez dwa tygodnie chodził na specjalną terapię by w jakiś sposób opanować ten strach. Przyszedł wreszcie dzień wylotu udaliśmy się na lotnisko i stoimy do odprawy gdy nagle zaczyna się robić zamieszanie. To Łapa mówi, kur..a może mnie trener wyjeb..ć ale ja nie lecę. Smuda znowu na niego krzyczy że jest dupa i boi się latać. Tak się kłócili długo ale na końcu Tomek i tak odmówił lotu i został w Warszawie.
Po zakończonej karierze Łapiński zajął się fotografowaniem a ostatnio wydał powieść o szatni piłkarskiej pod nazwą "Szmata". Bardzo miły, grzeczny i nad wyraz spokojny chłopak o innym spojrzeniu na świat w porównaniu do większości zawodników. Takiego go zapamiętałem i taki po prostu ten Łapa jest.
6
@Janiama
2. Krzysztof Zająć, GKS Katowice VFB Oldenburg zdobywca pucharu polski z GKS jako kapitan zespołu w którym występowali tacy piłkarze jak Furtok, Koniarek, Wijas czy bramkarz Sput. W 1986 roku przeniósł się do Oldenburga z którym był o krok od awansu do Bundesligi zabrakło wtedy chłopakom 1 punktu. Legenda tego klubu, piłkarz z największą ilością rozegranych meczów. To on przetarł szlak dla polskich zawodników w tym klubie do którego oprócz mojej osoby trafił też Jurek Hawrylewicz który dostał zawał serca na boisku i zmarł po kilkunastu latach będąc tzw roślinką, Wiesław Cisek, Dariusz Szubert czy też wreszcie Jan Urban. Krzysiek tak naprawdę sciągnął mnie do VFB. Kiedy grałem w Brunschweigu trafiliśmy na siebie i po meczu w którym strzeliłem im bramkę poprosił mnie Zając o numer telefonu. Kilka dni później odezwał się z pytaniem jak jest mój status i co planuje po zakończeniu sezonu. Ja byłem wypożyczony z MIliardera na rok zresztą 4 razy klub mnie wypożyczał do Niemiec nie chcąc mnie tracić po czym sprzedał mnie definitywnie do Legii. Odpowiedziałem jak wygląda moja sytuacja i tak naprawdę doszło do negocjacji kontraktowych między mną a dwoma klubami. Fajna sytuacja bo jedni i drudzy mnie chcieli a strona Polska nie oczekiwała wielkich pieniędzy za wypożyczenie. Tak naprawdę to że odszedłem z Eintrachtu było winą trenera który uparł się że ja nie mogę zarabiac tyle ile oczekiwałem. Co ciekawe klub się zgodził na moje warunki ale veto postawił trener. Poszedłem do niego z tłumaczem na rozmowe i powiedziałem mu że to nie w porządku, ponieważ nie oczekuje wielkich pieniędzy a tylko to co daje VFB. Jestem tu rok, wszyscy są zadowoleni, klub chce mi dać kontrakt a Pan się upiera dlaczego? To mi powiedział że nie mogę zarabiać więcej niż Niemcy, trenerem był Szwed Jan Olsson reprezentant Szwecji był MŚ w Meksyku 1970 r. Tak się wtedy wkur...łem że wyszedłem nie podając mu ręki ponieważ uznałem że ten argument był po prostu nie w porządku i trochę mi tu zaleciało uprzedzeniami które również w sezonie my piłkarze ze wschodu od tej osoby czuliśmy. Tak trafiłem do VFB gdzie grając razem w jednym zespole z 36 letnim Zającem awansowaliśmy do drugiej ligi. Krzysiek grał super, w tym wieku po prostu wymiatał niesamowicie. Końskie zdrowie i świetna technika wystarczyła by w trudnej fizycznej lidze dominowac na swojej pozycji. Po awansie nie skusił się zostać w zespole by grać, ponieważ uznał że nie ma już sił na to. Został asystentem trenera ale później dał sobie spokój z trenerką i zaczął organizować turnieje halowe. Obecnie Krzysztof Zając jest Prezesem klubu Korona Kielce. Prywatnie, pewnie z racji różnicy wiekowej 15 lat ale też przez podejście Krzyśka czuł się bardziej Niemcem niz Polakiem nie spotykaliśmy się zresztą Krzysiek z żadnym Polakiem nie spotykał się po za boiskiem. Piłkarsko jednak muszę mu oddać że był z niego kawał piłkarza.
6
3. Jacek Zieliński (Zielu, Zielek) Legia Warszawa reprezentant Polski 60 meczów, uczestnik MŚ w Korei 2002 roku. Kapitan i legenda Legii piłkarz wybrany do jedenastki wszech czasów kubu z Łazienkowskiej. Niesamowicie inteligentny facet, spokojny i bardzo rzeczowy z jedną wadą jak popił to na drugi dzień lepiej było do niego nie podchodzić. Kawał chłopa był z Jacka śmialiśmy się często że gdy maser masuje mu łydkę to tak jakby musiał dziesięciu piłkarzy masować. Łydę miał potężną że czasami ciężko było getry mu podciągnąć do góry. Rewelacyjnie grał w karty, piłkarze kiedyś grali w remika w kierki czy też w pokera. Bez względu w co Zielek grał to nigdy nie przegrywał a gdy już to się zdarzyło to grał tak długo aż się odegrał. Tuż przed moim przyjściem to był może 1997 r na jednym z obozów czterech piłkarzy Legii grało w remika przy jednym stole. Stawki mieli naprawde wysokie i po dwóch tygodniach uzbierała się potężna kwota. Zielek wygrał w sumie ponad 60 tys zł a trójka mniej więcej przegrała po 20 koła. Z racji tego że kwota była wysoka a Jacek był kapitanem to postanowił że chłopaki nie musza mu płacić. Jedna osoba się jednak z tym nie zgodziła i tuż po przyjeździe honorowy Rysiek Staniek przyniósł 20 tys i dał Jackowi. Czasami po meczach spotykaliśmy się na kolacji i wtedy kto chciał to się napił alkoholu. Za mojego pobytu w Legii tylko jedna osoba często przychodziła nawalona do klubu ale pomińmy jego nazwisko. Reszta zachowywała się w miarę profesjonalnie jak na czasy w których graliśmy. Jacek miał jednak taką wadę że jak już wypił to na kacu był nieprzyjemny. Kiedyś przyszliśmy na rozruch po meczowy i było widać po Zielku że jest mocno wczorajszy, ale normalnie założył dres i swoje wypocił. Po przyjściu do szatni jak zwykle Szamo darł ryja. Wszędzie było go pełno a że siedział tuż obok Zielka to mogło się dla niego bardzo źle skończyć. Jacek Zieliński był naprawdę bardzo spokojnym facetem z humorem z dystansem do siebie ale też z olbrzymim posłuchem w szatni. Więc kiedy Szamo tak się darł do Zielu nie wytrzymał i ryknął na niego tak, Szamotulski jak kur.a zaraz nie zamkniesz japy to tak ci wpiero...e że przez rok w bramce nie staniesz. O kurde, jak byście wtedy zobaczyli tego chojraka Szamotulskiego, najpierw był czerwony potem blady a na końcu to chyba był ze strachu zesrany. Powiedział tylko sorry Zielek i usiadł jak kundel skulony na krzesełko.
Osobiście bardzo lubiłem Jacka bo to był mądry facet i bardzo dobry piłkarz, obecnie jest dyrektorem odpowiedzialnym za szkolenie młodzieży w Legii Warszawa.
Wybór do 11 bardzo trudny bo trzech świetnych stoperów. Wybieram jednak tego moim zdaniem najlepszego czyli Jacka Zielińskiego.
Moja 11 wygląda już tak
Hans Jorg Butt
Siergiej Fokin Jacek Zieliński
2
@Janiama Świetne teksty, jak zwykle zresztą. A już historia z Szamo rewelacja. :)
2
@Janiama Mogłeś dodać, że Tomasz Łapiński urodził się w Łapach. :D Ciekawy związek. ;) Bardzo fajnie czyta się takie opowieści, brawo.
0
@student97r A Łapińskich tam jak psów...
0
@Janiama Nie mogę znaleźć Twoich wpisów z Fokinem. Pomożesz?
0
@matirix20 Wejdź na mój profil i cofnij się do 10 czerwca
1
@Janiama Bardzo fajnie się czyta :D Oby więcej ^^
1
@Janiama Świetne historie. Taka rada ode mnie. Staraj się popracować nad składnią i interpunkcją, wtedy będzie się to lepiej i przyjemniej czytało. Jeżeli masz bardzo dużo do przekazania, to warto rozbić jedno długie zdanie na kilka mniejszych. Najlepszym ćwiczeniem w tym przypadku jest przeczytanie czegoś na głos. Wyłapiesz wtedy, że czasami brakuje oddechu i będziesz wiedział, gdzie postawić kropkę. Jeżeli przytaczasz kogoś wypowiedź, warto to wyodrębnić chociażby w cudzysłowie. Wtedy łatwiej jest czytelnikowi odróżnić, kiedy kończy się wypowiedź piłkarza i przechodzidz do swojej narracji. Wiele błędów można wyłapać poprzez przeczytanie tekstu przed publikacją. Masz dużo do przekazania - super sprawa. Ubierz to jeszcze w fajne opakowanie, a na pewno przyciągniesz tym kolejnych czytelników. Szkoda ich przecież tracić :)
0
@NeroTFP Ale to nie jest takie proste w sytuacji gdzie wszystko musisz rozbijać na kilka wpisów. Do tego robiąc kopiuj wklej też wszystko wygląda inaczej niż w w czasie gdy piszę na brudno. Kiedyś na La Rambli było zdecydowanie łatwiej dodawać długie komentarze bo można było sobie to wszystko ładnie ułożyć. Teraz wklejam tekst i nie mogę go dodać bo za dużo użyłem znaków. Rozumiem o co Tobie chodzi ale tak naprawdę piszę to wszystko z głowy i dlatego też są błędy
1
@Janiama ok dzięki