- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1155 Culés
Gorące dyskusje
Kgorecki2500
24
Może to prezydent Ukrainy zdurniał ale to polski ma się starać ratować... » Czytaj dalej
44 odpowiedzi
Roobo
2
Najlepszy mundial według was w 21 wieku?Zdecydowanie RPA i Katar.W 2010r był mega klimat, otoczka... » Czytaj dalej
35 odpowiedzi
MirusAmisz
47
Nigdy nie wrzucałem zdjęć swojego pieska to proszę bardzo:https://zapodaj.net/plik-PT9Veh9Pw4htt... » Czytaj dalej
24 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1155 Culés
6
,,Boski” Diego i ,,Vamos! Vamos! Argentina”:
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Symson
@Sensible
@Pawel13sz
@patataj
@Rastafarnianin
@kamyk_23
@AssisMoreira
7
@FCBparasiempre
W historii mundiali było tylko dwóch piłkarzy, o których można powiedzieć że zdobyli Puchar Świata w pojedynke. Diego Maradona dokonał tego jak nikt inny. Pele w roku 1958 zaczynał turniej jako rezerwowy a 4 lata później doznał kontuzji i nie wziął udziału w czterech z sześciu meczów Brazylii, z finałem włącznie. Wtedy piłkarzem, bez którego Canarinhos prawdopodobnie nie wywalczyli by tytułu, był genialny Garrincha. Nigdy wcześniej żaden zawodnik zwycięskiej reprezentacji nie miał na nią tak dużego wpływu jak on. Garrincha stał się pierwszym piłkarzem, na którym spoczęła odpowiedzialność za losy całej jedenastki. Tym bardziej że na mundialu w Chile Brazylia musiała sobie dawać rade bez Pelego. Niemal ćwierć wieku później Diego Maradona, w jeszcze bardziej imponującym stylu zdobył Puchar Świata dla Argentyny. Strzelił 5 goli w 7 meczach, które rozegrał od pierwszej do ostatniej minuty. Trener go nie oszczędzał. Argentyna należała do faworytów, co od roku 1978 stanowiło już norme. Podobnie było 4 lata wcześniej na mundialu w Hiszpanii ale wtedy Maradona nie wytrzymał presji. Po brutalnym faulu, jakiego się dopuścił w meczu z Brazylią, wyleciał z czerwoną kartką z boiska a broniąca tytuły Argentyna nie dotarła nawet do strefy medalowej. Burza jaka wtedy przeszła przez kraj, zmiotła z posady noszonego do niedawna na rękach trenera Cesara Luisa Menottiego i wyrzuciła z kadry większość uczestników hiszpańskiego mundialu. Do kolejnego, w Meksyku, dotrwali tylko Maradona, Valdano, Olarticoechea, Pumpido i Passarella, który jednak nie opuszczał ławki rezerwowych. Historie drugiego meksykańskiego mundialu można opisywać, wyliczając kolejne akcje i gole Diego Maradony oraz faule na nim ale potrzebne jest krótkie wprowadzenie. Kim był Diego udający się do Meksyku? Miał 26 lat i od mniej więcej dziesięciu cieszył się opinią najbardziej utalentowanego piłkarza na świecie. O takich pisze się że są ,,graczami kompletnymi” lub że potrafią wszystko. Był żonglerem, przy którym cyrkowi poskramiacze piłki powinni czuć wstyd. Kiedy nagrywał reklamowy film dla Pumy, spełnił oczekiwania producenta już przy pierwszej próbie ale ekipa zdjęciowa, zafascynowana umiejętnościami piłkarza, nie chciała się z nim rozstać. Szukała więc dziury w całym, prosząc: ,,Zagraj to jeszcze raz, Diego”. I Maradona znowu podbijał piłke stopami, udami, głową, ramionami, nogami, piersiami – czym tylko się dało, robiąc z tego prostego dla niego zajęcia rodzaj seansu dla stojących z otwartymi ustami operatorów, dźwiękowców i ludzi trzymających lampy. Na boisku zachowywał się tak samo, mimo iż setki obrońców na całym świecie, zazwyczaj wyższych od niego o głowe, usiłowały obrzydzić mu gre. Zawsze trzymał piłke przy nodze a w biegu na 3 metry – bo taki dystans jest dla napastnika najważniejszy – zostawiał ich o metr z tyłu. Jeśli nawet obrońca dorównywał mu szybkością to gubiły go zwody Maradony. Strzelał i podawał jak nikt inny. Zdobywał gole nawet po strzałach głową, chociaż akurat głowe miał najsłabszą. Po mundialu w Hiszpanii FC Barcelona kupiła go z Boca Juniors za 10 mln dolarów ale nie spodobało mu się w Katalonii. Na jego żądanie prezydent klubu zwolnił znanego niemieckiego trenera Udo Lattka i zastąpił go Cesar Luis Menotti. Wspólnie zdobyli Puchar Króla. W Barcelonie zachorował na żółtaczke a w meczu z Athletic Bilbao obrońca Andoni Goikoetxea złamał mu noge. Od tamtej pory nazywano go ,,Rzeźnikiem Maradony” bądź ,,Rzeźnikiem z Bilbao”, omijali go wszyscy napastnicy Primera Division. Diego leżał przez 3 miesiące z nogą na wyciągu. Nie ufał lekarzom klubowym, więc sprowadził z Mediolanu swojego Rubena Olive, byłego lekarza kadry Argentyny, powiernika piłkarzy. Kiedy Maradone zabolała głowa, dzwonił do Mediolanu, dr Oliva wsiadał w samolot i leciał do Katalonii żeby podać piłkarzowi pastylke. Lekarz nie uchronił go jednak przed narkotykami. Maradona zaczął je brać w Barcelonie, uciekając w ten sposób przed prawdziwymi i urojonymi problemami. Źle się czuł, więc propozycja przejścia do Napoli spadła mu jak z nieba. W roku 1984 Napoli kupiło go za 12 mln dolarów. Prawdopodobnie na tę kwote złożyły się w znacznym stopniu pieniądze neapolitańskiej mafii – camorry. Zresztą większość poszła od razu na pokrycie długów menadżera piłkarza, jego przyjaciela z dzieciństwa – Jorge Cyterszpillera.
W prezentacji Maradony na stadionie San Paolo wzięło udział 80 tys. ludzi! Kiedy już wyszedł na boisko w błękitnej koszulce z numerem 10, pokazywał gre, jakiej jeszcze w Neapolu nie widziano. Był królem Neapolu. Od prezesa klubu otrzymał w prezencie czarne ferrari F40, jedyny taki egzemplarz na świecie. Kiedy Maradona jechał na mundial do Meksyku, był u szczytu sławy i popularności. W dodatku zarabiał rocznie około 10 milionów dolarów! Ciężar odpowiedzialności za wynik Argentyny spadał niemal wyłącznie na jego barki. To było niezwykle trudne do udźwignięcia ale Maradona, prosty chłopak bez wykształcenia, imponujący wszystkim ale nie mogący rozmawiać o niczym poza futbolem, sprostał temu zadaniu. Argentyna zaczynała turniej od meczu z Koreą południową. Maradone ścigało po boisku po dwóch a bywało nawet że i trzech przeciwników naraz. Kopali go, szczypali, trzymali za koszulke i osiągnęli tyle że nie strzelił gola ale dzięki jego podaniom zrobili to partnerzy Diego i Argentyna wygrała 3:1. W drugim meczu było znacznie trudniej. Naprzeciwko Argentyńczyków stanęli mistrzowie świata – Włosi. Oni znali Maradone z Serie A a on ich. Nie było już wprawdzie obrońcy Claudio Gentilego, który 4 lata wcześniej rozdarł Diego koszulke na piersiach i usiłował zdjąć mu spodenki ale grali godni jego następcy. Wystarczyła jednak chwila nieuwagi i Maradona kopnął piłke do bramki w sytuacji, w której żaden inny napastnik nie pomyślałby nawet że tak można. Argentyna-Włochy 1:1. Trzeci mecz, z Bułgarią, przypominał nieco ten pierwszy. Bułgarzy, podobnie jak wcześniej Koreańczycy, koncentrowali się głównie na obrzydzaniu życia Maradonie, więc znowu gole strzelali jego koledzy. Argentyna-Bułgaria 2:0. W drugiej rundzie Argentyna trafiła na bardzo dobry Urugwaj ze słynnym Francescolim, który był wzorem młodego Zidane’a. Do tego stopnia, że swojemu pierwszemu synowi, na cześć Urugwajczyka, dał na imie Enzo ale Francescoli