- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 587 Culés
Gorące dyskusje
Verore
1
Co sądzicie o pomyśle, w którym piłkarze i kluby piłkarskie przeznaczaliby obligatoryjnie 5... » Czytaj dalej
32 odpowiedzi
Kozinho.
8
Kurka, chyba jestem jedynym Polakiem z pokolenia lat 90, który nigdy nie odpalił Gotika :v
26 odpowiedzi
Luciano99
21
Na zmianę tematu już po razu drugi mój Tybetański Mastif, który specjalnie ma tak zakryte... » Czytaj dalej
13 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 587 Culés
8
Muzyczna batalia - #78
glosowanie https://strawpoll.com/40Zm4L5ewga
----
poprzedni post https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-16860122#comment-16860122
-----
KEITH JARRETT – „Eyes Of The Heart (Pt. 1)” (1976, Album: Eyes of the Heart)
Keith Jarrett w połowie lat 70. to postać niemal mistyczna, balansująca na krawędzi jazzowego mainstreamu i awangardowej introspekcji. W okresie nagrania w Bregenz artysta jest u szczytu swojej improwizacyjnej formy, operując w ramach swojego tzw. „American Quartet” (Dewey Redman, Charlie Haden, Paul Motian). To czas głębokiego poszukiwania duchowości w dźwięku, gdzie granica między kompozycją a czystym strumieniem świadomości zaciera się. Jarrett, znany ze swojego bezkompromisowego podejścia do publiczności i wymogu absolutnej ciszy, w tym nagraniu w pełni realizuje koncepcję muzyki jako rytuału.
Dźwięk jest surowy, otwarty i niepokojąco przestrzenny. To zapis procesu twórczego odbywającego się na żywo, gdzie fortepian Jarretta brzmi jak instrument perkusyjny i harmoniczny zarazem, wchodząc w dialog z dętymi głosami Redmana. Dominują długie, wybrzmiewające frazy, które budują atmosferę powolnego, medytacyjnego osaczenia. Słychać tu wyraźną akustyczną bliskość sali koncertowej – dźwięk nie jest studyjnie wygładzony, lecz przesycony oddechem wykonawców i reakcją instrumentów na fizyczną przestrzeń.
Kluczowym elementem dynamiki tego nagrania jest Dewey Redman, saksofonista American Quartet. Jego obecność w tym utworze pełni rolę „cielesnego” kontrapunktu dla fortepianu Jarretta. Redman, wywodzący się z tradycji free jazzu Ornette’a Colemana, wnosi do kompozycji pierwiastek surowości i nieprzewidywalności, który zapobiega popadnięciu utworu w zbytnią, niemal ascetyczną estetyzację. Jego saksofon tenorowy brzmi tu momentami chropowato, niemal wokalnie, operując w rejestrach, które nie tyle dopełniają harmonię, co ją konfrontują. To właśnie ta interakcja – fizyczna, niemal zapaśnicza relacja między pianistyczną medytacją a drapieżnym instynktem Redmana – tworzy napięcie definiujące ten utwór.
Ciekawostki
Nagranie to jest dokumentem specyficznego okresu w historii ECM Records, kiedy Manfred Eicher promował surowość brzmienia ponad techniczną perfekcję. Utwór ten, choć zarejestrowany w 1976 roku, został wydany dopiero po latach, co stało się typową praktyką dla „nieodkrytych” taśm z tamtego okresu. Skład amerykańskiego kwartetu Jarretta uznawany jest za jeden z najbardziej zgranych organizmów w historii jazzu, co w „Eyes of the Heart” słychać w niemal telepatycznym porozumieniu między sekcją rytmiczną a liderem.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
MCCOY TYNER – „Malika” (1974, Album: Asante)
McCoy Tyner to architekt nowoczesnego pianizmu jazzowego, którego stempel został trwale wyryty podczas współpracy z Johnem Coltrane’em w pierwszej połowie lat 60. Po odejściu od Coltrane’a, Tyner przechodzi przez fazę poszukiwań własnego, bardziej monumentalnego języka. W nagraniu „Malika” słychać już pianistę w pełni ukształtowanego, operującego potężnymi blokami akordów, które zrywają z bebopową tradycją na rzecz modalnej gęstości. To muzyk, dla którego fortepian jest orkiestrą o nieograniczonej sile rażenia.
To dźwięk geometrycznej furii i modalnej ekspansji. Kompozycja opiera się na hipnotycznym, powtarzalnym motywie, który w miarę rozwoju utworu narasta w intensywności, aż do osiągnięcia stanu niemal transowego. Pianistyka Tynera jest tu perkusyjna – lewa ręka generuje potężne basowe fundamenty, podczas gdy prawa ręka tnie powietrze kaskadami dźwięków. Brzmienie jest gęste, nasycone, pozbawione zbędnych ozdobników; to czysta fizyczna energia przekuta w jazzową formę.
Ciekawostki
Album Asante jest często pomijany w dyskusjach o mainstreamowych klasykach Tynera, mimo że stanowi szczytowy punkt jego współpracy z saksofonistami takimi jak Wayne Shorter czy Gary Bartz. „Malika” pokazuje typowe dla Tynera tamtego okresu wykorzystanie tzw. kwartowych struktur harmonicznych, które stały się jego wizytówką. Tytuł utworu, podobnie jak wiele innych kompozycji Tynera z tego okresu, odzwierciedla jego fascynację afrykańskimi korzeniami i poszukiwanie tożsamości, co było bezpośrednią odpowiedzią na ówczesne przemiany społeczno-kulturowe w USA.
-----
@JimMorrisonFCB @8stoichkov8 @Coutinho007 @mientusek1407 @patataj
@iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani i
Konradowskyy, Draqulius, kamyk_23, VamosRakieta ,Comentateiro
Przejdź do dyskusji
1
@Colon To nie mój klimat. Może uszereguj formy muzyczne - pisz np #progressive, #punk, #blues itp, pozdrawiam:-)
3
@kamyk_23 Czesto z opisow wynika kierunek, w ktorym dany utwor zmierza. Szczegolnie Tyner moglby znalezsc sie na niektorych albumach Retrun to Forever czy nawet Santany.
0
@Colon Ja piszę o tym, żebyś w nagłówku dawał do zrozumienia, w którą stronę chcesz podążać i co nam zaprezentować:-)
0
@Colon szanuję, ale ze tez ci się chce coś takiego robić. To jest hobby, brak czasu? Sorry za takie bezpośrednie zapytanie, ale ciekawość bierze górę, tylko pytam
2
@Rifek muzyka zawsze mnie fascynowala i jakos ta fascynacja nie maleje. Fajnie czasem pogadac / podzielic sie z ludzmi, ktorzy maja podobny gust lub z takimi, ktorzy rowniez poszukuja - Tak, mozna to podpiac pod hobby, kojenie nerwow oraz sortowanie wewnetrzenego archiwum.
0
@Colon Dzisiaj inna rzeczywistość muzyczna. To faktycznie utwory z innej półki: free-jazz, avangarda, jazz improwizowany - do tego nie da się podejść ,,z ulicy", trzeba się wsłuchać i powiem górnolotnie, posiadać pewne kompetencje jako odbiorca.
Trzeba poznać ten,, język", sposób budowania frazy, dobierania progresji akordów, wokół których budowana jest struktura utworu. Tu artysta nie ma na uwadze odbiorcy, on po prostu staje się naczyniem, z którego wylewa się, nie w pełni świadomie, strumień dźwięków.
Ponieważ ja tych kompetencji nie posiadam, nie odważę się na jednoznaczną ocenę - ale skłaniam się instynktownie ku Jarrettowi. Znam jedynie jego ,,Koncert w Kolonii" - to jest wybitny zapis geniuszu improwizacji. Tu z resztą też go słychać.
0
@Draqulius Pieknie napisane. Wlasnie o to chodzi, ze trzeba sie wsluchac.