La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1404 Culés

konto usunięte

12

Tak często piszecie tutaj o motywacji i jej braku. Bardzo łatwo jest z mobilizować czy też z motywować zespół który nie ma nic do stracenia, który jest przez wszystkich skazywany na porażkę, który ma problemy bo wypadają najlepsi piłkarze ze składu, który gra przed wspaniałą publicznością. Tutaj trener ma pole działania olbrzymie i może naprawdę użyć różnych słów i one najczęściej są skuteczne. Natomiast szalenie trudno jest motywować zespoł który przez wszystkich uważany jest za faworyta, którego porażka będzie wielkim rozczarowaniem, który tak naprawdę jest już w finale tylko musi rozegrać jeszcze 90 minut. W tym przypadku niesamowicie ważna jest automotywacja zawodnika. Potem w trakcie gry okazuje się czy tych pierwszych wynik będzie niósł a tych drugich skutecznie paraliżował. Ci pierwsi kiedy zdobędą bramkę zaczynają myśleć kurde jeszcze jedna i zaraz ich złapiemy ci drudzy tracąc bramkę myślą inaczej, cholera jeszcze jedną nam strzelą i będziemy mieli problem. To jest normalne zachowanie każdego człowieka. Pomyślcie sobie co wy myśleliście gdy straciliśmy drugą bramkę i pomyślcie co myśleli kibice Liverpoolu gdy piłkarze strzelili drugiego gola. Wynik meczu zawsze ma decydujące znaczenie dla głowy piłkarzy. Gdyby Barca strzeliła bramkę do przerwy to jestem przekonany że Liverpool nie nakręciłby się tak jak to zrobił po przerwie a Barca grałaby dużo spokojniej. Niestety ale ten sezon LM pokazał że psychika sportowca potrafi przenosić góry ale też potrafi tego sportowca wrzucić w otchłań.

0

@Janiama Trochę racji masz, ale 7km przebiegli mniej od Liverpoolu, a to już inna kwestia. Trzeba bylo biegac jak nie szlo, a nie stac jak słupy i a noz oni nie strzela.

konto usunięte

5

@Terminatorexi12 Ale właśnie to jest przykład stresu który paraliżuje wtedy bardziej zaczynasz myśleć o obronie a nie ataku. Natomiast motywacja która nakręca powoduje wzrost adrenaliny i wtedy idziesz z wątroby jak mówi Pan Tomasz.

10

@Terminatorexi12 XD no tak bo ilość km przesądziła o porażce
W większości meczów przebiegamy mniej niż nasi rywale.

1

@Nano22 A przychodzi ten najważniejszy i kupa xD

konto usunięte

1

@Nano22 Przebiegamy mniej i tu się zgadzam, ale nie 10 km

0

@Janiama Dziwi mnie, że ten niby paraliż złapał 10 zawodników , Vidal walczył jak to on ale nawet przy 4-0 brakowało mi wejścia Pique w pole karne przeciwnika, które tak bardzo lubi no i wie jak strzela się bramki. Mieli 12 minut na odrobienie strat ale nie wiem czy był to paraliż, brak pomysłu, brak lidera (Pique, Messi się kłania), który to pociągnie. Wydaję mi się, że Valverde bardzo dobrze ustawił taktycznie zespół bo to nie jego wina, że Alba grał dwa poziomy niżej swojego normalnego i to, że piłka nie wpadła do bramki to też nie jego wina bo sytuację mieli.

0

@Janiama Rozumiem, że taki młody niedoświadczony Ajax mógł się tak zachować i przy prowadzeniu swoim 2-0, jak padł gol na 2-1 mogli zacząć się stresować i nieudolnie bronić. My mamy graczy, którzy wygrali najważniejsze trofea LM, puchary świata, Europy itd. do tego trochę młodej krwi, która wygrała niewiele. Na litość boską, kto ma mieć silną psychikę, jak nie oni? Dodatkowo mając w głowie blamaż z meczu z Romą rok wcześniej? Rozumiem, że nogi mogą się zacząć trzęś w 85 minucie, jak rywal strzela gola i jednego mu brakuje. Nam się ewidentnie trzęsły od pierwszej minuty i wyglądaliśmy, jakby naszym celem, było nie stracić dwóch goli. Przy zapasie trzech goli nie można tak grać. Liverpool był bardzo ofensywnie ustawiony i grał agresywnie linia obrony stała na kole środkowym, bardzo wysoko. Skoro nie szło krótkimi podaniami wyjść, bo nagle wszyscy zapomnieli, jak się to robi, to trzeba było na drugą połowę wystawić szybkiego zawodnika np. Malcoma i próbować nie wybijać piłek na oślep w aut, tylko zagrać kilka długich piłek na niego. Tu była wymagana reakcja trenera. On jednak zdjął jedynego gracza, który walczył w tym meczu, może z powodu zmęczenia, bo jak się walczy za kilku, to sił może braknąć. Do 60 minuty trener nie robił kompletnie nic, Liverpool strzelał nam kolejne bramki. W momencie, gdy odrobił stratę, to zdejmujemy bezproduktywnego Cou i wprowadzamy Semedo, aby Roberto poszedł do pomocy za Cou, mija kolejne beznadziejne 15 minut, wchodzi Arthur za Vidala (dlaczego tak późno?). Po chwili we frajerski sposób tracimy 4 gola. Trener nagle spogląda na ławkę, a tam siedzi sobie ofensywny gracz o profilu, który był niezbędny w tym meczu. Czym prędzej wpuszcza go na murawę, aby ten uratował mu skórę. EV liczył, że w 15 minut można pięknie atakować, jeśli się tego nie zrobiło przez 80. Tylko, że przeciwnik nagle niespodziewanie się cofnął, zagęścił wszystko i miejsca nie było wcale.

Nie wierzę w to, że trener miał przygotowaną taktykę i jego głównym celem było strzelenie gola, wszystko ponownie wyglądało tak, że chciał się wybronić przez 90 minut. A co najgorsze, takie bronienie przy stanie 1-0 w lidze praktykował od 2 sezonów i większość jego obrońców mu przyklaskiwała, "bo tak się teraz gra, trzeba mądrze się bronić, a nie pięknie przegrywać itd." EV liczył, że z zaliczką 3 goli spokojnie się wybroni, a może jakiś przebłysk Messiego da upragnionego gola. Przebłyski były i mogły dać awans i nikt by o tym przygotowaniu meczu złego słowa nie powiedział, ale nie padły.

Dlaczego nie mogliśmy wyjść na mecz i za wszelką cenę grać do przodu z zamiarem strzelenia gola? Nawet tracąc 2-3 gole nadal ofensywna gra w każdej chwili mogła by dać upragnionego gola. Kompletnie nikt nie podjął tego ryzyka. Dla mnie EV to trener nijaki, może ma detale poukładane w głowie i jakieś tam próby zmiany obrazu meczu może podejmuje. Ja tego nie dostrzegam. Ten trener jest nijaki na konferencjach prasowych, a gra zespołu też jest nijaka. Takiemu klubowi, jak Barcelona nie wypada być pośmiewiskiem całego piłkarskiego świata dwa lata z rzędu. Gracze schodzą do szatni po meczu zupełnie bez zmęczenia, dwóch ma siłę podziękować i częściowo przeprosić kibiców. A reszta szybko pod prysznic. Trener do dzisiaj nie spróbował wyjaśnić, co się stało, prezydent klubu siedzi cicho, pewnie liczą, że kibicie i media zapomną. Ale stało się ponownie coś, czego nie da się wybaczyć, bo tak, jak powiedział Pep, można wybaczyć przegrany mecz, ale nie wybacza się braku chęci do walki o wygraną, a to właśnie się stało.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: