- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1066 Culés
Gorące dyskusje
Karol145
1
Czy ja dobrze widzę, że deportowali Ukraińca za to, że złowił suma? Ja pierdziele co za chory... » Czytaj dalej
116 odpowiedzi
MirusAmisz
28
@Kgorecki2500 No ładnie ładnie kolego, to sobie nagrabiłeś. https://x.com/krulbijedame/status/20... » Czytaj dalej
32 odpowiedzi
LAMC_10
6
Było pite.https://twitter.com/i/status/2063283454930825729
12 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1066 Culés
1
Nie wiem czy tylko moim zdaniem, ale ceny płacone w dzisiejszych czasach za piłkarzy są kosmiczne i komiczne. Wiem, że jest rzesza ludzi mówiących "ile ktoś jest w stanie zapłacić tyle to kosztuje", rozumiem takie podejście, ale nie wydaje mi się ono w tym przypadku słuszne. Świat ma zbyt dużo problemów, żeby napompowana machina rozrywkowa (bo ta część piłki już od dawna przestała być sportem), mogła utrzymywać kontrakty na takich poziomach, transfery na takich poziomach i inne bzdurne premie na takich poziomach. Rozwiązanie? Jak zwykle bardzo trudne do znalezienia, jednakże zastanowiłbym się nad wprowadzeniem odpowiednich regulacji na poziomie światowym, lub przynajmniej w kręgu UEFA, na wzór amerykańskich zasad z lig zawodowych, oczywiście z przymrużeniem oka odnośnie analogii. Dlaczego bowiem nie spróbować wprowadzić prawnego obowiązku umieszczenia w kontrakcie piłkarza klauzuli wykupu, której wysokość ustalona byłaby w odpowiednich widełkach wg. ogólnych reguł, w zależności od przyjętych zmiennych (osiągnięcia, wiek, staż etc.)? W tej sytuacji każdy piłkarz byłby do wyciągnięcia za z góry ustaloną cenę, która w drodze negocjacji międzyklubowej mogłaby być - powiedzmy - rozszerzona w granicach do np. 30% klauzuli. Na tej samej zasadzie wprowadzono by regulacje płacowe zespołów, w zależności od struktury dochodów klubu, ich pozycji w lidze etc. W takiej sytuacji zawodnicy mieliby większą swobodę zmiany barw klubowych, a zmiany te kierowane byłyby chęcią stworzenia projektu sportowego, czy przejścia do ulubionego klubu, ew. dla gry z konkretnymi piłkarzami. Nie zaś stricte dla pieniędzy. Pomysł kontrowersyjny, choć wydaje się bardziej wydajny niż martwe finansowe fair play, choć oczywiście posiada wiele wad. Jedno jest pewne, że trzeba coś zrobić z obecnym szaleństwem. Zapraszam do dyskusji.
0
@Quve Aż nie wiem od czego zacząć. To może od tego: piszesz 'świat ma zbyt dużo problemów, żeby napompowana machina rozrywkowa mogła utrzymywać kontrakty na takich poziomach, transfery na takich poziomach i inne bzdurne premie na takich poziomach'. Świat zawsze miał problemy i zawsze będzie miał. To nie jest problem piłki. Mimo to, wątpię, czy ktoś robi tyle dla świata, ile robi piłka właśnie (wyciąganie dzieci z faweli, zapewnianie rodzicom pracy, MILIONY akcji charytatywnych klubów, sponsorów, kibiców). To jest najbardziej popularny sport na świecie, żyjemy w czasach, które pozwalają na tak dynamiczny wzrost. Jest popyt, więc jest i podaż. Kluby tych pieniędzy nie dodrukowują, tylko na siebie zarabiają.
20 lat temu to była inna epoka, przedinternetowa, przedlglobalizacyjna. Ronaldo kosztował 15 baniek, bo Barcelona miała budżet niewiele większy, niż dzisiaj ma Legia. Cameron czy Nolan robią filmy za 2 mld $, a kluby kupują piłkarzy za tyle, za ile ich stać. Dziś transfer gwiazdy do Barcy, Realu czy MU zwraca się w rok z samych koszulek. Dopłacają sponsorzy, którzy mają w tym interes, dopłaca Nike czy Adidas, rosną wpływy z reklam i praw TV.
FFP jest koniecznie, ale tylko do tego, żeby pieniędzy z zewnątrz sztucznie w klub nie pompować, naruszając zasady uczciwej konkurencji, jak robi to Katar. Nikt nie zarżnie kury znoszącej złote jajka.
Warto się w końcu obudzić i zrozumieć, jak działa świat.
0
@Skurczesyn Piszesz jak wielce oświecony, niestety nie widzisz problemów, o których wspomniałem. Wspomniałem, bo nie chciało mi się ich opisywać uznając je za dość oczywiste dla przeciętnego obserwatora dzisiejszego "sportu".
Z twojej wypowiedzi mogę powiedzieć tylko tyle, że koszulki nie spłacają transferu gwiazdy, ani w rok, ani w 5 lat. Także "warto się w końcu obudzić i zrozumieć, jak działa świat.".
A jeżeli dla ciebie nie jest problemem przekazywanie pod stołem ćwierć miliarda dolarów za kartę kopacza, który od teraz kopać będzie dla innego klubu, to to jest główny problem świata. Bo w najbardziej skomercjalizowanym, nastawionym wolno rynkowo państwie świata pojęcie transferu pieniężnego za zawodnika nie istnieje. Natomiast w Europie taka gadanina jak twoja prowadzi jedynie do sytuacji, w której napompowane miliardami transnarodowe korporacje inwestują takie kwoty w piłkę w zamian żerując na przeciętnym Januszu przed telewizorem, który za prawa do transmisji musi z roku na rok płacić więcej, za koszulkę klubu wykładać ponad 100 euro itd. Stworzono z piłki nożnej, jako najpopularniejszego sportu, idealnego kandydata do wyciskania każdej minuty z twojego wolnego czasu i każdego centa z twoich zarobków. Ja chciałbym po prostu nałożyć na takie działanie pewne prawne normy, które trzymałyby korporacje i ludzi biznesu w pewnych ryzach, pozostawiając jakieś miejsce dla sportu, bo to szanuje w piłce nożnej. Jej aspekt sportowy. A z doświadczenia dobrze wiemy, że nieregulowany rynek prowadzi tylko do paradoksów, baniek i kryzysów takie jak zaczynamy obserwować teraz. To tak w dużym uproszczeniu.
0
@Quve Nie podoba mi się ten lekceważący ton, bo ja w ten sposób do Ciebie nie pisałem.
Odnośnie koszulek - masz rację, w rok się nie zwróci. W 5 lat już jak najbardziej. Taki Real sprzedaje milion koszulek Ronaldo rocznie. Z każdej ma ze 20 euro.
O wykupieniu Neymara napisałem w przedostatnim akapicie. To jest właśnie pompowanie pieniędzy z zewnątrz i to jest niedopuszczalne. Nie widzę za to nic złego w tym, że normalnie zarządzana firma inwestuje wypracowane przez siebie zyski w swój rozwój w kwocie, jaką uważa za adekwatną.
100 euro za koszulkę to dla nas drogo, bo zarabiamy w złotówkach. Ale 100 zł byś dał. No i nikt Cię do tego nie zmusza, żebyś tę koszulkę kupował, tak jak nikt nie każe Ci spędzać każdej wolnej minuty na futbolu. Kiedyś się chciało oglądać, a nie było jak, dzisiaj wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Kiedyś, żeby oglądać La Ligę, musiałem płacić 60 zł, dzisiaj oglądam za 9 zł, więc nie trafia do mnie argument o rosnących cenach. Rośnie za to zasięg, stąd większe zyski z praw TV.
A jeśli taki Janusz nie potrafi się oderwać od TV, albo musi kupować wszystko, co mu się pod nos podstawi, to już naprawdę nie jest problem piłki.
0
@Skurczesyn Niestety odczucie po przeczytaniu twojego komentarza miałem i mam inne.
Ogólnie się zgadzam, bo tak jak napisałem temat jest trudny do jednoznacznego opisania. Jednakże w mojej opinii tak jak nikt nie powinien bronić inwestować firmie swoich zysków, tak nie koniecznie powinniśmy uznawać klub sportowy za biznes. W pierwszej kolejności jest to sport i sport ma być misją takiej organizacji. Ale nawet nie zgadzając się z takim postawieniem sprawy trzeba zauważyć, że nie jest sytuacją korzystną społecznie, że największymi idolami, zarabiającymi miliony, są piłkarze, którzy stanowią wzór dla młodych porzucających naukę i rozwój na rzecz kopania piłki. Nie chcę brzmieć jak jakiś fanatyk, a ciężko mi tutaj dokładnie rozpisać wszystkie argumenty, chciałbym jednak wyłącznie przypomnieć, że nie postuluje przecież całkowitego zakazu handlu piłkarzami, czy jakiegoś nieludzkiego obniżenia ich zarobków, a jedynie narzucenia regulacji, które nie pozwolą, żeby za parę lat ktoś płacił za piłkarza miliard euro. Żeby średni piłkarz zarabiał więcej w miesiąc, niż lekarz przez całe życie. Manchester City wg opracowania które wczoraj widziałem wydało w tym okienku więcej kasy na obrońców niż 74 państwa świata na swoją obronę krajową rocznie. Na prawdę, brak regulacji w tym zakresie jest chory.