- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1337 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1337 Culés
6
Muzyczna batalia, dzis FILMOWO #36 , zapraszam wszystkich do słuchania i glosowania: https://strawpoll.com/2ayLQdxlen4
--
THE REVELS "Comanche"
film Pulp Fiction (1994) / utwór oryginalnie z 1964
Scena w piwnicy lombardu ("Bring out the Gimp"). Muzyka wchodzi w momencie, gdy sytuacja zmienia się z niebezpiecznej w koszmarną.
Brzmienie utworu jest surowe, "mokre" od sprężynowego pogłosu (spring reverb) i napędzane przez maniakalny, ryczący saksofon tenorowy. To nie jest wesoły surf rock w stylu Beach Boys. To brzmienie duszne, agresywne i "brudne". Perkusja wybija plemienny, toczący się rytm (na tomach), który idealnie synchronizuje się z wejściem Zeda i wyciągnięciem "Błazna" ze skrzyni. Saksofon brzmi tu jak syrena alarmowa lub krzyk torturowanego zwierzęcia.
W tej scenie muzyka podkreśla horror i absurd sytuacji. Agresja dźwięku idzie w parze z agresją obrazu. Słychać tu zapach stęchlizny, skóry i taniego alkoholu. Utwór nadaje sekwencji rytm gladiatorskiej walki w rynsztoku.
Quentin Tarantino wybrał ten utwór (i w ogóle surf rocka do Pulp Fiction), ponieważ uważał, że surf rock to "rockandrollowa wersja muzyki Ennio Morricone". Chciał uzyskać klimat spaghetti westernu, ale osadzonego we współczesnym Los Angeles. "Comanche" został wybrany ze względu na swoją nerwowość – saksofonista gra tam na granicy przesterowania stroika, co technicznie jest błędem, ale artystycznie buduje niesamowite napięcie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
STEALERS WHEEL "Stuck in the Middle with You"
film Wściekłe Psy (Reservoir Dogs, 1992) / utwór oryginalnie z 1972
Scena torturowania policjanta przez Mr. Blonde'a (Michael Madsen).
Tutaj mamy do czynienia z podręcznikowym przykładem kontrapunktu. Muzyka jest słoneczna, akustyczna, wesoła i radiowa. Słychać przyjemne bicie w dłonie (handclaps), czystą gitarę akustyczną, slide guitar w tle i wokal Gerry'ego Rafferty'ego stylizowany na Boba Dylana. Brzmienie jest "suchsze", radiowe, typowe dla lat 70.
Kiedy Mr. Blonde włącza radio ("K-Billy’s Super Sounds of the 70s"), sielankowy rytm utworu zderza się z sadystycznym obrazem odcinania ucha brzytwą. To wywołuje u widza potężny dysonans poznawczy. Noga sama chce tupać do rytmu, podczas gdy oczy widzą masakrę. To sprawia, że przemoc staje się jeszcze bardziej przerażająca, bo zostaje sprowadzona do roli "zabawy" psychopaty.
Słynny taniec Michaela Madsena nie był zapisany w scenariuszu. Aktor zaimprowizował go na planie, słysząc ten utwór po raz pierwszy w tej konkretnej scenie. Co ciekawe, Kirk Baltz (aktor grający torturowanego policjanta) również improwizował – w jednym z ujęć krzyknął: "Mam w domu małe dziecko!", co tak zbiło z tropu Madsena (który sam niedawno został ojcem), że prawie przerwał ujęcie. Jednak to właśnie ta beztroska muzyka pozwoliła Madsenowi wrócić do roli psychopaty, który te błagania ignoruje.
-------------------------------------------------------------------------------------
THE TRASHMEN "Surfin' Bird"
film Full Metal Jacket (1987) / utwór oryginalnie z 1963
Scena: Ofensywa Tet, ruiny miasta Huế. Kamera podąża za oddziałem Marines i czołgiem. Żołnierze pozują do kamery ekipy telewizyjnej.
Brzmienie tego utworu to soniczna lobotomia. To garażowy, lo-fi rock and roll, w którym wokalista nie śpiewa, lecz bełkocze, jąka się i wydaje z siebie gardłowe odgłosy ("A-well-a bird, bird, bird, b-bird's the word"). W kontekście wojennym działa to piorunująco. Kubrick nie użył tu patetycznej muzyki orkiestrowej ani smutnego adagio (jak w "Plutonie"). Użył najbardziej infantylnego, irytującego i maniakalnego utworu lat 60.
Dzięki temu wojna nie wygląda tu na tragedię, lecz na groteskowy cyrk. Żołnierze z karabinami maszynowymi wyglądają jak dzieci bawiące się w piaskownicy, tyle że piaskownica jest pełna trupów. Rytmiczne, jąkające się "Pa-pa-pa-pa-pa-pa-ooma-mow-mow" idealnie synchronizuje się z chaosem walki i mechanicznym ruchem maszyn. To dźwiękowa ilustracja szaleństwa, które stało się codziennością.
Stanley Kubrick był obsesyjnym perfekcjonistą, który osobiście dobierał każdy utwór (często sprawdzając, co było na listach przebojów w konkretnym tygodniu, w którym dzieje się akcja filmu). "Surfin' Bird" to w rzeczywistości nieudolny, ale genialny w swojej prostocie mash-up dwóch utworów grupy The Rivingtons ("The Bird's the Word" i "Papa-Oom-Mow-Mow"). Kubrick wybrał go celowo, by pokazać, że amerykańscy żołnierze przywieźli do Wietnamu nie tylko broń, ale też swoją hałaśliwą, konsumpcyjną i absurdalną kulturę. To moment, w którym "Myszka Miki idzie na wojnę".
-------
@JimMorrisonFCB @8stoichkov8 @Coutinho007 @mientusek1407 @patataj @iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani
Konradowskyy, Draqulius, kamyk_23, VamosRakieta ,Comentateiro
i kto jeszcze chce.
0
@Colon Surfin' Bird
0
@Colon THE REVELS "Comanche
0
@Colon Comanche
0
@Colon Wyobraziłem sobie co by było, gdyby Tarantino wykorzystał "Surfin' Bird" w scenie z Panem Blondim i nakazał mu zatańczyć jak trzeba:
Oscar jak nic - wygrywają śmieciarze i ich serfujący ptak - nic już lepszego na tej liście nie usłyszę ;).
0
@Draqulius xd . cos w tym jest