La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1434 Culés

5

Na co decydujecie się w przypadku chorujących rodziców? Opieka w hospicjum czy opieka domowa? Stykając się ostatnio z takim problemem zdecydowałem się na opiekę domową gdzie wymaga to ogromnego wysiłku (głównie mojej żony), przełożenie relacji małżeńskiej na jakiś czas na bok ale jednocześnie pacjent bardzo docenia że może umrzeć wśród bliskich a nie w samotności w miejscu którego nie zna. Miał ktoś do czynienia z takimi przypadkami i czy z perspektywy czasu zmienilibyście opiekę na inną opcję?

konto usunięte

12

@pt9 przed laty moja mama opiekowała się umierającą babcią w domu i cóż... było ciężko, ale taka jest kolej życia. Najpierw babcia opiekowała się nią, a na starość role się odwróciły. Dla mnie to jedyna słuszna droga.

7

@pt9 opieka domowa. W ostateczności hospicjum. Wiem jednak, że ciężko się wypowiadać jak się tego nie doświadczyło. Nie wiem co bym zrobiła jakby któryś z rodziców cierpiał, a tylko wykwalifikowane pielęgniarki mogłyby się lepiej zająć. Na ten moment nie wyobrażam sobie oddać rodziców. Moi dziadkowie umierali w domu, bo mama się nimi opiekowała i chyba tak chcę by go wyglądało.

3

@pt9 Moi rodzice, gdy byłem mały opiekowali się w domu ciężko chorą babcią. Ja to pamiętam, jak przez mgłę, nie rozumiałem co się dzieje.
Sądzę, że postąpiłbym dokładnie tak samo, chyba że naprawdę nie miałbym możliwości...
Jednak nie umiem sobie na dzień dzisiejszy wyobrazić, by "oddać" rodzica do hospicjum

9

@pt9
Myślę, że wszystko zależy od przypadku. Mój tata, który umierał na raka, został w domu. I uważam, że to była dobra decyzja. Ale ta opieka nie była przy nim aż tak kłopotliwa, bo całość ograniczała się do mycia, podawania jedzenia, zmieniania pieluch czy podawania morfiny.

Trudno jednak porównywać przypadki, bo koleżanka też opiekowała się swoją teściową. Po prostu jej mąż wziął mamę do siebie. Zdecydowali, że on będzie chodził do pracy, a ona będzie opiekowała się teściową. Niemniej to był dramat, bo jej teściowa potrafiła ściągać pampersa po trzy-cztery razy dziennie, bo nie chciała go mieć. Nawet jeżeli był zaklejony, to potrafiła go rozrywać, np. w nocy i sikać, i robić kupę do łóżka. Całość wyglądała tak, że ta dziewczyna myła tę teściową po 4-5 razy dziennie, po 4-5 razy dziennie zmieniała pościel, po 4-5 razy prała, a w międzyczasie trzeba było jeszcze zająć się dwójką dzieci i domem. Koniec końców psychicznie tego nie wytrzymała. Nie będę pisał, co stało się dalej, bo to było prawdziwe piekło, które odczuły również dzieci.

Tak jak mówiłem, każdy przypadek jest inny. Ja nie chciałbym, by moje dzieci poświęcały swoje marzenia, pracę, życie prywatne na to, by się mną opiekowały. Wolałbym, aby oddały mnie do domu opieki czy tam hospicjum, a same skupiły się na swojej rodzinie. Nie mam podejścia w stylu, że powołałem je na świat po to, by się mną zajmowały. Tak jak nie miałbym podejścia z gatunku: "opiekowałem się wami, to wy teraz macie opiekować się mną". Nie. To była moja decyzja o ich przyjściu na świat.

2

@pt9 oczywiście mówię z perspektywy teoretycznej, ale wydaje mi się, że o ile opieka nad chorym nie wymaga jakiegoś profesjonalnego przygotowania, to to normalne, że opiekuje się takim członkiem rodziny w domu, nawet z pomocą domowego hospicjum. A jeśli chodzi o kwestie małżeństwa, to to też jest swego rodzaju test na to, czy dobrze dobraliśmy małżonka. Wiadomo, że nie jest lekko i przyjemnie w takim momencie, ale to jest na dobre i złe, dobry małżonek to zrozumie i będzie wspierać.

2

@pt9 Wyjdzie w praniu. Brat mieszka z żoną kilkaset kilometrów dalej, siostra prawdopodobnie wkrótce wyprowadza się za granicę. Zależy jak ciężki byłby stan rodziców. Kiedyś mówili, że nie wyobrażają sobie być takim ciężarem dla nas i chcą być profesjonalnie zaopiekowani w innym miejscu

1

@pt9 Chciałbym dodać, że hospicjum nie jest miejscem wyłącznie do umierania. Moją teściową postawili na nogi, po tym jak szpital wydał na nią wyrok. Do dzisiaj ma się dobrze. Myślę że my mielibyśmy duży kłopot żeby się nią tak profesjonalne zająć.

1

@pt9 Ja to mam przećwiczone w zeszłym roku na mamie po udarze. Osoba sparaliżowana jednostronnie, karmienie przez sondę i opieka 24/24. Ogarnialiśmy to w 3 rodzeństwa. 10 miesięcy harówki i na koniec byliśmy wszyscy wykończeni.
Gdyby to spadło na 1 osobę, byłoby to nie do udźwignięcia, 2 nie dałyby rady ze względu na pracę zawodową, 3 to było minimum, ale dyżury nocne wykończyły wszystkich na amen.

1

@Comentateiro U nas na szczęście rodzeństwo również cały czas pomaga i wszyscy się wymieniają przy nocnych dyżurach. Początkowo myśleliśmy o hospicjum jednak tata częściowo świadomość ma i ostatnio powiedział jak bardzo to docenia że cały czas ktoś przy nim jest. Takie momenty pokazują siłę rodziny

My mamy bardzo uprzywilejowaną sytuację bo cały sprzęt do opieki mam z pracy a wszyscy mieszkają +30km maks od siebie.Jeśli ktoś urodził się na pipidówie i był zmuszony wyjechać na studia i za pracą zostawiając rodzinne strony to taka opieka to zamienia się w koszmar finansowy i psychiczny.

2

@pt9 to tylko pozazdrościć rodzeństwa.
Moja babcia, jak złamała rękę mając 80+ musiała być pod opieką, miała wtedy 7 dzieci, 5 córek i 2 synów. Z racji, że synowie mieszkali bardzo daleko, to do opieki zostaly córki, które mieszkały względnie blisko. Umówili się, że do każdego babcia idzie na miesiąc i po tym okresie zmiana. Babci się trochę zdrowie posypało, ale nie była wymagająca, wystarczyło ugotować obiad, podać leki, babcia normalnie na chodzie, codziennie do kościoła ganiała.
Jak się nie trudno domyśleć, taki obieg (że po miesiącu u każdej córki) odbył się tylko jeden. Później jednak córka stwierdziła, że ona choruje i nie ma siły, druga, że syn policjant trzyma broń w domu i to niebezpieczne, żeby babcia z nimi mieszkała (nieźle co?), a trzecia faktycznie miała chorego l,. wymagającego opieki męża (niewidomy plus jakieś choroby)
Więc opieka spoczęła tylko na mojej mamie i jednej cioci. Kilka razy się wymieniały, a później babcia mieszkała już tylko u cioci (miała zdecydowanie więcej miejsca niż my), ale za to mama codziennie chodziła ja kąpać itp.
Babcia miała też emeryturę jakaś, więc za te pieniądze odkładały na pogrzeb, trumnę i na bieżąco na tacę i leki. Oczywiście po śmierci jedna z córek nie omieszkała się upomnieć o pieniądze. Bo umowa była taka, że kto ma babcie na ten miesiąc, to też bierze tę emeryturę na "utrzymanie" babci.

Nie wiem co jej najsmutniejsze w tej historii. Czy fakt, że można tak potraktować własną matkę (może nie była najcieplejszą osoba na świecie i najlepsza matka, ale mimo wszystko), czy fakt, że dla pieniędzy byli skłonni się opiekować, ale jak się okazało, że to było marne 800 zł, to stwierdzili, że nie warto?

Ja sobie nie wyobrażam, mając warunki i ogólnie możliwości oddać rodziców gdzieś, nie po tym ile dla mnie zrobili. Chyba, że nie będziemy w stanie sami pomóc, to wtedy wyższa konieczność.

2

@pt9 Może nie opieka nad rodzicami ale nad Babcią, z którą mieszkałem - opieka domowa. Finalnie trwało to około 3 max 4 msc i odeszła... dzieliliśmy się obowiązkami między 3 domownikami (Moja mama, partnerka i Ja). Wymagało to sporego poświęcenia itp.
Każdy przypadek jest inny, w zależy o jakim stanie mowa itp. Ale po tym doświadczeniu wiemy, że na dłuższą metę (rok/dwa itp) to byłoby chyba zbyt wiele... Zbyt duży koszt zdrowotny/psychiczny.
Przy takim wariancie (dłuższy okres czasu) rozpatrywaliśmy hospicjum. 3m się:)

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: