La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1308 Culés

3

#NocneRozkminki. Dochodzę do wniosku, że wiara w "stwórcę" jak przedstawiają to różne religie, po prostu nie opłaca się lub może lepiej, żeby go nie było, bo nigdy nie moglibyśmy logicznie wykluczyć tego, że cały Wszechświat jest tylko symulacją. To dlatego, że nie da się wskazać obiektywnych przesłanek, które pozwoliłby rozróżnić "boga" opisywanego przez religię od "stwórcy" według teorii symulacji. Zapewne zastanawiacie się, o co chodzi, więc spieszę z wytłumaczeniem. Być może kiedyś spotkaliście się z prawami Clarke'a, ale jeśli nie to nic nie szkodzi, bo spotkacie się teraz: https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawa_Clarke%E2%80%99a
Chociaż pierwsze dwa z nich są jak dla mnie mocno dyskusyjne, to nie będę się na nich skupiał, bo dziś chodzi mi wyłącznie o trzecie z nich: „Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii”. Jeżeli się nad tym zastanowić ma to dużo sensu. Gdybyśmy przenieśli w czasie broń biologiczną albo miotacze ognia do XII wieku, to dla ówczesnych ludzi i ich zerowej wiedzy z zakresu chemicznych procesów spalania, czy biologii na poziomie mikroorganizmów jej działanie byłoby nierozróżnialne od czarów. W jednym przypadku ludzie ginęliby, mimo że nic nie widzą, a w drugim pojawiałbym się ogień znikąd, który zgodnie z lokalnym stanem wiedzy potrzeba było rozpalać kilka minut. W istocie więc dla nich jedynym logicznym wytłumaczeniem takiej sytuacji byłoby sprowadzić temat do kwestii czarów lub nadprzyrodzoności. Jeśli dowiedlibyśmy istnienia "boga" tak jak opisują go właściwe sobie religie w jego nadprzyrodzonej sprawczości, to nie dałoby się na poziomie relatywnie niskiego zaawansowania technologicznego stwierdzić, że to, co on robi, jest wynikiem "nadprzyrodzoności" czy technologii, tak bardzo wykraczającej poza nasze obecne pojmowanie. Aby to jeszcze bardziej uplastycznić, wyobraźmy sobie, że tworzymy dwa karmniki dla ptaków, jeden z desek z budowlanego marketu, a drugi jako model 3D w Autocad. W naszym punkcie odniesienia jeden z tych karmników jest rzeczywisty, a drugi jest tylko zbiorem cyfrowych danych. Jeżeli konstruktor karmnika, to alegoria "stwórcy", a karmnik naszego Wszechświata, to skąd mamy mieć pewność, w którym karmniku jesteśmy?
Zatem jedyną sytuacją, w której możemy być pewni, że jesteśmy rzeczywiści, a nie tylko wytworzeni w symulacji jakiegoś zaawansowanego programu przez taki byt, to gdy nie ma "programisty/stwórcy/boga", bo wtedy nie ma kto wprowadzić parametrów i uruchomić tej symulacji.

1

Skąd w ogóle takie rozkminy wieczorową porą? Ostatnio czytałem interesujący artykuł, który wskazuje, że siła grawitacji może działać jak proces optymalizacyjny zmniejszający entropię informacji. Jest to nieco podobne do kompresji danych, których używa się w przeprowadzanych przez człowieka symulacjach, kiedy przetwarzane woluminy są zbyt duże, aby na nich operować wprost. Choć w dokumencie będą pojawiać się już dawno wyświechtane argumenty jak choćby to, że fizyka na kwantowym poziomie według naszych obserwacji działa w sposób dyskretny (w rozumieniu matematyki dyskretnej) jak bramki logiczne, a zasada nieoznaczoności zachowuje się jak proces optymalizacyjny, który nie wylicza dokładnie kawałków świata, dopóki ktoś go "nie obserwuje" (zupełnie jak nierenderowany świat w grze, gdy nie jest w zasięgu postaci), to skupi się on głównie na udziale grawitacji w tym wszystkim.

Ponieważ zdaje sobie sprawę, że mało ludzi czyta tzw. white papers poniżej (wolne) tłumaczenie wstępu, który może będzie dla kogoś zajawką:

Druga zasada infodynamiki opisuje zmianę entropii stanów informacyjnych w izolowanym systemie ewoluującym do stanu równowagi. Prawo to wymaga, aby entropia informacji malała lub pozostawała stała w czasie, aż do minimalnej wartości w momencie osiągnięcia stanu równowagi systemu. Stanowi to całkowite przeciwieństwo drugiej zasady termodynamiki, która wymaga, aby entropia stanów fizycznych pozostawała stała lub rosła w czasie. Druga zasada infodynamiki została po raz pierwszy wprowadzona dla cyfrowych i biologicznych stanów informacji, wykazano też jej konieczność kosmologiczną. To nowe prawo fizyki zostało pozytywnie przetestowane w innych systemach, wyjaśniając na przykład zasady, którymi kierują się elektrony podczas zapełniania orbitali w stanach podstawowych. Ponadto druga zasada infodynamiki wyjaśniła od dawna nurtującą kwestię związaną z powszechnością symetrii we Wszechświecie, wskazując, że wysoka symetria jest preferowanym stanem w naturze, ponieważ wysoka symetria odpowiada niskiej zawartości entropii informacji. Ponieważ druga zasada infodynamiki pojawia się w naturze we wszystkich skalach – od subatomowej do kosmologicznej – i ponieważ wywodzi się z rozważań informacyjnych, zdefiniowanych w kontekście klasycznej teorii informacji Shannona, spekulatywnie zasugerowano możliwość, że cały Wszechświat ma charakter informacyjny i przypomina proces obliczeniowy.

Wszechświat obliczeniowy lub symulowany wykazywałby specyficzne sygnatury dla procesu obliczeniowego, a druga zasada infodynamiki byłaby jednym z takich wskaźników. Ta intrygująca możliwość zachęca nas do ponownego rozważenia całego fizycznego opisu naszego Wszechświata, gdzie prawa fizyki są jedynie przejawami reguł obliczeniowych w kodzie źródłowym. Innymi słowy, dla obserwatora spoza Wszechświata wszystko podlega zestawowi instrukcji kodowania, podczas gdy dla obserwatora wewnątrz kodu (tj. w naszym Wszechświecie) te instrukcje kodowania przejawiają się jako matematyczne i fizyczne prawa natury. Na przykład zakaz Pauliego mówi, że dwa lub więcej identycznych fermionów nie może jednocześnie zajmować tego samego stanu kwantowego w układzie kwantowym. W przypadku elektronów w atomach niemożliwe jest, aby dwa elektrony w atomie wieloelektronowym miały te same wartości czterech liczb kwantowych. Wymóg rozróżnialnych cząstek wynikający z zasady Pauliego do złudzenia przypomina zasady kodowania i programowania, szczególnie w kontekście definiowania zmiennych, które muszą być rozróżnialne, zapewniając porządek i przewidywalność wykonywania kodu. Dokładnie w ten sposób zdefiniowany byłby zbiór zmiennych w kodzie komputerowym, aby zapewnić obliczalność. Patrząc z tej perspektywy, mnogość symetrii obserwowana we wszystkich skalach we Wszechświecie jest kolejnym przykładem procesu optymalizacji obliczeniowej, czyli kompresji danych, ponieważ skala symetrii jest odwrotnie proporcjonalna do zawartości informacji lub mocy obliczeniowej, tj. wysoka symetria oznacza mniejszą moc obliczeniową i niską zawartość informacji. Zakładając hipotezę symulowanego Wszechświata, w tym artykule badamy kolejny intrygujący, możliwy dowód tego procesu obliczeniowego, który przejawia się w naszym Wszechświecie jako grawitacja.

Praca, jeśli kogoś zainteresowało: https://pubs.aip.org/aip/adv/article/15/4/045035/3345217/Is-gravity-evidence-of-a-computational-universe



Zapraszam oczywiście do podzielenia się swoimi przemyśleniami na ten temat.

@escarabajo @macio_944 @Kidd @baster82 @VamosB @Safrani @Seneka @AssisMoreira @DragonxNF @Blantozaur

3

@misterio O, coś ciekawego, to daję taktyka by przeczytać na spokojnie i na trzeźwo.

2

@misterio Też sobie zostawię na jutro

4

@misterio Jestem osoba wierząca i dla mnie Bóg jest sensem życia. Nie mogę sobie wyobrazić sytuacji czy scenariusza, że żyjemy aby żyć. Jest to dla mnie nielogiczne. Wszystko na tym świecie ma swój porządek, który został ustanowiony przez kogoś Pisze to w takiej formie bo rozumiem, że są ludzie wierzący, mniej wierzący i niewierzący. Wiem na 180%, że ten porządek nie został utworzony przez człowieka. Nie wierzę również w przypadek bo coś takiego nie istnieje.

2

@fart Rozumiem, natomiast tutaj nie zastanawiam się nad tym czy Bóg istnieje, czy nie – powiedziałbym bardziej, że nawet przyjmuje na potrzeby tych rozważań, że istnieje – ale jakie to może nieść za sobą nierozerwalne implikacje, jeśli to, co uważamy za "boskie moce" mylimy z bardzo zaawansowaną technologią – tak bardzo, że wykraczającą poza nasze zrozumienie.

2

@misterio Cały wszechświat, całe istnieje, to właśnie jest Boska technologia.
Magia w czystej postaci, którą powoli otwieramy. Bardzo powoli. I to tylko ułamek tego co ludzki rozum może zrozumieć kiedykolwiek, w ciągu tysiącleci. Chociaż bardzo wątpię że my jako gatunek, mamy tyle czasu.
Co do teorii symulacji wszechświata , to jest bardzo szkodliwa, niebezpieczna teoria. Dzięki Bogu , to tylko teoria bez jakiegokolwiek pokrycia. Aby ją obalić wystarczy zadać jedno podstawie pytanie: jeżeli cały wszechświat i prawa fizyki to symulacja, to gdzie są ten inny wszechświat, w którym powstał "komputer" , zdolny zbudować iluzję symulacji. I tak bez końca.
Dziękuję za ciekawy temat.
Nie wiem dla czego , ale nie mam od Ciebie oznaczeń o postach. Dziwne.



1

@misterio
Ciekawy temat poruszyles, taki filozoficzno-naukowy. Choc szczerze powiedziawszy jako ktos kto sie siedzi w fizyce nie wszystkie zagadnienia zrozumialem. :D

Ja mam swoje teorie budowy swiata, a jedna z nich jest to, ze im dluzej obserwuje otaczajaca mnie rzeczywistosc tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze wszystko we Wszechswiecie, planety, gwiazdy, prawa fizyki, ludzie sa jakby czescia
jakiegos zaprogramowanego programu. Wystarczy spojrzec na ludzi. Ludziom sie wydaje, ze maja wolna wole, ze lacza sie w pary, rozmnazaja tak spontanicznie. Nie, to nasz kod DNA w ciele nakazuje nam(swiadomosci/duszy/energii) przez cale zycie poodswiadomie sie rozmnazac. Nie wszyscy poddaja sie tej komendzie dlatego planem b jest to, ze rozmnazanie stanowi przyjemnosc dla ludzi. Czy gdyby rozmnazanie bylo bolesne, to czy ludzie tak chetnie by sie rozmnazali? Oczywiscie, ze nie. Komus bardzo na tym zalezalo by ludzi bylo jak najwiecej. :)

To samo z budowa ludzkiego ciala. To, ze dwa najwazniejszy ludzki organ jak mozg oraz jest chroniony przez czaszke z pewnoscia przypadkiem nie jest. Naiwnym jest myslenie, ze to sprawa ewolucji czy innej natury, bo to by znaczylo, ze natura mysli, posiada inteligencje.

Mnie tez bardzo ciekawi temat kwestii naszej osobowosci, swiadomosci. Mianowie np. czemu lubie to, a czegos innego wrecz nie znosze. Mi np. od zawsze podobaja sie blondynki i sumie tez nie bardzo rozumiem jaki jest tego konkretny powod. Wyglada to tak jakby nasze swiadomosci byly wygenerowane i to nie od nas samych zalezalo czy cos lubimy czy nie. Czy mamy takie, a nie inne zainteresowania itd.

Kto wie moze jestesmy w rzeczywistosci Simsami. :-)

2

@OBSERWATOR2021 Akurat ewolucja działa w ten sposób, że mutacje genów pozwalające przetrwać większej ilości osobników danego gatunku, siłą rzeczy są częściej przekazywane z pokolenia na pokolenie. Więc czaszkę mają organizmy, którym okazało się to przydatne w przetrwaniu. Natura nie musi do tego "myśleć". Po prostu organizmy, które masowo rozwalały sobie łby przez brak czaszki pewnie wymarły, i zostały zastąpione przez te lepiej dostosowane do świata. Wg mnie ewolucja jest dość "głupia" i działa metodą prób i błędów. Po prostu większości skutków tych największych błędów już nie widzimy, bo wymarły xd

1

@lithotripter Gdzieś czytałem jakiś artykuł, że rozwój świadomej inteligencji typu ludzkiego mógłby być pomyłką procesu ewolucji w kontekście przetrwania. Niestety nie mogę go odnaleźć, ani tego artykułu, a nie nie pamiętam, o co dokładnie chodziło autorowi. Możliwe, że miało to coś w kwestii rozwoju broni masowego rażenia, ale nie jestem pewny.

1

@misterio Trudno się nie zgodzić. Natura stworzyła gatunek, który przez swoją inteligencję prędzej czy później sam siebie unicestwi. Zresztą już to powoli robi poprzez wojny i olewanie globalnego ocieplenia itp. Jeśli to nie pokazuje "głupoty" ewolucji, to nie wiem co by mogło :D

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: