- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 983 Culés
Gorące dyskusje
macio_944
24
Na bank wyolbrzymiony problem i Braun oraz prawica nie sprawiają, że pod tym kątem jest coraz... » Czytaj dalej
48 odpowiedzi
Sysia11
6
Harry mega statystyki zasłużył na ZP a jak nie to Dembele bo LM i 6 goli na turnieju. Fajnie... » Czytaj dalej
41 odpowiedzi
Zoker
11
Nie ma jednego oczywistego kandydata do wygrania ZP, ale przyznanie tej nagrody Rodriemu to będzie... » Czytaj dalej
33 odpowiedzi
Media
Sonda
Kto powinien wygrać Złotą Piłkę 2026?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 983 Culés
0
Do oglądających Grę o Tron: Ród Smoka - nie macie wrażenia, że wojna zakończyłaby się w kilka dni jeśli tylko władze sprawowałby Daemon?
Rozumiem zamysł o silnej, niezależnej królowej - pierwszej kobiecie na żelaznym tronie, bo dobrze wpasowuje się to w dzisiejsze trendy, ale... plan nie wypalił lekko mówiąc. Rhaenyra znacznie częściej wzbudza we mnie zażenowanie niż szacunek. Postać Rhaenys powinna być wyznacznikiem. Szybko stała się moją ulubioną żeńską postacią w tym serialu.
1
@Kengo Ale tak było w książkach, to nie jest wymysł Hollywood.
1
@Kengo mam to samo wrażenie. Gdyby Rhaenyra oddała władzę Daemonowi albo gdyby Alicent nie sabotowała Aemonda to już dawno by było po wojnie.
0
@Kengo nie oglądałem jeszcze tego sezonu, zrobię to pewnie jak już będą wszystkie odcinki.
Natomiast to o czym mówisz, można było łatwo zauważyć już wcześniej. Oglądając Ród Smoka, czy Grę o Tron miałem ciągle poczucie, że bohaterowie nie mają zielonego pojęcia o taktyce, czy strategii. Nie potrafią ani toczyć pojedynczych bitew, ani szeroko zakrojonych kampanii. Przykładów jest multum, począwszy od całego konfliktu z hodowcą krabów, przez Stannisa, a skończywszy na wojnach z dwóch ostatnich sezonów Gry o Tron, gdzie liczba absurdów wybija poza skalę.
Mam więc wrażenie, że to raczej wada całego uniwersum i jego zasad, a nie konkretnych postaci - fabułę napędzają niezrozumiałe i chaotyczne decyzje w trakcie wojen.
0
@Pressinho Serio?
Rob, Stannis, Robert i wielu innych?
1
@Ghostface Stannis (przynajmniej ten serialowy) to doskonały przykład potwierdzający moją tezę.
Najpierw traci znaczną cześć swojej armii i to bez jakiejkolwiek walki, bo postanowił szturmować miasto od strony morza. A potem przeprowadza szturm na fortecę, podczas fatalnej pogody i bez zgromadzenia odpowiednich zapasów.
Roberta nie widzimy na polu bitwy. Z kolei Rob, o ile potrafi realizować cele taktyczne i wygrywać bitwy (inna sprawa, że te bitwy nie są pokazane, słyszymy tylko, że wygrał), tak nie ma żadnej strategii.
0
@Pressinho Ciut chyba zapomniałeś serial.
Stannis miał wtedy najsilniejszą flotę, atak od strony morza był sensownym rozwiązaniem, dodatkowo ta droga była znacznie krótsza od lądowej.
Nie spodziewał się pułapki Tyriona z łańcuchem i wildfire. Mimo tego armia, która wylądowała na brzegu byłaby wystarczająca do zdobycia miasta, gdyby nie armia Tyrellow.
Odnosiłes się do całego uniwersum - a w książkach Staniss wygląda dużo lepiej. Choćby jego najnowsza zagrywka z TWOW podkradziona od Napoleona.
Rob, zarówno w książkach jak i serialu pokazuje akurat świetny zmysł taktyczny.
W serialu wojnę przegrała mu głupia, emocjonalna decyzja. W książkach poczucie honoru, lub jak ktoś lubi teorie spiskowe - kolejny podstęp Tywina z podstawieniem mu Jeyne.
0
@Ghostface to, że miał silną flotę nie ma nic do rzeczy w obliczu braku dział. Z punktu widzenia wojskowego, armia która ląduje na brzegu jest bezbronna. Zamiast desantować się na miasto, mogl zrobić to kilkanaście kilometrów dalej i wykorzystać swoją przewagę liczebną. Gdyby przystąpił do oblężenia miasta, armia Tyrellów by się nie przebiła, a dodatkowo flota całkowicie zamknęłaby miasto w okrążeniu.
Rob z kolei tak jak mówisz, miał zmysł taktyczny. Ale kompletnie nie miał zmysłu strategicznego. Nie potrafił zaplanować kampanii, nie potrafił zebrać odpowiednich sojuszników, a każdy krok na południe przybliżał go do klęski. Niezależnie od tego, czy w wyniku podstępu i zdrady, czy też w wyniku przytłaczającej przewagi wroga. W najlepszym wypadku zmęczona i osłabiona armia Roba i tak rozbiłaby się o mury King's Landing
0
@Pressinho Armia Rob'a nie miała raczej docelowo w planach zdobycia King's Landing. Na pewno nie bez sojuszu z Baratheonami.
Ciężko w świecie ASOIF decydować co było głównym czynnikiem przegranej - Stannis nie powinien mieć żadnych szans z młodszym bratem, wygrał dzięki czarnej magii.
Gdyby nie to, połączona armia Północy i Riverlands + Renly + Reach nie miałaby żadnego problemu z obaleniem Lanisterów, zrobieniu Renly'ego królem, a Roba królem Północy.
Kończyłem podstawówkę, nie szkołę wojskową, ale te twoje opisy to już trochę naginanie historii z książek pod własne tezy.
Rob miał plan na całą kampanię, świetnie zarządzał ludźmi, wraz z przesuwaniem się na Południe, tylko powiększał Armię (choć zasługa jego samego była w tym niewielka - oczywiste, że armia Tullych się do nich dołączyła przez powiązania rodzinne).
Popełnił dwa błędy - nie poinformowanie Edmure'a o swoim planie, gdy ten pokonał armię Gregora oraz wtopa na tle miłosnym/honoru i obrażenie tym woźnego z Hogwartu.
Błędy, które skrzętnie wykorzystał Tywinn. Który popełnił swoje błędy, jak choćby złe traktowanie Tyriona, niedopuszczanie do siebie sytuacji rodzinnej swoich starszych dzieci itd.
Błędy Tywina wykorzystali/ją chociażby Martellowie, których plan w książkach nie umarł wraz z Oberynem.
A Dorran, mimo swojego genialnego, układanego przez lata planu, nie docenił ambicji swoich dzieci, które postanowiły te plany zmodyfikować - Arriane robiąc się Królową u potencjalnego Blackfyre'a, a Żaba postanawiając się spalić w niewiadomym celu.
Varys miał genialny plan i strategię, którą skrzętnie realizował od nie wiadomo jak dawna, a wystarczył Tyrion, który po stracie wszystkiego, postanowił "spalić świat", ambicja młodego dzieciaka, wychowanego od małego do rządzenia oraz śmiertelna choroba i niespełniona miłość głównego doradcy tegoż dzieciaka.
W skrócie - nie znam się na historii i strategii militarnej. Może dla ciebie to pasja, może jesteś wykształcony w tym kierunku i razi cię to jak lekarza oglądanie "House'a". Może dlatego stwierdzenie, że nikt tam nie miał zmysłu taktycznego czy strategicznego ma sens i po prostu się nie znam.
Ale jako prosty chłopak, muszę stwierdzić, że ten świat pełen jest genialnych postaci, które zajmują się, mniej czy bardziej tymczasowo wojną i niejednej wychodzi to bardzo dobrze.
Po prostu wydaje mi się, że autor stworzył bardzo realistyczny świat, w którym każdy popełnia błędy. Przez chwilowe niedopatrzenie, zaufanie błędnej osobie, miłość. Niejedna postać popełniła tylko jeden błąd i skończyło się to tragicznie, inne jak Cersei w ostatnich książkach popełniają złe decyzje i dalej utrzymują, coraz bardziej chwiejną co prawda, władzę.