La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1304 Culés

11

Nieudane tourne po Ameryce Południowej:

17 grudnia 1968 roku na „Estadio General San Martin” w Mar del Plata kadra Ryszarda Koncewicza przegrała towarzyski mecz z Argentyną 0:1. Bramkę strzelił z rzutu karnego Raul Armando Savoy w 36. min. Ale nie ten karny był najważniejszy. Dziewięć minut wcześniej argentyński sędzia Gullermo Nimo podyktował "jedenastkę" dla Polski. Do piłki podbiegł grający piąty raz w reprezentacji Kazimierz Deyna. Odepchnął starszych graczy i postanowił strzelać. Jednak argentyński bramkarz Eduardo Norberto Andrada obronił. Po awanturze w szatni Deyna na drugą połowę już nie wyszedł. Zastąpił go Jerzy Sadek. Być może nie miałoby to wszystko znaczenia, gdyby nie to, że mecz został zapomniany. Dziesięć lat później(w środę 14 czerwca 1978 roku) na mistrzostwach świata w Argentynie w pierwszym meczu grupy półfinałowej gospodarze grali z Polską w Rosario. Po bramce Mario Kempesa w 16. min prowadzili 1:0, ale w 38. min Szwed Ulf Helmer Johan Eriksson podyktował "jedenastkę" dla Polski. Do piłki podszedł kapitan Kazimierz Deyna, dla którego miał być to jubileuszowy, setny, mecz w reprezentacji Polski. Strzelał pod ogromną presją i Ubaldo Matildo Fillol obronił. Polska przegrała 0:2 mimo wielu doskonałych sytuacji. Co do tego meczu ma ten z 1968 roku? Gdyby nie zniknął z kronik, setny mecz w kadrze Deyna rozegrałby cztery dni wcześniej również w Rosario z Meksykiem. I w pojedynku z Argentyną byłby spokojniejszy. Presja byłaby mniejsza. A gdyby o historii z Deyną sprzed 10 lat i zmarnowanym przez niego karnym w 1968 roku z tą samą Argentyną wiedział trener Jacek Gmoch, być może do strzelenia "jedenastki" wyznaczyłby kogoś innego? „Rozmawiałem z Gmochem o tym dwa razy. Raz wyznał, że gdyby wiedział, "raczej nie pozwoliłby Deynie strzelać w Rosario". Za drugim razem powiedział, że "być może by nie pozwolił". Sam Deyna stwierdził w tej sprawie: "Gmoch mi ufał, ale mógł mi zabronić strzelać". Dlaczego Jacek Gmoch, który w 1974 roku prowadził dla Kazimierza Górskiego banki informacji, nie wiedział o meczu z Argentyną w 1968 roku? Dobre pytanie. Bo 21 sierpnia 1968 roku w pokazowym meczu kadry z "Expressem Wieczornym" etatowy reprezentant Polski Gmoch doznaje kontuzji i na boisko już nie wraca. Kiedy w grudniu Polacy grają z Argentyną, obrońca w szpitalu walczy o uratowanie nogi, bo uraz okazał się paskudny. I to spowodowało, że Gmoch mecz przeoczył. Nie tylko on. W 1970 roku ukazuje się pierwsze wydanie "Polskiej piłki nożnej" autorstwa Józefa Hałysa. W tej naprawdę dobrej książce jest błąd - mecz z Argentyną z 1968 roku został pominięty. Pięć lat później w drugim wydaniu książki Hałysa spotkania w Mar del Placie też nie ma. W 1981 roku ukazuje się inna książka "Piłka nożna 1919-79" napisana przez dziennikarzy: Stefana Grzegorczyka, Jerzego Lechowskiego i Mieczysława Szymkowiaka. I tam też nie ma słowa o meczu z Argentyną. Jest to tym bardziej kuriozalne, że w grudniu 1968 roku Lechowski na łamach "Przeglądu Sportowego" i Szymkowiak w "Sporcie" opublikowali duże wywiady z Koncewiczem, w którym opowiada on o meczu z Argentyną, o taktyce i przebiegu gry. Ale Szymkowiak i Lechowski 10 lat później o tym wszystkim już nie pamiętali. A Bernard Blaut (w 1968 roku kapitan drużyny), Ryszard Koncewicz (trener) i Hubert Kostka (rezerwowy bramkarz), obserwatorzy PZPN na mundialu w 1978 roku, nie wspomnieli o niczym Gmochowi. Zapomnieli bądź uznali, że nie ma to znaczenia.

Jak trafiłem na ślad zagubionego spotkania sprzed 33 lat? Wpadł mi w ręce biuletyn FIFA z 1969 roku. Tam zobaczyłem wzmiankę o meczu Argentyna - Polska, którego w naszych dokumentacjach nie było. Sięgnąłem po "Sport" i "Przegląd Sportowy" z 1968 roku. Przeczytałem wywiady z Koncewiczem. Składy drużyn przysłali mi znajomi dziennikarze z Argentyny. Zacząłem rozpytywać wszystkich o tamten mecz - dlaczego o nim zapomniano? Ktoś powiedział mi nawet: "chyba były jakieś polityczne powody". Potem okazało się, że politycznych powodów nie było. Po prostu Hałys w swojej książce mecz przeoczył a potem wszyscy powielali ten błąd. I dopiero w 1995 roku, po 27 latach od spotkania w Mar del Plata, sprawa ujrzała światło dzienne w encyklopedii piłkarskiej Fuji. Informacje o tym zagubionym meczu nie są przyjmowane w środowisku piłkarskim z entuzjazmem, bo narobiły sporo zamieszania. Do dziś przecież w świadomości każdego polskiego kibica tkwi mocno informacja, że Deyna nie strzelił karnego przeciw Argentynie w swoim setnym występie w drużynie narodowej. A to nie jest prawda. Dziś pozostają nam pytania: "co by było gdyby?". Może gdyby mecz z 1968 roku nam nie zginął, w pojedynku z Argentyną w 1978 roku karnego strzelałby kto inny, byłoby 1:1 i wszystko potoczyłoby się inaczej. Może Polska zdobyłaby tytuł mistrza świata? - kończy Gowarzewski.

@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@AxelF
@Adran360

1

@FCBparasiempre W tym meczu grał też młody Zbigniew Boniek. Widząc zestresowanego Deynę zaproponował mu, że to on może wykonać rzut karny. Kaziu jednak nie zrezygnował, a Mario Kempes dokonał dzieła zniszczenia strzelając hattricka. Podobno wtedy mieliśmy najsilniejszy skład w historii z Lubańskim na ławce w składzie, którego bramki w eliminacjach dały nam zwycięstwo z Danią, a z którego Gmoch jakoś nie bardzo chciał korzystać. Po przeliczeniu wyników zajęliśmy w tych mistrzostwach 5 miejsce.

1

@Marusek Bardzo dobrze znam tą historie. Mało tego że Gmoch nie chciał korzystać z Lubańskiego, to jeszcze wywinał taki numer że głowa mała! Opowiadał o tym numerze m.in. Grzegorz Lato(zamieszczałem w tym roku jego wypowiedź o tym "arcydziele" Gmocha). Otóż popularny "Szczena" na mecz z gospodarzami przesunął pomocnika Kasperczaka na środkowego obrońce a Gorgonia wysłał na trybuny! Dasz wiare? On uważał że Kasperczak lepiej sobie poradzi z Kempesem, który bardzo dobrze grał głową. Wyszło całkowicie na odwrót. A taki z Gmocha był filoz i cwaniaczek komunistyczny partyjny. Jak ja go kuźwa nienawidze! Co do samego mundialu to byłem małym dzieckiem ale prawdopodobnie mogłem oglądać fragmenty tego meczu, gdyż matula po latach mówiła że śpiewałem w domu przed telewizorem Argentyna, Argentyna, wielka cos ta, coś tam...
Krótko mówiąc cwaniaczek Gmoch spierdolił nam te mistrzostwa a zwłaszcza wejście do finału...

1

@FCBparasiempre Ja byłem nastolatkiem, który doskonale pamięta również eliminacje do mistrzostw 74, Wembley, jak i same mistrzostwa. To, co stworzył śp. K. Górski, wykorzystywal jeszcze w MŚ 82 roku Piechniczek. Jednak i jego własne ego przerosło i w półfinale z Włochami, w którym zabrakło Bońka pauzującego za żółte kartki nie wystawił Andrzeja Szarmacha grającego przecież świetnie głową. Do dziś się zastanawiam, czy gdyby nie śmieszna kartka za opóźnianie przesunięcia muru do tyłu (Boniek stał jako pierwszy w murze i dlatego, to on ją otrzymał), a Szarmach grałby w półfinale, czy bylibyśmy w stanie wygrać mistrzostwa. Ostatecznie Paolo Rossi ustrzelił nam dublet, został królem strzelców, a Włosi zdobyli mistrzostwo, na które jak najbardziej zasłużyli.

1

@Marusek O! To niespodziewałem się że jesteś ode mnie zdecydowanie starszy. Niewielu jest tu chyba użytkowników po 50-tce? Z Piechniczkiem też masz racje i też bodaj wspominałem o tym na łamach fcbarca.com. Sama wypowiedź Piechniczka że zabiera "Diabła" na mistrzostwa wyłącznie za zasługi i że u niego sobie nie pogra na mistrzostwach była co najmniej nie w porządku wobec takiego napastnika. Jednak nawet gdyby zagrał Szarmach z Bońkiem to jakoś nie mam pewności czy dalibyśmy rade Włochom? Makaroniarze chwycili wówczas wysoką formę i byli mocno rozpędzeni a pamiętajmy że ledwo wyszli z grupy(bodaj lepszym stosunkiem goli od Kamerunu) ale koniec końców zasłużenie wygrali mistrzostwa...

1

@FCBparasiempre Z przyjemnością czytam wszystkie historie i anegdoty. Niestety od niedawna mam na to trochę więcej czasu, żeby wogóle tu być. Mam nadzieję, że jeszcze wiele ciekawostek przede mną. Pozdrawiam.

1

@Marusek Wielkie dzięki śliczne. Postaram się od czasu do czasu ciebie oznaczać, jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko? Również pozdrawiam :)

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: