- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1797 Culés
Gorące dyskusje
norbi77
21
Pięknie się czyta ten kwik, płacz i żałosne tłumaczenia, usprawiedliwienia zachowania... » Czytaj dalej
53 odpowiedzi
macio_944
15
Na bank wyolbrzymiony problem i Braun oraz prawica nie sprawiają, że pod tym kątem jest coraz... » Czytaj dalej
34 odpowiedzi
Sysia11
5
Harry mega statystyki zasłużył na ZP a jak nie to Dembele bo LM i 6 goli na turnieju. Fajnie... » Czytaj dalej
38 odpowiedzi
Media
Sonda
Kto powinien wygrać Złotą Piłkę 2026?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1797 Culés
2
Gralem teraz w teniola i juz po 3 gemach zalowalem decyzji. Nie wiem jak oni wytrzymuja w takich warunkach nawet te 3 sety , nie mowiac o 5.
@JimMorrisonFCB @Gary
2
@Colon Nie wiem jak teraz by było, ale kiedyś całkiem dobrze znosiłem takie warunki. Lepiej niż moi rywale w każdym razie.
Natomiast kiedyś się doigrałem, tradycyjnie założyłem, że jestem niezniszczalny i się przejechałem. Warunki podobne do tych dzisiaj, końcówka sierpnia, mega upały. Mieszkałem już wtedy w Częstochowie, ale wciąż byłem zapisany do ligi w Warszawie. Był podział na grupy, czy też dokładniej ligi po 8 graczy, byłem wtedy w najwyższej lidze i walczyłem o awans do Mastersa na koniec sezonu. Zasady były takie, że w ciągu 6 tygodni trzeba zagrać 7 meczów. Za wygraną było ileś punktów (w I bodajże 7, w II 6,75, w trzeciej 6,5 i tak dalej), za przegraną powiedzmy 3 punkty w pierwszej, 2,75 w drugiej itd. i za urwanie seta dodatkowy punkt. Za nierozegranie meczu po 0 punktów, za walkowera 0 dla tego, który oddał mecz 2 najgorszych spadało do niższej ligi, 2 najlepszych awansowało. I tak 3 sezony grane od maja do połowy września mniej więcej, potem Masters dla graczy z najwyższą liczbą punktów (6 bezpośrednio a 7-10 grali baraże)
Opłacało się więc rozegrać wszystkie mecze. No ale ja z racji odległości i pracy grałem tylko jak przyjeżdżałem do rodziców. I jak zjeżdżałem na weekend, to umawiałem meczów pod korek. Na tamten umówiłem 4: sobota 10 rano, sobota 12, niedziela 10 rano, niedziela 12. A przeciwnicy byli solidni. Jak przez walkowery spadałem do 2 czy 3 ligi, to sobie mogłem tak grać, ale w pierwszej te mecze już wymagały wysiłku. Pierwsze 2 wygrałem, ale trochę mnie to dojechało. Następnego dnia grałem z moim nemezis, typem, z którym nie umiałem wygrać, przegrałem chyba 7 razy. Z czego 5 w 3 setach po zaciętym boju. Tu też było mocno na styku. Ostatecznie wygrałem, pierwszy raz, trwało to 2h 40 minut, kolejny rywal czekał, ale że to kumpel, to nie robił problemów tylko nam kibicował. Ten mecz tak mnie dojechał, że na ostatnim ledwo stałem i do 0/5 w pierwszym to w ogóle wygrałem z 5 punktów. Ostatecznie poległem 1/6 4/6, była to jedyna porażka z tym gościem, bo choć był bardzo mocny, to mnie akurat leżał i zwykle wygrywałem z nim na wyniszczenie. Tym razem nie było szans na to, ten drugi set to też wynik lepszy niż gra, kolega się chyba przestraszył łatwej wygranej. Potem w pociągu do Częstochowy miałem drgawki i skurcze. Od tego czasu rozsądniej umawiałem gry.
0
@Gary drgawki to już grubo
0
@Colon 4 i pół godziny grania w pełnym słońcu i to w ramach poprawki po prawie 4h z dnia poprzedniego, do tego kiepskie jedzenie i jakieś piwo wieczorem, za mało spania i wyszło jak wyszło. Wtedy uświadomiłem sobie, że jednak nie jestem niezniszczalny i muszę trochę mądrzej zarządzać tymi meczami.