- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 776 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 776 Culés
0
Chciałbym zapytać młodzież ( podstawówka, gimbaza, szkoła średnia) bo wiem, że jest was tu trochę, czy waszym zdaniem brak prac domowych jest lepszym rozwiazaniem czy jednak gorszym?
I nie pytam o to czy macie więcej czasu na granie w gry komputerowe tylko pytam czy faktycznie wam to pomaga w nauce?
Ja powiem szczerze, człowiek już starszej daty pamiętam, że zawsze prace domowe się ściagało.
Zapytam również druga stronę czyli nauczycieli jak Wy to widzicie? czy brak prac domowych jest lepszym rozwiazaniem?
@NeroTFP1
2
@fart
Nie zadaję prac domowych i nigdy nie zadawałem prac domowych, bo uznaję, że to nie ma zwyczajnego sensu. W dobie internetu, czatu GPT, sztucznej inteligencji czy różnorakich ofert pisania prac za pieniądze, uznałem, że to bezsensowne działanie. Kto nie chce, i tak nie napisze wypracowania. Kto będzie chciał oszukać, oszuka.
Dlatego w moim przypadku piszemy jedynie na lekcjach i jest to dla mnie wystarczające, by uczniowie dobrze zdali egzamin maturalny.
Jeżeli ktoś chce, może z własnej woli napisać wypracowanie w domu, a ja zawsze chętnie sprawdzę. Wtedy wiem, że faktycznie ktoś robi to dlatego, bo chce.
1
@fart ja też już szkole dawno konczylem, ale uważam, że powinny być zadania obowiązkowe z polskiego i matematyki.
Jeden przedmiot uczy myślenia, a drugi jest potrzebny choćby do wpisów na LaBambie, by inni mogli zrozumieć, a nie jak teraz, jak się czyta niektóre wypociny.
2
@fart ja tam jestem za zniesieniem prac domowych i natychmiastowym opodatkowaniem korepetycji nauczycieli bo to jest jeden wielki skandal że narzekają na wypłaty wiecznie a w weekend potrafią ściągnąć że dwa koła za korki.
Jakaś babcie co sprzedaje przetwory dowali skarbówka i sanepid na jakimś placu a nauczyciela co.udziela korek jakoś nikt nie dojedzie.
1
@fart W miarę niedawno skończyłem szkołę, i uważam, że zadania domowe nie mają sensu. Czasem było ich tyle, że po szkole do późnego wieczora trzeba było je robić. A to jest chore, żeby dzieci nie miały czasu na odpoczynek od obowiązków. Nawet, jeśli dzięki temu mają więcej czasu na gry, to jest spoko
2
@Mezocyklon87
"natychmiastowym opodatkowaniem korepetycji nauczycieli bo to jest jeden wielki skandal że narzekają"
Przecież w teorii są opodatkowane. Jeżeli nauczyciel z korepetycji przekracza połowę minimalnego wynagrodzenia, czyli kwotę działalności nierejestrowanej, to kwalifikuje się to pod łamanie prawa, bo powinien założyć działalność. A to czy ktoś to ściga? No to już inna kwestia.
Ja też udzielam korepetycji, bo w szkole mam tylko jedną klasę, ale mam normalnie zarejestrowaną działalność gospodarczą i rozliczam się z każdej złotówki. Płacę składkę ZUS, płacę podatki, itd.
0
@NeroTFP1 I domyślam się z kontekstu, że uczysz polskiego? Jak się ustosunkujesz do innych przedmiotów?
@fart
Zadania domowe maja sens na innych przedmiotach - w wieku szkolnym mało które dziecko samo zmotywuje się do regularnej nauki w celu nauczenia się.
Zadanie domowe w mniejszym czy większym stopniu tę regularność wymusza, a jeszcze chyba nie spotkałem kogoś kto matematyki, fizyki czy ogromnej części chemii nauczy się bez regularnego ćwiczenia, "klepania" zadań i powtarzania.
2
@fart u mnie robiłem w podstawówce, potem już mniejsza kontrola rodziców więc olewałem. Ale jak ja chodziłem do podstawówki to nie było internetu, więc trzeba było wziąć encyklopedie do ręki i myślę że taka nauka coś dawała. Teraz z technologią dzieciaki wklepia w neta, mają odpowiedź z 3 sekundy, przepiszą jak leci, albo ai im rozwiązanie poda i tyle. To myślę że to nie nauczy nikogo niczego.
1
@Ghostface
Uważam, że w przypadku matematyki mają sens, bo ja np. dzięki temu sporo wytrenowałem i mogłem bez problemu zdać maturę z matematyki. Nigdy się jej nie uczyłem, wyłącznie odrabiałem zadanie domowe.
1
@fart U mnie syn w szkole prywatnej i tak ciągle ma, ale raczej rzadko i nie narzeka
0
@NeroTFP1 a pomysl, że nauczyciele w dużej większości specjalnie olewają pracę w szkole na lekcjach po to żeby później móc dawać korki po 100.za godzinę. Po co się męczyć w klasie jak można później wygodnie w domu posiedzieć i zarobić tysiaka za dniówkę. Skończmy z tym gloryfikowaniem nauczycieli bo to jest rak na zdrowej skórze społeczeństwa tak samo jak mundurówka i emerytowana mundurowka.
0
@NeroTFP1 w teorii to ja milion rzeczy przeanalizowałem. Ale cóż nigdy w życiu nie byłem nawet na godzinie korek chociaż dopiero na koniec liceum miałem dostęp o neta. Książek człowiek miał tyle co nic ale wiedzą jest tylko niestety nie wiedziało się na co w życiu zdecydowac. Jak janniebpotrafie pojąć jak w dzisiejszych czasach dzieci i nastolatki potrzebują korek mając internet i wszystko inne. To jest po prostu chore. Dawniej rozumiem jak coś nie zajazyles na lekcjach to musiałeś wziaść korki ale teraz mając internet masz wszystko na tacy. Czy to matma czy to chemia czy angielski bo branie korek z innych przedmiotów to już uważam za profanację.
2
@Ghostface @NeroTFP1 A ja się nie zgodzę, żeby praca domowa miała sens w NAUCE matematyki. Kiedyś czytałem taki fajny artykuł i niestety muszę się zgodzić, że matematyka w szkole, a zwłaszcza schematyczne, powtarzalne, prace domowe wyrabiają matematyczny odruch Pawłowa. To nie jest nauka matematyki. Może to i najprostsza droga do zaliczenia podstawy i osiągnięcia zamierzonego targetu, ale to jest tak bez sensu, że to głowa mała.
"Badania dobitnie potwierdzają, że w szkole skupiamy się przede wszystkim na rozwijaniu narzędzi. Jeśli dzieci mają wykonać jakieś obliczenie, to najlepiej w konkretny sposób – postrzegany jako najlepszy czy „najbardziej matematyczny”. Narzucamy dzieciom sposób rozwiązywania zadań. Określamy z góry, jak dzieci mają rozumować, jak postępować, jak szukać rozwiązań. Nie tworzymy warunków do tego, żeby samodzielnie coś budowały, staramy się utrwalić u nich pewne typowe sposoby robienia czegoś, co przewidziane jest programem czy podstawą programową. Efekt jest taki – i to potwierdzają także badania międzynarodowe, w których nasz kraj od kilku lat uczestniczy – że polscy uczniowie bardzo dobrze sobie radzą z zadaniami typowymi, schematycznymi, takimi, które były aż do bólu wyćwiczone, natomiast mają trudności z wykorzystaniem wiedzy w sytuacjach dla nich nowych. Zachowujemy się jak Pawłow, co eksperymentował ze swoimi psami. Ponieważ dzieci często nie rozumieją, czego od nich oczekujemy, wykonują pewne działania tak długo, aż zaczną je robić odruchowo. Jest bodziec, jest reakcja."
https://holistic.news/matematyka-czyli-najwieksze-nieporozumienie-w-edukacji-powszechnej/
@fart
1
@misterio Teraz z perspektywy czasu zgadzam się z teza, że uczymy się schematów a nie uczymy się kreatywnego myślenia. I sam często się na tym łapałem na studiach. algorytm działania był prosty: Wyklepać na blachę, zaliczyć i zapomnieć. Ćwiczenia? podobnie, na blachę zaliczyć i fajrant.
Prosty przykład. Prawo Bankowe, a mówiąc konkretniej prawo spółek handlowych. Ten przedmiot można było zdać tylko i wyłącznie ustnie. Z 4 godzin wykładu notatek miałem na 6 stron a4. Wykładów było chyba 12. Kurcze tych notatek miałem więcej niż nie jedna ksiażka naukowa. I co? klepanie na blachę bo tego nauczyłem się w toku wcześniejszej nauki (podstawówka, szkoła średnia).
I gdy na egzaminie profesor poprosił mnie o analizę to nie zrobiłęm tego a wyrecytowałem mu stos formułek. ;D
0
@misterio Pisałem długi post, ale stwierdziłem że jest ge warty, bo już chyba w pierwszej kwestii się nie rozumiemy.
Patrząc na ciekawostki, które wrzucasz, mogę zgadywać, że nauki matematyki na szkole średniej nie skończyłeś. Jesteś pewny, że wciąż pamiętasz czego wymaga się w podstawówce z tego przedmiotu? Kreatywne rozwiązywanie zadań, nie ograniczanie dzieci do schematów to świetny pomysł, tyle że do tego trzeba by zmienić program edukacji, a nie tylko wyrzucić zadania domowe.
Jak chciałbyś by dziecko nauczyło się, lub kreatywnie podeszło do tabliczki mnożenia? Jest to coś czego trzeba się wyuczyć, albo powtarzając jak wiersz, albo, lepiej - rozwiązując zadania, jedno po drugim (czego tak na prawdę nigdy robić nie przestajemy, bo ciężko chyba o dzień kiedy nie musimy czegoś przemnożyć itd.).
Jak, już na ciut wyższym poziomie, proponowalbys naukę wzorów skróconego mnożenia i ich wykorzystania?
Można być geniuszem kreatywności, a absolutne podstawy danego zagadnienia wciąż są potrzebne.
Na matematyce na wyższym poziomie już jest pewnie więcej miejsca na myślenie, kreatywność i dlatego ja na studiach byłem w stanie skończyć z 5 klepiąc zadania, umiejąc je obliczyć, ale nie mając pojęcia co robię, a osoby bardziej uzdolnione, może uczące się od młodszych lat, skuteczniej, mniej schematycznie, praktycznie się tym bawiły. Natomiast jaki % uczniów idzie na studia, gdzie ma matematykę na ponad licealnym poziomie?
Nie martwił bym się tym, że w ten sposób wychowamy mniej geniuszy, tylko tym że w skali kraju wychowamy więcej analfabetów.
0
@fart Ciężko się z tą tezą nie zgodzić, bo jest oczywista. Bardziej dziwni mnie teza, która tu formułujecie "Nie ćwiczenie schematów = automatyczne rozwijanie kreatywnego myślenia".
Ze słuszności zadań domowych temat zszedł na słuszność aktualnego programu nauczania, a to już bardzo kreatywny fikołek, które w szkole bez dwóch zdań nie uczą.
0
@Ghostface Odpiszę Ci jutro na to co adresujesz bezpośrednio do mnie, jak znajdę czas, natomiast odniosę się tylko do jednego, co w sumie jest adresowane pośrednio przez "które tu formułujecie".
Nikt tutaj nie formułuje zdania: "Nie ćwiczenie schematów = automatyczne rozwijanie kreatywnego myślenia", bo jest tylko fakt, że przesycenie schematyczności => zabijanie kreatywności. Implikacja nie działa tak, że z faktu, iz p => q oznacza też, że ~p => ~q, co próbujesz imputować.
0
@Ghostface Więc do pierwszej części będę musiał odnieść się do zdań, bo są dwie opcje, które dopuszczam z równym prawdopodobieństwem. Albo jest to napisane chaotycznie, albo ja nie jestem w stanie pojąć porządku tych pytań i spójnie na nie odpowiedzieć. Możliwe, że nawet to drugie jest bardziej prawdopodobne.
"Kreatywne rozwiązywanie zadań, nieograniczanie dzieci do schematów to świetny pomysł, tyle że do tego trzeba by zmienić program edukacji, a nie tylko wyrzucić zadania domowe."
Oczywiście, że zmiana jednego elementu pociąga za sobą inne. Tak to działa, jeżeli jakaś rzecz nie jest "wolnym elektronem". Rzecz w tym, że oryginalne pytanie można sobie różnie zinterpretować, jak domniemam, Ty je sobie w swojej głowie osadziłeś w ramach zmian dokonujących się w polskiej edukacji. Ja patrze na problem szerzej i odnoszę się do oryginalnego pytania: "czy waszym zdaniem brak prac domowych jest lepszym rozwiązaniem, czy jednak gorszym?" - to moim zdaniem abstrahując od tego czy polski system szkolnictwa jest sensowny, czy nie, uważam, że lepsze są systemy bez tej pracy domowej, często potwierdzają to też badania. Natomiast nie uważam, że wystarczy znieść pracę domową i będziemy mieli tak dobrą edukację jak państwa gdzie jest ona dla chętnych i nie na ocenę, bo to byłby zwykły kargizm.
"Jak chciałbyś by dziecko nauczyło się, lub kreatywnie podeszło do tabliczki mnożenia?"
Pytanie dobrane pod tezę, bo możemy też wybrać, że dziecko musi się na pamięć nauczyć, że 1+1 = 2, ba nawet tego nie udowadniamy, bo w ramach późniejszej nauki dowiemy się, że to wynika wprost z aksjomatyki liczb naturalnych, więc nie podlega dowodowości. Sądzę, że to też przesadzone, bo tabliczka mnożenia do 9 to w istocie macierz 9x9, która jest symetryczna względem przekątnej. Masz więc w praktyce 45 różnych mnożeń w tym dużo takich, gdzie 1 x a. Nie przesadzajmy już z tym. Natomiast np. większe liczby można uczyć mnożyć w np. taki ciekawy sposób dzieciaki:
"Jak, już na ciut wyższym poziomie, proponowałbyś naukę wzorów skróconego mnożenia i ich wykorzystania?"
Powiem szczerze, nie rozumiem pytania. Wzór skróconego mnożenia to tylko narzędzie. Jakieś narzędzia w ramach nauki na pewno będziemy rozwijać, ale chodzi o proporcję. Zadań kreatywnych jest zbyt mało, a zbyt dużo tych, w których masz podstawić do gotowego wzoru. Mam za to ciekawą anegdotę, że co prawda nie pamiętam ile razy, ale na pewno nie raz dostałem pałę przy tablicy, za to, że nie znałem ad hoc wzorów skróconego mnożenia. Na egzaminach je sobie po prostu wyprowadzałem, a po którymś wyprowadzeniu po prostu i tak je mimowolnie zapamiętałem. Nie musiałem też nigdy siedzieć i się specyficznie uczyć wzorów jak wierszyka (czego notabene też nie rozumiem, ale to już poza matematyką). Nigdy nie rozumiałem idei uczenia się, gdzie w tych wzorach są plusy czy minusy nawet wtedy.
Co do drugiego akapitu tutaj jest to już jakoś spójniej napisane i mogę się odnieść całościowo. Nie wiem, czy bez prac domowych wychowamy więcej analfabetów, bo są kraje, gdzie są one dodatkowe i nie na ocenę. Jakoś źle tam nie jest, ale tak jak już pisałem, nie osadzam tego w kontekście dokonujących się zmian w Polsce. Wiem za to, że między innymi z pracami domowymi chowamy ludzi, którzy rozkładają w kółko w domu wielomiany, czy zmieniają podstawę logarytmu, nie rozumiejąc, co robią i jak słusznie zauważasz, potem nie jest im to do niczego potrzebne, bo nie używają tego do rozbudowania swojej wiedzy o matematyce na poziom ponad licealny. Więc powstaje naturalne pytanie - po co to robić, poza faktem, że wymaga tego podstawa programowa? Po co ktoś siedzi po 4h rozwiązując zadania w domu, których de facto nie rozumie, dostaje wynik na maturze i potem w ciągu 5 lat nic z tego nie pamięta? Gdzie sens, gdzie logika?
0
@misterio Dużo gadania, a każdy ma swoje zdanie. Ja odnosiłem się głównie do podstawówki i zasadności zadań, wy zbiegacie na podstawę programową w liceum, maturę i studia.
Zgadzam się w 100% - matura, z każdego przedmiotu jest ułożona idiotycznie i nastawiona na naukę pod klucz. Program w liceum z mało którego przedmiotu jest sensowny (dość wysoko ocenił bym program na rozszerzeniu z chemii, choć i tam wiele bym zmienił).
Nie zmienia to faktu, że w pewnych przedmiotach trzeba wyrobić automatyzmy i te nieszczęsne schematy, niektórych rzeczy trzeba nauczyć się na pamięć.
Jeśli nikt z nas nie jest nauczycielem czy nie studiuje pedagogiki itd. to tak czy siak tylko przekrzykujemy się kto ma jakie zdanie na podstawie swoich przemyśleń i doświadczeń.
Na marginesie - pomyle się jak zasugeruje, że jesteś aktualnie studentem na pierwszych latach jakiegoś ścisłego kierunku? Uwierz mi, też miałem podstawy logiki, też umiem KRZ, ale nie trzeba tego wplatać do każdej dyskusji.
1
@Ghostface Odpowiadając na "margines" - pomylisz, jak dobrze liczę to właśnie 13 rok pracy zawodowej leci. Studia już dawno za mną.
1
@misterio To nic tylko się cieszyć że pamiętasz jeszcze takie rzeczy. Pytałem nie jako krytykę i czepianie się, po prostu naturalne jest, że po nauczeniu się czegoś nowego ktoś próbuje się tym pochwalić, mnie czy bardziej nachalnie. Sam jeszcze się uczę więc coś o tym wiem, z tym że z mojej dziedziny ciężko mi wrzucić coś do rozmowy tak by nie gadać 0,5h lub nie uśpić słuchacza.
Tak czy siak, po prostu mamy różne zdanie i tyle. Połowę tych postów klepałem wczoraj w nocy, próbując usnąć, a połowę w przerwach od pracy, więc siłą rzeczy były mało składne i przekonujące.