nie pomógł. Z trudem bo z trudem ale Argentyna zwyciężyła 1:0 a powinna 2:0 bo – nie wiedzieć dlaczego – sędzia nie uznał gola zdobytego przez Diego prawidłowo. Tak się przynajmniej wszystkim zdawało. Następne spotkanie z Anglią było czymś więcej niż zwykłym meczem, w którym chodzi tylko o awans do czwórki najlepszych na świecie. Futbolowe stosunki Anglii z Argentyną nigdy nie były dobre(i chyba prędko nie będą) a kilka faktów z boiska i polityki sprawiło że o szacunku nie mogło być mowy. Podczas mundialu w Chile Anglia wygrała z Argentyną 3:1 i nikt do nikogo nie miał pretensji. Cztery lata później, na mistrzostwach w Anglii, gospodarze pokonali Argentyńczyków 1:0 ale w atmosferze skandalu. Niemiecki sędzia nie wiadomo za co wyrzucił z boiska argentyńskiego kapitana Antonio Rattina, ułatwiając Anglikom gre. Poczucie niesprawiedliwości objęło nie tylko Buenos Aires. W kwietniu roku 1982 argentyńska armia zajęła leżące na południowym Atlantyku wyspy Falklandy, nazywane w Argentynie Malwinami. Należały do Wielkiej Brytanii ale stanowiły przedmiot sporu między obydwoma państwami. Londyn nie pozostał bierny, wojna trwała blisko 3 miesiące i pochłonęła prawie tysiąc ofiar. Wyspy pozostały przy Wielkiej Brytanii ale stosunki między obydwoma krajami nacechowane były wzajemną wrogością. Kiedy więc w roku 1986 na Estadio Azteca wychodziły reprezentacje Anglii i Argentyny, miliony kibiców w obu krajach(a zwłaszcza w Argentynie, która przegrała wojne) widziały piłkarzy w żołnierskich mundurach a nie piłkarskich koszulkach a na wojnie robi się wszystko żeby wygrać. Ali Bennaceur, pierwszy Tunezyjczyk w roli sędziego głównego mistrzostw świata, dobrze wywiązywał się ze swojej roli, chociaż nie ustrzegł się błędu w 51 minucie, przy stanie 0:0. ,,El Pelusa” minął przed polem karnym trzech angielskich piłkarzy i podał na prawą strone do Valdano. Wyprzedził go obrońca Hodge. Odbił piłka tak że poleciała w strone bramkarza Schiltona. Maradona to przewidział. Po swojej akcji nie zatrzymał się, tylko pobiegł w kierunku bramkarza i kiedy ten wyciągnął ręce żeby złapać piłka, Argentyńczyk go uprzedził. Wyskoczył ponad pół metra w góre(Shilton prawie nie oderwał się od ziemi), podniósł lewą ręke, uderzył piłke, która wpadła do bramki. Mecz oglądało prawie 115 tysięcy ludzi i większość miała wątpliwości. Dziennikarze na miejscach prasowych mieli je na pewno. Tyle że nikt nie był w stanie ich rozwiać. Maradona skakał na ogół wyżej od swoich przeciwników ale przy wzroście 167 centymetrów nie mógł wzbić się na tyle wysoko aby mieć głowe ponad rękami Shiltona. Nic więc dziwnego iż kiedy arbiter wskazał na środek boiska, angielski bramkarz podbiegł do sędziego liniowego, mówiąc i pokazując że Maradona pomógł sobie ręką ale liniowy też mógł tego nie zauważyć. Wszystko działo się tak szybko że trudno się było zorientować, tym bardziej że w chwili wyskoku Maradona trzymał ręke przy głowie. Spytano go więc wprost, czy strzelił gola ręką. Był bardzo religijny, przed każdym meczem żegnał się, wznosząc głowe ku niebu, odpowiedział więc wymijająco: ,,To była ręka Boga”. Wiadomo jaki przekaz skierowany do milionów Argentyńczyków niosło to zdanie. Bóg jest po naszej stronie i odpłaca się za te wszystkie angielskie niegodziwości. Mineło jednak kilka tygodni, emocje opadły, więc Maradona przekuł pomoc boską na swój geniusz. ,,Jaka tam ręka Boga. To była ręka Diego. To coś takiego jak gwizdnąć Anglikowi portfel”. Po latach przyznał się do oszustwa i za nie przeprosił.
W tym meczu w ciągu 5 minut wydarzyły się dwie sytuacje wciąż wzbudzające emocje. Po nieuczciwie zdobytym golu padł drugi, uznany za najpiękniejszy w XX wieku. Boski Diego otrzymał piłke na swojej połowie, kilkanaście metrów za linią środkową po prawej stronie i rozpoczął rajd trwający zaledwie 12 sekund. Przeniósł nas w tym czasie w inny świat. Wstawaliśmy ze swoich miejsc i siadaliśmy, otwieraliśmy usta i łapaliśmy się za głowe a na koniec prawie 115 tysięcy ludzi na Estadio Azteca śmiało się od ucha do ucha, krzycząc: Niemożliwe, impossibile! Maradona z piłką przy nodze zdemolował całą lige angielską. Najpierw minął Reida, potem Hadge’a, po nim Sansoma i Fenwicka. Terry Buther też nie dal mu rady a Shilton patrzył na to wszystko czekając na egzekucje i nie wiedział co robić? -stać, rzucić się pod nogi Argentyńczyka, sprowokować go do jakiegoś ruchu? Wybrał wybieg aż za pole bramkowe, co nie było dobrą decyzją bo odsłonił bramke. Po około 50 metrowym rajdzie Maradona dotarł do narożnika pola bramkowego i z około 6 metrów kopnął piłke do bramki, w której już nie było nikogo. Czegoś takiego na mistrzostwach świata jeszcze nikt nie widział. Do końca meczu pozostawało ponad pół godziny. Po dwóch takich ciosach Anglicy wstali z desek. Na ostatni kwadrans trener Robson wprowadził na boisko skrzydłowego Barnesa. Argentyńczycy nie mogli go zatrzymać. Lineker, król strzelców tamtego mundialu zdobył gola na 1:2 i niewiele brakowało a wbiłby drugiego. Ostatecznie Argentyna zwyciężyła 2:1. Może Anglicy pogodziliby się z porażka, gdyby nie ,,ręka Boga”. Szczególne emocje nadal towarzyszyły więc meczom Anglia-Argentyna. Na mundialu we Francji sfaulowany David Beckham, leżąc na trawie, kopnął Diego Simeone i został ukarany czerwoną kartką. Duńskiego sędziego, który podjął tę decyzje oskarżono o sprzyjanie Argentyńczykom. Podczas mistrzostw świata w Korei i Japonii włoski arbiter Pierluigi Collina nie wiadomo dlaczego uznawany za najlepszego na świecie, przyznał Anglikom rzut karny po bardzo wątpliwym faulu. Beckham jedenastke wykorzystał a po meczu dał sędziemu swoją koszulke. Anglicy wygrali mecz 1:0. Teraz, w Argentynie gromy spadły na Colline. W Meksyku Argentyna łatwo pokonała w półfinale Belgie 2:0 a Boski Diego znów strzelał gole nieosiągalne dla zwykłego piłkarza. Belgijski bramkarz Pfaff, jeden z najlepszych na świecie, po meczu pierwszy biegł z gratulacjami do Argentyńczyka. Wtedy wszyscy mieli świadomość że zatrzymanie go przekracza możliwości bramkarzy, obrońców i całych drużyn. W finale mogli to zrobić tylko Niemcy trenowani przez Beckenbauera. Choć grali(jak zwykle) tyleż dobrze, co szczęśliwie, zawsze byli groźni. Mimo że mistrzostwa rozgrywano na półkuli zachodniej, w czwórce najlepszych znalazły się 3 reprezentacje europejskie: RFN, Francja i Belgia. Honoru Ameryki Południowej broniła Argentyna. Nic więc dziwnego że od kiedy pojawiła się na boisku, towarzyszyło jej hasło skandowane przez około stu tysięcy widzów: ,,Ar-gen-tina – America Latina! Lub ,,Argentina Campeon!”. Wszystko układało się po myśli tych kibiców. W 23 minucie, po rzucie wolnym Burruchagi, obrońca Brown strzelił głową gola dającego Argentynie prowadzenie. ,,El Pelusa” nie był tym razem tak błyskotliwy jak we wcześniejszych meczach ale Beckenbauer wystawił przeciw niemu Lothara Matthäusa. 25-letni Niemiec, młodszy od Maradony o niecały rok, uczepił się go, ograniczając znacznie jego ruchy. Robił to dobrze i nawet nie faulował w jakiś budzący sprzeciw sposób ale 10 minut po przerwie nie zapobiegł podaniu Maradony do Enrique. Teoretycznie, w środku boiska to niczym nie groziło, lecz po kilku metrach przebytych z piłką Enrique podał ja do Valdano. Niemieccy obrońcy cofali się, zamiast atakować i skrzydłowy biegł sam na niemiecką bramke. Harald Schumacher wybiegł, Valdano tak podkręcił piłke że ominęła bramkarza i zatrzymał a się w siatce. W 56 minucie Argentyna prowadziła 2:0. Tak jak z Anglią. Wtedy straciła gola ale wygrała 2:1. Niemcy okazali się skuteczniejsi. Jeszcze w przerwie Beckenbauer zastąpił napastnika Allofsa dynamicznym Völlerem. Kilka minut po stracie drugiego gola za pomocnika Maghata wprowadził na boisko Dietera Hoeneβa. Odbijała się od niego większość Argentyńczyków. Kwadrans przed końcem Brehme podał z rzutu rożnego na pole karne. Völler uderzył piłke głową w kierunku bramki a stojący między obrońcami Rummenigge z pięciu metrów wpakował piłke do siatki. O takich sytuacjach mówi się ,,bramka kontaktowa”. Drużyna, która ja zdobywa nabiera wiary i sił a druga przechodzi chwile załamania. To właśnie działo się z Niemcami i Argentyńczykami. 7 minut po tym golu sytuacja się powtórzyła. Rzut rożny znowu wykonywał Brehme. Tym razem w polu karnym podanie przedłużył Eder a stojący 5 metrów przed bramką Völler strzelił głową tak mocno że piłka przeleciała między rękami bramkarza Pumpido. 2:2 i 8 minut do końca. Teraz stadion zwątpił. Jeszcze rozlegało się: ,,Ar-gen-tina! America Latina! Ale już ciszej. Więcej ludzi wolało się modlić. Wiadomo jak grają Niemcy w końcówkach meczów a oni właśnie złapali przeciwnika za gardło i wtedy stało cię coś dziwnego. Zamiast wzmocnić atak, Niemcy stanęli. Może zmęczył ich upał, może czekali na dogrywke. Oni sami nie wiedzieli ale kilkanaście minut ataków zakończonych dwoma golami odebrało im dużo sił.
Wystarczyło jedno dotknięcie piłki przez Maradone żeby wszystko, co wydarzyło się przez 10 ostatnich minut, przestało mieć znaczenie. Boski Diego stał w kole, tuz za linią środkową boiska, nawet tu pilnowany przez 3 rywali. Kiedy otrzymał piłke natychmiast kopnął ją do skrzydłowego Burruchagi, który(niczym sprinter w sztafecie) już biegł w kierunku bramki przewidując że za chwile dostanie piłke od Diego. Zaskoczeni niemieccy obrońcy widzieli już tylko jego plecy. ,,A ja biegłem z piłką przy nodze, tysiące myśli kłębiły się w mojej głowie, wiedziałem że od tej akcji zależy, czy Argentyna zostanie mistrzem świata. Nie widziałem bramki tylko żółty sweter Schumachera i wiedziałem że musze kopnąć piłke tak aby przeleciała obok tego swetra”- wspominał Burruchaga. Tak też zrobił. Tylko Briegel usiłował go dogonić ale nie dał rady. Wydawało się że Burruchaga zbyt daleko wypuścił sobie piłke ale Schumacher się nie zorientował, za długo czekał w bramce a potem już było za późno. W 85 minucie Argentyna prowadziła 3:2 i Niemcy wiedzieli że tym razem przegrali. Gdyby mundial w Meksyku zakończył się inaczej, byłoby to wyjątkowo niesprawiedliwe. Diego Maradona zdecydowanie przewyższał wszystkich innych piłkarzy świata, jego partnerzy tworzyli jedną z najlepszych reprezentacji w historii mundiali. Grali skutecznie i pięknie dla oka. Z siedmiu meczów wygrali sześć, jeden zremisowali, nie przegrali żadnego. Nie każdy mistrz świata kończył mundial z taki bilansem. Albicelestes zdobyli Puchar Świata w zupełnie innych okolicznościach niż 8 lat wcześniej. Tym razem nikt nie podejrzewał jej o korumpowanie sędziów i przeciwników. Inna też była sytuacja w kraju. W roku 1978 szef junty, generał Videla przypisywał zasługi piłkarzy także sobie. Teraz prezydentem Argentyny był wybrany w demokratycznych wyborach Raul Alfonsin. Wpuścił reprezentacje do swojego pałacu w Buenos Aires i stąd Diego Maradona pokazywał zgromadzonym pod balkonem rodakom Puchar Świata. Składy historycznego finału:
Argentyna: Pumpido – Brown, Cuciuffo, Ruggeri, Batista, Burruchaga (Trobbiani), Maradona, Enrique, Giusti, Olarticoechea, Valdano
RFN: Schumacher – Briegel, Brehme, Förster, Jakobs, Eder, Matthäus, Magath (D. Hoeness), Berthold, Rummenigge, Allofs (Völler)
2
@FCBparasiempre Piękny, wielki piłkarz. Do tego ważna informacja, że Argentyna przed mundialem zdecydowanie nie była uważana za faworyta, nawet były obawy czy wyjdzie z grupy. Super tekst, dzięki.
1
@FCBparasiempre To był geniusz. Niestety większość współczesnych kibiców, a zwłaszcza tych z La Rambli nie rozumie jaki to był jednorożec.
1
@Comentateiro Dokładnie! Nic dodać nic ująć!
1
@Arkon Chcę być szczery i taki jestem idąc przez życie. Otóż ten tekst nie jest mój. Wprawdzie przepisałem go bodaj z książki Stefana Szczepłka ale z drugiej strony nie poszedłem na łatwizne i nie skopiowałem tego z internetu, jak większość tutaj. Po prostu czytam książki o futbolu i nie zajmuje się tymi głupimi niebieskimi ptaszkami w obcych językach. Jednak będąc całkowicie szczery, gro moich wpisów(mniej więcej 1/3) pochodzi ze strony retrofutbol.pl. A co do bohatera powyższego tekstu, no to cóż, to mój wielki idol z późnego dzieciństwa i jak wiemy, po prostu ,,Boski" i dodałbym ,,nieśmiertelny" Diego Armando Maradona!
1
@FCBparasiempre Witaj w klubie, ja oglądałem popisy Diego na mundialu w Meksyku w tv na żywo. Coś niebywałego. Ja wiem, że Messi wygrał więcej, strzelił więcej goli itd, ale Diego zawsze będzie dla mnie wielki. Szkoda tylko, że nie został legendą Barcy. Przy okazji możesz mnie oznaczać jak będziesz to pisał? Był już Platini i Euro 84?
1
@Arkon Ja też doskonale pamiętam ten mundial w Meksyku, stąd mój idol na zdjęciu profilowym. O Platinim pisałem wczoraj przy okazji jego urodzin. Natomiast o Euro "84 dopiero będzie. Postaram się ciebie oznaczać, mimo iż mam już komplet :)
1
@FCBparasiempre Dzięki, super się to czyta.