- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1319 Culés
Gorące dyskusje
michal26
61
Żeby tylko ta Hiszpania dzisiaj wygrała...
44 odpowiedzi
heniusss
59
Ten gość jest chory psychicznie. Ja coś czuję, że jemu dopiero hamulce puszczą jak skończy... » Czytaj dalej
24 odpowiedzi
clyde
4
Skoro ME są tak samo ważne jak MŚ to po co Ronaldo grał teraz na tym turnieju? Zdobył... » Czytaj dalej
14 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1319 Culés
11
Zmarnowana okazja, zmarnowane pokolenie:
Mimo pozytywnej atmosfery otaczającej argentyński futbol we wczesnych latach 50-tych, AFA nie wysłała reprezentacji na mistrzostw świata do Szwajcarii w 1954 r. Oficjalnym powodem były nierozwiązane spory z FIFA ale mówiło się również że zadecydował głos Juana Perona, któremu działacze federacji powiedzieli że nie są w stanie zagwarantować sukcesu. Zważywszy na niszczący społeczną tkankę charakter porażki Brazylii na własnym terenie w 1950 r., doniesienia o masowych samobójstwach to być może przesada ale nawet bez nich trauma po zremisowanym finale z Urugwajem(któremu tenże remis dawał mistrzostwo świata) była wystarczająco dotkliwa. Jak to ujął dramatopisarz Nelson Rodrigues, ,,Maracanazo” była pierwszą wielką tragedią narodową Brazylii, więc poniekąd ostrożność prezydenta była zapewne zrozumiała ale z perspektywy czasu można tu jednak dostrzec również zmarnowaną okazję. Wczesne lata 50-te były bowiem najlepszym okresem zarówno dla rządów Perona, jak i dla argentyńskiej piłki a związki między nimi jasno podkreślały słowa, w jakich prezydent Boca juniors Alberto Armando dedykował głowie państwa sukces swojego klubu w lidze w 1954 roku, mówiąc o ,,człowieku, który wiedział jak wnieść w świat argentyńskiego sportu żywotność i treść, co dało mu obecnie, w obliczu międzynarodowych reperkusji, wizerunek pierwszego sportowca świata”. Liczba widzów na stadionach sięgnęła szczytu właśnie w 1954 roku i od tamtej pory nigdy już nie była tak wielka a Peron zaczął powoli tracić kontrole nad gospodarką. Narodowe rezerwy się wyczerpały, więc jego program redystrybucji musiał ulec ograniczeniu. Już w czasach Perona rosnąca pewność siebie prezydenta zwiększyła zainteresowanie kontaktami międzynarodowymi(mecze z Anglią były tego najlepszym przykładem) aż w końcu po rezygnacji z udziału w Copa America w latach 1949 i 1953, reprezentacja Argentyny wystąpiła w 1955 roku na turnieju w Chile, turnieju, po którym jej poczucie wyższości mogło jedynie się utrwalić. Tylko piłkarze Peru zdołali odebrać jej punkt w drodze po 10-ty triumf w tych rozgrywkach a czwarty z rzędu! W meczu z Urugwajem, Albicelestes strzelili 6 goli(!) a w sumie strzelili ich aż 18 w 5 meczach, z czego 8 Micheli a Jose Borello i Angel Labruna po trzy. Różnica poziomów w porównaniu z rywalami była doprawdy miażdżąca, co rodziło oczywiste pytanie: skoro Argentyna jest tak dobra, tak wyraźnie lepsza od jakiejkolwiek innej drużyny z kontynentu, to czego właściwie Peron się obawiał? Czyżby Argentyńczycy do tego stopnia przyzwyczaili się do wygrywania że perspektywa porażki wydawała się bardziej niebezpieczna niż potencjalne korzyści ze zwycięstwa, że lepiej żyć w przekonaniu o swojej wyższości niż stracić je podczas nieudanej konfrontacji na mundialu w Szwajcarii…?
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson