- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 607 Culés
Gorące dyskusje
DariaFCB
145
A pochwalę się. Miesiąc temu urodziłam synka! Młody jest zdrowy i nawet bardzo nie dokucza.... » Czytaj dalej
41 odpowiedzi
Safrani
47
Sejm przegłosował projekt ustawy ws. zakazu patostreamingu. Projekt zakłada kryminalizację... » Czytaj dalej
44 odpowiedzi
MoralnyKarzel
1
Słucham studia po meczu i aż mi się coś skręca w środku, aż mi uszy więdną.... » Czytaj dalej
27 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 607 Culés
28
Powiedzmy to sobie szczerze i otwarcie - Chorwacja nie miała szans tego wygrać. Nieważne, ile Robert Makłowicz napisze postów o gotowanej, ku*wa, cielęcinie i ilu pochwał bałkańskiej przepalanki nie skleci w swój przedziwny, sposób, akcentowania - to się nie mogło udać. Wystarczy spojrzeć na twarz Mario Mandžukicia, żeby wiedzieć, że taki gość nie może zostać mistrzem świata. To swojska morda - po części bandycka, a po części szczera (widać, że jeśli ktoś wyłapie od niego tzw. działo na ryj, to szczerze i uczciwie), ale o jej posiadaczu nikt nie napisze pieśni. Nie dla niego podnoszenie pucharu, konfetti, błyski fleszy i wieczna sława złotego medalisty - tacy jak on zdychają na stryczku lub zastrzeleni w jakimś leśnym wykrocie i przysypani ściółką. Nasz świat nie jest dobrym światem dla Mario Mandžukiciów (liczby mnogiej używam oczywiście metaforycznie, broń nas Panie Boże przed dwoma takimi) - choć który jest?
Nikogo nie powinno więc zdziwić, że Francja wyjaśniła na sukę chorwackie rojenia o triumfie; te śmieszne mrzonki śmiesznego narodu, który zapie*dala w ceracie. Rzut oka na dumną twarz Oliviera Giroud mówi więcej niż tysiąc słów - nawet jeśli podczas mundialu oddał łącznie zero celnych strzałów, to wygląda na zwycięzcę sto razy bardziej niż jakiś Perisić. Idealnie przystrzyżona broda, muskularna sylwetka trochę dyskobola, a trochę bywalca podmiejskich dyskotek i ten orli, do bólu francuski nos, którym napastnik Chelsea dyma modelki podczas napadów pozamałżeńskiego seksu. Tacy ludzie jak on, ludzie o cwaniackich gębach Pogby czy Mbappé, nie przegrywają - nie naprawdę. Dla buraczanej gęby Perisicia nie ma happy-endu, podczas gdy Olivier Giroud odjeżdża swoim Porsche w stronę zachodzącego słońca, a jego prącie pełni w tym czasie funkcję łącznika między nim a kimś zupełnie innej płci (tzw. francuski łącznik).
Czy Francuzi wygrali słusznie? Zdecydowanie tak - wykorzystali obydwie sytuacje i zdobyli z nich cztery gole, wyciskając Chorwatów w jedenastu jak cytrynę (no, może w dziesięciu, Lloris podtrzymał tradycję chamskiego dojenia się na boisku i na jego medalu wybito napis "Hugo Lloris Karius"). Trudno jednak się w tym zakochać, bo gdyby nie sytuacja z VARem, to ten mecz byłby wręcz podwórkowy. Może i nie zaoferował nam on zbyt wiele piłkarskiej jakości, ale zrobił coś dużo ważniejszego, odpowiadając na fundamentalne pytanie: co się stanie, gdy siła, której nic nie może zatrzymać, spotka się z obiektem, którego nic nie może poruszyć. Tak się złożyło, że niemożliwym do ruszenia obiektem był chorwacki bramkarz, który chyba pierwszy raz grał w FIFĘ i przez ponad godzinę rozpaczliwie krzyczał po chorwacku "chłopaki, którym się rzuca?", ale odpowiadała mu tylko cisza. Odpowiedzi nie dostał nawet od tak skorego do pomagania Domagoja Vidy, któremu wszystkie dźwięki ze stadionu zagłuszał chłoszczący go po twarzy śledź wyrastający z ciemienia. Nie mógł się przez to skoncentrować, bo co chwilę się oglądał, myśląc, że ktoś go klepie po głowie - a tymczasem jedynym, co go klepało, była francuska drużyna.
A klepała ona Chorwatów jak nie przymierzając Olivier Giroud modelki w zaciszu hotelowego pokoju, czyli z największą łatwością i nie bez przyjemności. Może dziwić tak obszerne nawiązywanie do francuskiego napastnika, ale to kwestia sprawiedliwości - podczas turnieju był nieobecny, więc niech ma swoje pięć minut chociaż w tekście na zamknięcie mundialu.
Mundialu, dodajmy, który - mam nadzieję - wszystkim dokładnie wyjaśniłem. Na sukę.
via MELODROMA xDDD
1
@damianex10 Sama prawda, nic dodać nic ująć.
0
@damianex10 A o posiadaczy Girouda piszą. Patrz.
0
@damianex10 Ktoś nie wziął na wieczór tabletek przed snem :D
4
@damianex10 Nie powiem, koncówka pierwszego akapitu i "francuski łącznik" nawet mnie rozśmieszyły :P
2
@damianex10 To chyba nasz kolega Socjo napisał ;v
0
@damianex10 Dopalacze chyba ktoś bierze.
0
@damianex10 Nie chce mi się tego czytać, ale pewnie masz rację