La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 878 Culés

0

Oglądałem niedawno po raz kolejny Mother!, tym razem ze znajomymi i jestem w szoku jakie skrajne opinie ten film zbiera xD Dlatego też jeśli widzieliście to zapraszam do dyskusji. Co Wy o nim myślicie? ;D

0

@Kapitan_SW No na początku byłem trochę sceptycznie nastawiony bo pojawia się znikąd jakaś rodzina, jeden drugiego mi zabija w salonie, a ja zapraszam ich jeszcze do mnie na stypę tym razem również ze znajomymi? nie logiczne, ale końcówka mi rozjechała mózg i wszystko zaczęło mi się składać w całość, ogólnie ciekawy ale specyficzny i na pewno nie dla każdego. Mi osobiście się podobał.

konto usunięte

0

@Kapitan_SW Fajny, wiele odniesień do religii

1

@Kapitan_SW Okropny. Te metafory, symbole sobie są obok tej historii która się rozgrywa. Takie puste, nie oddziałują mocno na fabułe i w ogóle z niczego nie wynikają. Aczkolwiek te pierwsze minuty są ok.

3

@Kapitan_SW Całkowicie oparty na Biblii, każdy symbolizuje pewną postać biblijną albo część społeczeństwa. Jak dla mnie, Aronofsky zrobił to bardzo inteligentnie i ciekawie. Na mnie ten film zrobił duże wrażenie i miałem po nim wiele przemyśleń, ale też pewne rzeczy przedstawione są w bardzo subiektywny sposób. Gdzieś czytałem, że Aronofsky przeżywa taki okres analizowania chrześcijaństwa i szukania jakiejś swojej drogi, a takie rzeczy zawsze mają duży wpływ na to co artysta tworzy. W tym wypadku, momentami za mocno. Nie ukrywam, że po takim gniocie jak Noe, sceptycznie podchodziłem do kolejnego jego filmu nawiązującego do Biblii i bałem się, że znowu wymyśli tyle bzdur i przekłamań ile tam, ale całościowo to się na prawdę broni i dobrze, że podszedł do tego zupełnie inaczej. Ogólnie, powiedziałbym, że film jest gdzieś na przełomie bardzo dobrego i świetnego i mój przyjaciel, który studiuje na Łódzkiej Filmówce mówił to samo, więc gdzieś tam mam potwierdzenie. Na pewno jeden z najlepszych filmów zeszłego roku. :)

0

@sebasek99 IMO jest zupełnie na odwrót. Metafory i symbole nie płyną obok historii tylko ją tworzą od początku do końca.

0

@Kapitan_SW Yhm. To teraz pozbaw film tych metafor i symboli. Zostanie tam coś? A nawet jeśli, to czy będzie to interesujące? No nie, bo historia kończy się w pewnym momencie, a potem mamy walenie łopatą po głowie przekazem. Drugim dnem, który nie jest drugim dnem, bo podany jest bez żadnej subtelności i nijak wpływa na główną bohaterkę jej konflikt. Jak już ten przekaz ogarniesz, to nie masz na co czekać w kinie/przed ekranem.
No i to jest swego rodzaju traktat o naszej egzystencji. Szkoda tylko, że Aronofosky nie rozprawia na te tematy (np. Boga) jakoś głębiej. Zamiast zadawać łatwe i trudne pytania, woli wyłożyć nam odpowiedzi na tacy. Nie patrzy na swoje koncepcje jakoś krytyczniej. Nie. On wielki reżyser pojął sens istnienia i w ogóle jak obejrzysz ten film, to już filozofia w aspektach, które on omawia zginie. Pan Aronofsky zaorał ją całą.

0

@sebasek99 No dobra xD Ale napisałeś, że symbolika jest obok tej historii i nic z niej nie wynika, po czym sam przyznajesz, że film bez nich nie istnieje xD Dla mnie Aronofsky podał po prostu znajomą wszystkim historię stworzenia, tyle że w nietypowej wizji i ze swoim stanowiskiem odnośnie ludzkości, który nie mógłby wybrzmieć w innej formie. Odbieram to właśnie jako taką zabawę formą, którą osobiście nawet kupiłem (mimo że faktycznie podał wszystko na tacy). To że film nie zadaje trudnych pytań i nie ma drugiego dna nie stanowi dla mnie problemu, bo nie każdy film odnoszący się do biblii, Boga i człowieczeństwa musi je posiadać.

0

@Kapitan_SW Może źle coś ująłem. Sformułowanie "obok filmu" miało znaczyć, że symbolika jest tutaj jakby oddzielną formą. Fabuła może być jej pozbawiona lub nie. To niczego nie zmienia. Ta warstwa metaforyczna nie działa na bohaterkę, nic jej nie zmienia, nie pcha fabuły do przodu. Właściwie mógłby reżyser je podać bez tej historyjki o żonie artysty w domu.
I to rodzi mój problem z tym filmem. Aronofosky jakby skupia się na przesłaniu olewając historie. Bo ona sobie płynie, aż tu nagle zaczyna się szał z tymi ludźmi, Lawrence sobie biega jak oszalała po domu i jest rozpierdziel. Tyle, że wątpliwe jest używanie środków stylistycznych dla samego ich stosowania, a co dopiero dzieło robić dla nich. Albo dobra historia naszpikowana symbolami albo nic. Przypomnij sobie każdy pierwszy lepszy dobry film lub książkę. Można je przeczytać bez większej interpretacji i dobrze się bawić. Olejesz psychologiczny i filozoficzną sferę "Zbrodni i kary", to i tak dostaniesz dobry kryminał/thriller.
W "Mother" za to masz nieangażującą mocno widza leciwą fabułkę będącą pretekstem do "rozważań" Aronofosky'ego. Dlatego się czepiam też płytkości dzieła. Fajnie by było gdyby pozbawienie fabuły przekładało się na głębokość problematyki oraz danie widzowi ogromnego pola do interpretacji. Żeby po wyjściu z kina mógłbyś myśleć o nim przez kilka dni i sam sobie zadał kilka ważnych pytań. A tu tego nie ma. Film powtarza w kółko jak zacięta płyta trzy mantry. Trochę więcej bym wymagał od kina robiącego się na intelektualne.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: