- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1317 Culés
Gorące dyskusje
Arkon
1
Tak z ciekawości czy przekraczacie drugi próg podatkowy i na kogo będziecie chcieli głosować w... » Czytaj dalej
79 odpowiedzi
Arkon
8
Kiedyś dzisiejsza para fazy play off pewnie by nawet nie grała na mundialu. 32 drużyny grające... » Czytaj dalej
38 odpowiedzi
gumaz
5
https://x.com/i/status/2071330245324554318 straszne są takie historie
10 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1317 Culés
3
Republika i koncert w Jarocinie
W połowie lat 80. zespół Grzegorza Ciechowskiego był niekwestionowaną gwiazdą polskiej sceny rockowej. Przy tym Republika była grupą bardzo określoną wizerunkowo, a ich muzykę można było usłyszeć w radiu. To między innymi z tych dwóch powodów wielu słuchaczy przyjeżdżających do Jarocina, najważniejszego w PRL-u miejsca kultury niezależnej, odbierało grupę jako reżimową. Dlatego w momencie, gdy Ciechowski z kolegami pojawił się na scenie rozległy się gwizdy a w kierunku sceny poleciały pomidory. O koncercie opowiada reportaż Kamila Wicika "Na barykadach Jarocina: walka trwa. Republika w Jarocinie w 1985".
Gitarzysta Republiki Zbigniew Krzywański opowiada, że zespół funkcjonował trochę podobnie w mediach jak Lady Pank czy Lombard. - Muzycznie to była inna bajka, byliśmy zawsze bliżej progresywnej muzyki rockowej, od popu czy pop-rocka byliśmy zawsze bardzo daleko. Republika doskonale do Jarocina pasowała - dodaje muzyk. - Ludzie byli na nas źli, że nie przyjechaliśmy do Jarocina w 1983 roku. W 85 ostrzegano nas, że może być niemiło - opowiada Krzywański.
- Na scenę posypały się kamienie, pomidory, torby z kefirem, wyglądało to niebezpiecznie. Wszyscy którzy na to patrzyli, byli przekonani, że zespół się zaraz zwinie i zejdzie ze sceny. Ale zagrali. I to jak. Po 2-3 numerach wiadomo było, że opanowali sytuację. Pod koniec koncertu publiczność już była zdobyta - mówi Tomasz Lipiński, lider Brygady Kryzys.
Występ zakończył się gromkimi brawami. Był to bodajże jedyny przykład w historii polskiej muzyki rockowej, gdzie grupa pokazała tak wielki hart ducha. Swoją grą na scenie przekonała do siebie wrogo nastawioną publiczność.
1
@Medium Republika i Ciechowski zdecydowany top, szkoda że Grzesiu tak szybko sie zawinal...
1
@JimMorrisonFCB Jeszcze przed samą śmiercią wypuścił "śmierć na pięć", to nie mógł być przypadek
1
@Medium Troche jak ostatni album Bowiego.