- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1625 Culés
Gorące dyskusje
Arkon
9
Kogo typujecie do ostatecznego zwycięstwa?Mistrz Świata?Czarny Koń? Największe rozczarowanie?... » Czytaj dalej
70 odpowiedzi
Zbyszard
0
Mam bardzo ładną Panią dentystkę. Jak ją poderwać?
29 odpowiedzi
Pawlak1992
3
Ktoś tu wcześniej pisał o komentarzach sprzed 6 lat. Ja pójdę dalej.Mój pierwszy komentarz na... » Czytaj dalej
23 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1625 Culés
8
Będzie post finansowy / kredytowy / budowlany / „światopoglądowy”? Chciałem podzielić się przemyśleniami.
Jestem w szoku widząc liczne zachowania podczas CAŁEGO procesu budowy. Niestety świadomość ekonomiczna naszych rodaków W OGROMNYM STOPNIU szura po dnie, w szczególności podczas decyzji związanych z nieruchomościami… Często nieświadomość idzie w parze z zupełną beztroską – „jakoś to będzie”. Oczywiście nie mówię o wszystkich, ale naprawdę z własnego doświadczenia wiem (i czasem niedowierzam) jakie decyzje podejmowane są przez ludzi oraz w jak wielkiej skali…
Podam kilka powtarzających się przykładów z którymi regularnie się spotykam (sytuacje rozpoczynają się głównie w 2020r przy tanim kredycie):
1. Zdolność kredytowa – branie kredytu na granicy zdolności kredytowej na maksymalny okres kredytowania przy najniższych w historii stopach %. Do tego oczywiście na zmiennym oprocentowaniu, bo taniej o 100zł/msc. Efekt – znam historię zmiany rat kredytu z poziomu 1500zł na 5200zł, inne przykłady: 3000zł->6400zł, 4200zł->8800zł, 900zł ->2300zł. Kredyty brane często w „dziwnych” bankach, umowy nie trzeba było nawet czytać, przecież bank pożycza pieniądze za darmo. Znam dwa bardzo podobne przypadki gdzie inwestorzy planowali zakończyć budowę w kwocie 800000pln (przy domach 200m2+), obecnie w obydwóch przypadkach pękł milion, domy są gotowe może w 60%, kwota do oddania dla banku z odsetkami to odpowiednio 2.4mln, w drugim przypadku 3.2mln.
2. Projekt domu grubo ponad 200m2 (zazwyczaj 230-270m2), oczywiście na wyżej wymieniony kredyt. Czy naprawdę potrzebujemy tak duży dom, skoro zdecydowanie nas na niego nie stać? Czy naprawdę potrzebujemy podwójny garaż w bryle budynku (kosztujący grube dziesiątki tysięcy) wyłącznie w celu trzymania w nim samochodów o wartości może 30000zł łącznie…?
Co do samego projektu – spotkałem się z sytuacją że wchodząc do domu w stanie surowym zamkniętym pytam inwestora – „gdzie jest południe”? Odpowiedź – nie wiem. Mimo nowych projektów często spotykam się z tak zmarnowaną przestrzenią, że patrzę z niedowierzaniem (30% domu to korytarze i klatka schodowa).
3. „Jak robić to robić” – rata skoczyła Ci +100%, rezygnujesz z wynajmu mieszkania, wypisujesz dzieci z dodatkowych zajęć, mieszkasz z rodzicami żeby było Cię stać na ratę i żeby jakoś związać koniec z końcem? W związku z tym logiczne jest że musisz kupić lodówkę z wbudowanym tabletem i kamerami za 12000zł, do tego ekspres do kawy w zabudowie za kolejne 9000zł, najwyżej weźmie się kolejny kredyt…
Przykładów podobnych zachowań mogę podać dziesiątki (może już setki?), nie wspominając już o wyborach działek gdzie „niespodziewanie” okazuje się że nie można wybudować na nich domu, lub nie mają drogi dojazdowej.
Kupując samochód za kilka/naście/dziesiąt tysięcy złotych bierzemy szwagra, mechanika, mierniki lakieru i sprzęt diagnostyczny żeby nie popełnić błędu. Przy braniu zobowiązania na nawet 35 lat nie myślimy o konsekwencjach, bierzemy co jest. Kolejna sprawa – zazwyczaj kupując auto nie idziemy do salonu po nowego Mercedesa czy Porsche z prostych powodów. Z nieruchomościami jakoś te granice wydawania pieniędzy zanikają.
Dla formalności naprawdę w 100% rozumiem budowę domu 700m2 jeżeli wiesz że Cię na niego stać (ostatnio spotkałem się z budową domu 700m2 z dwoma basenami – obecnie pękło 20mln pln, wrażenie na mnie zrobił również dom o powierzchni 490m2 gdzie inwestor za same okna zapłacił 1,2mln pln). Szanuję i podziwiam!
Coraz częściej niestety widzę ludzi którzy naprawdę są w skrajnie ciężkiej sytuacji materialnej właśnie przez budowę „domu marzeń” gdzie rata kredytu pochłania ponad 50% dochodów rodziny – jest to dzisiaj niestety bardzo przykra i bardzo częsta sytuacja. Inwestorzy zazwyczaj obwiniają o to wszystkich dookoła, z perspektywy obserwatora widzę że takie sytuacje są GŁÓWNIE efektem ciągu złych decyzji.
Ktoś pomyśli że łatwo patrzeć i oceniać z boku. Sam jestem członkiem tej grupy od kilku lat, swoją budowę rozpocząłem w 2020r, rok później udało mi się zamieszkać w domu na miarę moich możliwości i potrzeb.
Siedzę zawodowo w budownictwie przemysłowym, ale kilka domków znajomym nadzorowałem.
Chętnie posłucham czy macie podobne doświadczenia / obserwacje.
@michal26
1
@draxidox Nie mam podobnych doświadczeń, bo jeszcze nie wziąłem kredytu na mieszkanie czy budowę domu (nie wiem kiedy, ale myślę, że teraz nie jest najlepszy czas żeby się za to zabierać), ale fajnie się czytało Twój wpis.
4
@draxidox Zahaczyłeś o fajny punkt o wyborze działki. Obserwuje to notorycznie gdzie ludzie kupują działkę i nie mają zielonego pojęcia o:
- stronach świata i nasłonecznieniu
- pozwoleniach na budowę i zagospodarowanie terenu
- stan gruntu i podmokłe działki
- drogi dojazdowe (przecież jakoś to będzie)
- czy KW nie jest zadłużona itp.
Tak, ale jak kupują Golfa V to sprawdzają wszystko u szwagra mechanika.
Ja kupiłem gotowy dom w 2021 (na szczęście bez kredytów) i sprawdzałem wszystko dziesiątki razy u prawników, urzędach itp. a widzę wśród znajomych masę problemów z tych powodów. A tu studnia, a tu brak gazu, a tu brak drogi itp. i mają teraz koszta dodatkowe w dziesiątkach a czasem setkach tysięcy pln.
1
@draxidox ło Cię. Gruby post. Odpiszę, bo bardzo ciekawy wątek
0
@draxidox bardzo dobry wpis!
0
@draxidox Ciekawy post.
To jest typowy przyklad polskiego myslenia "zastaw sie, a postaw sie" - fajnie pokazales ten kontrast pomiedzy kupowaniem zloma za 15k a braniem kredytu za kilkaset tysiecy na kilkadziesiat lat.
2
@draxidox wydaje mi się, że za bardzo popadasz w skrajność. Sam trochę władowałem się na minę jeżeli chodzi o kredyt (bo nie spodziewałem się aż tak dużych wzrostów), ale raczej przeciętny Kowalski nie był w stanie przewidzieć, że tak wywali inflację, energię, paliwa, materiały, itp. W końcu analitycy - jak zwykle - zaskoczeni.
0
@Kozinho.
Oczywiście, że podaje skrajne przykłady. Natomiast moim zdaniem (powtarzam moim bo nie ma statystyk) bardzo dużo osób bierze kredyt na maksymalnej zdolności, na maksymalnie długi okres czasu.
Totalnie nie czują tego wirtualnego sznura na swojej szyi gdy zdarzy się:
-brak pracy,
-choroba,
Etc.
3
@draxidox
Połowa Polaków podobno nie ma żadnych oszczędności i w przypadku straty pracy bez pomocy rodziny zostaje na lodzie. Nie ma u nas kompletnie edukacji finansowej. W szkole powinno się o tym mówić. Jak oszczędzać, co to kredyt, stopy, zus, pit, inwestycja, lokaty. Jakie to niesie korzyści, jakie ryzyka itp.
Ludzie też błędnie zakładają że przecież w przypadku kredytu na skraju jak stracą pracę to znajdą inną. Nie biorą pod uwagę kryzysu gospodarczego i bezrobocia. Zresztą idealnym przykładem jest Barcelona w latach 15-20.
0
@draxidox
ogólnie mam wrażenie że nie tylko w budowie ale życiu tak jest
mam znajomego co ma telewizor za 12 kola a zarabia ca. 4 koła:) telefon też mega drogi, ale skoro to sprawia mu przyjemność (jest informatykiem od sprzętu) to jego wybór
w Polsce ludzie wychowali się w większości w małych klitkach więc nie dziwota że potrzebują przestrzeni, druga sprawa jak cię nie stać to jednak nawet 100 metrów powinno wystarczyć
sam przez ok. rok przy budowie będę miał dużą ratę dopóki nie sprzedam mieszkania i miejsca w garażu podziemnym, ale jakoś to przeboleje
1
@draxidox Jeżeli chodzi o branie kredytów ponad stan, to mam przykład ze swojego środowiska. Znajomy z pracy. Wzięli kredyt hipoteczny, kupili mieszkanie 60 m2, są z jednym dzieckiem, drugiego nie planują, więc jeden pokój stoi pusty. Kredyt wzięli oczywiście wtedy kiedy stopy procentowe już nie mogły być niższe. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Mianowicie ich niewiedza jest porażająca. Przez kilka miesięcy im raty nie rosły, ale nie wiedzieli dlaczego, nie wiedzieli na podstawie jakiego WIBOR-u mają uaktualniane oprocentowanie. Na temat warunków kredytu nie wiedzieli dosłownie nic jak się pytałem o szczegóły. Pewnego dnia jak kolega dostał wiadomość z banku o zmianie wysokości raty to się prawie w pracy przewrócił. Dopiero wtedy zaczęło się czytanie umowy, dzwonienie do doradcy, do banku i robienie afery. Efekt teraz jest taki, że rodzice spłacają im połowę raty, a znajomy jeździ po adwokatach, radcach prawnych żeby mu pomogli znaleźć nieprawidłowości w umowie, bo może uda się cos z bankiem wywalczyć.
Podsumowując, to nie tylko chodzi o nieczytanie umowy ale także o podstawowy brak wiedzy na temat tego jak działa kredytowanie. Dopiero wtedy jak zaczynają się problemy to ludzie się budzą i zauważają w jakie szambo wdepnęli.
1
@draxidox
tu dochodzimy chyba do jednej konkluzji która wg mnie powinna być oczywista
oprocentowanie kredytów w szczególności powinno być stałe dla dobra obywateli i tyle, bez bawienia się w stopy zmienne, bo ile będziesz edukował ludzi i tak się nie nauczą, zresztą przez długie lata oprocentowanie kredytów praktycznie się nie zmieniało i były niewielkie wahania
zakładam też że może i ci ludzie częściowo zakładali wzrost ale też nie aż taki
no zobaczymy czy kiedykolwiek takie coś nastąpi, ale zasadniczo czytając umowę kredytową nie masz i tak wielkiego wpływu na jej zapisy bo zazwyczaj jesteś w pozycji słabszego niż bank, trzeba jedynie zachować w tym zdrowy rozsądek i mierzyć siły na zamiary
1
@draxidox w moim przypadku, rata kredytu za dom o pow. 150m2 była niższa niż uwczesny wynajem mieszkania. Teraz oczywiście muszę płacić więcej, ale rynkowo wynajem w Warszawie nie jest dużo tańszy. Fakt jest taki, że każdy chce się czegoś dorobić. W końcu trzeba mieć jakiś cel w życiu. Jedyne co bym potępiał, to branie kredytów na spłatę kredytów, albo kupowanie wyposażenia domu na kolejne kredyty.
Co racja to rata nam wywaliła z 2.100 na 4.500, przy naszych obecnych zarobkach to jest duuuużo (w momencie brania kredytu zarabiałem sam tyle lub więcej niż obecnie razem), dziadujemy jak się da, kupujemy na promocjach (na wykończenie wydaliśmy już kilkadziesiąt tysięcy i kilkanaście spokojnie zaoszczędziliśmy, bo kupowaliśmy jak się opłacało i magazynowaliśmy) i jest ciężko. Cały czas kalkulowaliśmy, liczyliśmy, zastanawialiśmy się i wychodził nam jeden wniosek - będzie raz lepiej, raz gorzej, bo nikt nie ma szklanej kuli, ale trzeba dać radę. Zwłaszcza, że teraz za sprzątanie kibli (nie obrażając nikogo) dają zarobić 3 tysie. Więc ile za 10 lat będzie warte moje zadłużenie? Przez najbliższy rok trzeba zacisnąć zęby i będzie z górki. Wiadomo, że część sobie poradzi, część się wypie*** i sobie głupi ryj rozwali, a reszcie rodzice spłacą kredyty :D (ale ja takim zazdroszczę… my ze starą musimy sami na wszystko zapierniczać).