- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1251 Culés
Gorące dyskusje
Jakchcesz
81
Ale mnie to denerwuje jak po ciężkim tygodniu chce się napić piwka, odpocząć, obejrzeć... » Czytaj dalej
12 odpowiedzi
michal26
4
Mówiąc szczerze, to na Egipt oni muszą wyjść lepszym składem...Takie:Dibu Martinez -... » Czytaj dalej
35 odpowiedzi
michal26
6
No..I mamy 1/16 finału Mundialu za sobą.Jak wygląda stan gry pod kątem... » Czytaj dalej
21 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1251 Culés
10
Sukces Piechniczka okupiony zdrowiem:
„Pod względem organizacyjnym były to najgorsze, najbardziej beznadziejne mistrzostwa świata España ‘82, w których uczestniczyłem. Dla gospodarzy ta impreza się skończyła, kiedy z turnieju odpadła drużyna Hiszpanii. Wtedy zaczęli wszystko totalnie olewać. Sprawiali wrażenie jakby kompletnie nie zależało im na komforcie pozostałych w grze uczestników. Po meczu z Francją medale odbieraliśmy na boisku, na szybko bez należytej celebry jaka powinna temu towarzyszyć a przecież to były mistrzostwa świata i honorowano nie drużynę dzwonka częstochowskiego, lecz piłkarzy III ekipy globu! Jeśli dodamy do tego że prezydent FIFA Jean Havelange na znak protestu przeciwko stanowi wojennemu nas nie udekorował, tylko wręczył tacę z medalami Władkowi Żmudzie, kapitanowi drużyny, który jak kelner w knajpie podchodził do nas a każdy brał sobie z niej medal, to mamy przed oczami żenujący obraz całej tej sytuacji. Niech to nie będzie dla gospodarzy usprawiedliwieniem, lecz nasi działacze wcale nie byli lepsi. Proszę sobie wyobrazić że mieszkaliśmy w hotelu bez klimatyzacji i to w okresie kiedy w Hiszpanii panowały upały grubo przekraczające 40 stopni Celsjusza! Ponoć z powodu oszczędności bo szkoda kaucji na rezerwację miejsc w porządnym hotelu i ostatecznie zamiast nas spacerowała tam Argentyna a nasi „centusie” zachowali się tak jakby za nasz pobyt na mistrzostwach płacili ze swoich. Najgorzej było nocą a już zupełnie przerypane mieli ci, których okna pokoju wychodziły na wewnętrzny dziedziniec hotelu czyli jego część basenową. Nagrzana przez cały dzień woda parowała i żeby normalnie oddychać trzeba by było spać chyba w masce tlenowej. Okrywaliśmy się mokrymi ręcznikami i prześcieradłami. Pomagało ale zaledwie na chwilę. Człowiek się kładł i ledwie przymknął oczy, już musiał wstawać żeby moczyć pod prysznicem to co akurat miał pod ręką ale robiliśmy wszystko byle tylko się schłodzić. Nie ta beznadziejna prowizorka w wykonaniu szefa ekipy była jednak najgorsza. Działacze osiągnęli dno kiedy po meczu o trzecie miejsce pojechaliśmy z Alicante do Madrytu na finał RFN Włochy i okazało się że nie ma dla nas biletów! Mecz obejrzeliśmy owszem ale w hotelowym patio w telewizji. Zbyszek Boniek zaryzykował i pojechał z jakimiś znajomymi na stadion, ponoć nawet widział finał na żywo ale z tak kiepskiego miejsca że musiało to uwłaczać godności jednego z najlepszych piłkarzy tego mundialu.
Gdy ktoś mnie prosi żebym wskazał najbardziej niedocenianego piłkarza tamtego zespołu, który zarazem miał ogromny wpływ na nasze wyniki w Hiszpanii, za każdym razem wymieniam to samo nazwisko: Matysik. Waldek miał wtedy 20 lat a grał jak stary wyjadacz. Nie tylko potrafił zabiegać każdego rywala, odebrać mu chęć do gry ale umiał też szybkim podaniem uruchomić kontrę. Dla mnie stanowił nowszą wersję Henia Kasperczaka z 1974 roku. Oprócz piłkarskich przymiotów największą zaletą Matysika było to że gdy wychodził na boisko to nie kalkulował tylko dawał z siebie wszystko a nawet więcej, dosłownie. Tak jak w meczu o trzecie miejsce z Francją, kiedy w przerwie doktor Garlicki tylko spojrzał na niego i od razu zawołał Antka Piechniczka. „Potrzebna będzie zmiana"- zakomunikował trenerowi medyk. „Zaraz, jaka zmiana? Doktorze, lód mu na głowę położyć, zimny prysznic, ciepły, znowu zimny i na boisko"- zareagowałem bo miałem świadomość ile Waldek dla nas robi. Zanim Garlicki zdążył odpowiedzieć, siedzący dotąd ze spuszczoną głową i ciężko oddychający „Matys" podniósł oczy i słabym głosem powiedział: „Przepraszam Panowie ale ja już naprawdę nie mogę, naprawdę..." i znów spuścił głowę między kolana. „Piechnik" też widział że Waldek jest u kresu wytrzymałości psychicznej bo próg fizycznej już dawno przekroczył. Dlatego zakomenderował: „Matysik schodzi, wchodzi Roman Wójcicki". Kiedy usłyszał to siedzący niedaleko mnie Zbyszek Boniek, to popatrzył i na Antka i na Romka i tak żeby wszyscy słyszeli powiedział: „Tylko niech trener temu swojemu czarnemu koniowi przekaże żeby nie rwał się do przodu do strzelania goli". Trener zignorował zaczepkę „Rudego". A Romek? Zagrał świetną drugą połowę. Jako defensywny pomocnik czyścił wszystko. Chyba nikt się nie spodziewał że Wójcicki może tak wejść do składu z drzwiami i z futryną. Moim zdaniem to był zdecydowanie najlepszy występ Romka w reprezentacji Polski. Co do Waldka to później się okazało że niedyspozycja w meczu z Francją była początkiem jego poważnych kłopotów zdrowotnych. Skrajnie wyczerpany organizm przyczynił się do załamania psychicznego, z którym piłkarz Górnika Zabrze zmagał się jeszcze dłuższy czas po powrocie z Hiszpanii”- wyznał jak na spowiedzi Grzegorz Lato.
@Adran360
@Astad
@Bernard777
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson