- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1684 Culés
Gorące dyskusje
martusiaaaa
2
a ja mam może takie głupie, dziwne i dziecinne pytanie ale zapytam kiedy macie urodziny ? to se... » Czytaj dalej
46 odpowiedzi
BorzyKrzys
34
Kiedy oni zrozumieją, że ośmieszają na razie siebie, a nie Skolima. "Żyłem w ciągłym lęku,... » Czytaj dalej
23 odpowiedzi
FcPortoFan1999
6
Czy będę nosił głośnik na procesji...świetne pytanie ale Ja nigdy nie nosiłem głośnika.
25 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1684 Culés
6
Żołnierze ognia:
@shaun
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
7
@FCBparasiempre
2 czerwca 1986 roku. ZSRR – Węgry.
Swietłana wyjmuje z szafki kolejną kasete. Wszystkie są podpisane na grzbiecie. Na tej można przeczytać: Eduard Borysowicz, pilot śmigłowca". Pisarka się koncentruje, próbując przypomnieć sobie oczy, dłonie, wyraz twarzy. Kiedy wydaje się jej że jest gotowa, włącza magnetofon, nachyla się nad pustą kartką i zaczyna spisywać.
Strzelili Jakowienko i Olejnikow. Potem Biełanow z karnego. Później oni trafili do własnej siatki. Nie, nie. Zaraz...(myśli) przedtem strzelił Jaremczuk. Tak, na pewno i na końcu Rodionow. Taka była kolejność: Jakowienko, Alejnikow, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Biedni Węgrzy, nieźle ich zlaliśmy. Pani też to oglądała? W budynku mieliśmy malutki telewizor. Siadaliśmy przed nim w kilku, ci, którzy w tym momencie nie pracowali. Mecze nadawali prawie codziennie. Wydawało nam się niemożliwe żeby w innych miejscach cokolwiek się działo. Dla nas światem było to, co widzieliśmy na zewnątrz: elektrownia, wyludnione wioski, zdewastowany teren, czerwone drzewa. A jednak się działo. Jakowienko, Alejnikow, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Wyobraża sobie pani? Nie wiem dlaczego władze pozwoliły żeby nasza reprezentacja pojechała na mundial, nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Niech mi to pani wyjaśni. Ja jestem wojskowym, ograniczam się do wykonywania rozkazów. Złożyłem przysięgę...(kaszle) byli tam różni. Niektórzy chcieli żeby przeprowadzano z nimi wywiady, chcieli występować w telewizji. Inni myśleli że robią coś heroicznego. „Służba ojczyźnie! Służba ojczyźnie to święty obowiązek!", krzyczeli w środku lasu, wymachując łopatami. Ja się nie odzywałem. Wsiadałem do helikoptera i wykonywałem rozkazy. Wolałem nie mówić rodzicom że wysłali mnie do Czarnobyla ale pewnego dnia brat przypadkowo znalazł moje zdjęcie w gazecie, pokazał je matce i powiedział: " proszę bardzo, Prawdziwy bohater!". Ona się rozpłakała rozumie pani? Spędzaliśmy wiele godzin pośród gruzów. Niektóre maszyny tego nie wytrzymywały. Wariowały, przestawały działać... Musieliśmy się tym zająć sami. Nic nadzwyczajnego. Po prostu praca. Bardzo ciężka praca. Nocami krążyłem nad reaktorem. Wykonywaliśmy zdjęcia w podczerwieni, mówiono że w ten sposób można wykryć fragmenty rozsypanego grafitu. Za dnia nie dało się ich dostrzec. Nie używaliśmy masek. Tylko jednego pamiętam. Starego likwidatora, zawsze w masce... Ja wkładałem jedynie rękawice, które nam rozdawali. Siedzenie mieliśmy wyłożone ołowianymi arkuszami ale ołów nie chroni przed wszystkimi promieniami. Szczypało w gardle. Łzawiły oczy. W uszach słyszało się nieustający gwizd. Nie dało się ogolić bo twarz była cała czerwona jakby poparzona... Tak to wyglądało. Podobało mi się że były mecze bo człowiek miał o czym gadać z towarzyszami ze zmiany. Kiedy myślałem o rodzinie robiło mi się smutno. Kiedy myślałem o tych wszystkich ewakuowanych ludziach robiło mi się smutno. Kiedy myślałem o swoim zdrowiu to się martwiłem. Najlepiej było więc przez cały czas myśleć o piłce nożnej.
Spuściliśmy łomot Węgrom... Tak, jak to było... Jakowienko, Alejnikow, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Prawda że za pierwszym razem powiedziałem tak samo? Generałowie też interesowali się wynikami drużyny. Kiedy wygrywaliśmy cieszyli się że włączaliśmy ich do naszych rozmów...(Śmieję się) później znowu poważnieli. Któryś powiedział: „Jesteśmy w stanie wojny. Gęby na kłódkę! A ten, kto nie stanie w obronie pozostałych zostanie uznany za zdrajcę!". Jeden chłopak, chyba z Leningradu zrobił krok do przodu. „Chce żyć", błagał. Zagrozili mu że stanie przed sądem wojskowym. Żołnierze ognia. Tak wszyscy o nas mówili. Uważałem że to ładne. Rzucali nas tutaj jak piasek na reaktor. Człowiek zrozumiał to dopiero po latach, kiedy zaczął się nad tym zastanawiać. Słyszy się że jeden zachorował a drugi stracił włosy na całym ciele. Samobójstwa... Widziałem, jak umierał przyjaciel. Zrobił się wielki, spuchł jak beczka. Wtedy naprawdę zaczynasz się martwić. Tam wysoko, w helikopterze człowiek uświadamia sobie wiele rzeczy. Wie pani co widziałem na poboczach dróg? (kaszle) Cieniutką błyszczącą warstwę, krystaliczną. Jakby ktoś pokruszył całe mnóstwo diamentów... Widziałem też kolegów, którzy siłą wyciągali ludzi z domów, wsadzali dzieci do pociągów przez okna, strzelali do psów z dubeltówek. Kiedy się to analizowało człowiek się denerwował. To właśnie chcę pani powiedzieć. Nie rozumiem dlaczego to robili. Niektórzy tracili rozum, wpadali w panikę i trzeba ich było przywiązywać do łóżka. Przychodziłem do nich bardzo wcześnie rano, kiedy kapitan jeszcze spał i mówiłem im: „Przestańcie o tym myśleć bracie. Jesteśmy tu na misji. Później będziecie mieli czas na rozmyślania. Teraz trzeba się skoncentrować, Tak jest najlepiej. Postarajcie się". Każdy musiał znaleźć jakiś swój sposób. Jakowienko, Biełanow, Jaremczuk, samobój i Rodionow. Widzi pani? Są takie rzeczy, o których nawet gdybym chciał nie zdołałbym zapomnieć.
Taśma się zatrzymuje. Zanim odłoży ją na miejsce i wyjmie następną, Aleksiejewicz podchodzi do biblioteczki żeby coś sprawdzić. Mundial ‘86, 2 czerwca, „Estadio Irapuato”, Związek Radziecki - Węgry, strzelcy goli... Wraca do biurka i chowa kartkę do szuflady.
2
@FCBparasiempre Pamiętam, że w czasie tego meczu byłem w pracy, a żona przez telefon, wtedy jeszcze stacjonarny poinformowała mnie o świetnym meczu radzieckich i robiła z nich mistrzów świata, tak jej ten mecz się podobał w ich wykonaniu.
1
@Marusek Przepraszam że od razu nie odpisałem ale nie miałem już sił. Z pewnością ten mecz oglądałem ale bardzo słabo go pamiętam a co ważniejsze, to kompletnie nie pamiętam czy obejrzałem go w całości? A to wszystko przez te bardzo późne godziny nocne rozgrywania meczów. W końcu byłem jeszcze dzieckiem i nie dawałem rady zarywać nocek. Byłem zaskoczony takim wynikiem i myślałem że "ruskie" dojdą przynajmniej do ćwierćfinału a tu małe zaskoczenie bo przegrali z naprawde silną Belgią i tego meczu też nie pamiętam czy ogladałem? Zapewne też był późno w nocy? Zresztą wogóle tegoroczny mundial będzie mi przypominał ten z Meksyku w 1986 r., głównie właśnie ze względu na pore rozgrywania spotkań...
1
@FCBparasiempre Wtedy nie było najgorzej. Mecz ZSRR-Węgry odbywał się w samo południe czasu miejscowego, czyli o 19 polskiego. Brano jeszcze pod uwagę czas europejski, a mecze odbywały się bardzo wcześnie.
1
@Marusek No być może mecz ZSRR-Węgry odbywał się 0 19-tej ale nasz mecz z Anglią to był raczej po północy. Nie pamiętam tylko o której był mecz z Portugalia i Maroko? Napewno było kilka meczów po północy...
1
@FCBparasiempre Oba mecze odbyły się o 23.00 czasu polskiego. Tylko niektóre rozpoczynały się pół godziny później.