La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 991 Culés

4

Medytacja na temat Realu Madryt

Kolejna wygrana LM przez tę drużynę wywołała we mnie falę frustracji i rozczarowania. Zastanawiam się, dlaczego. Czy to co reprezentuje Real stoi w sprzeczności z moimi wartościami? Nie. Wręcz przeciwnie. Prezentują wytrwałość pod presją, ducha drużyny, a jako instytucja mądrze zarządzają budżetem i planują długoterminowo. Wszystko to, co sam sobą chcę reprezentować. Czy to co Barcelona sobą reprezentuje jest mi bliskie? Obecnie to rozrzutność, wyścig populistów po stołek, na boisku zwykle bezradność, niepraktyczność. Historycznie nacjonalizm.

Dlaczego więc tak nie znoszę Realu? Czy to przez agresywnego chłopaka z podstawówki, który akurat w ich koszulce terroryzował innych? Czy to potrzeba wstawiania się za słabszymi, a wszyscy są w historii słabsi od Realu Madryt?
Myślę, że nie. Myślę, że odpowiedź jest banalna. Zakochałem się w piłce Barcelony za czasów Ronaldinho, potem stałem się wyznawcą Guardioli i jego stylu grania w w piłkę. Real trafił się jako "przypadkowy" arch enemy klubu, który pokochałem. A to wszystko trwa już prawie 20 lat. Ja po prostu za dużo zainwestowałem w bycie po przeciwnej stronie niż Real. I teraz jak głupiec, który próbuje się odkuć po złej inwestycji marnuje środki w najlepsze.

Teraz jako dorosły facet nie mam żadnych argumentów przeciwko nim. Wręcz przeciwnie. Lubię wielu z ich piłkarzy, a cała instytucja mi imponuje. W zasadzie widziałem więcej ich meczów niż jakiejkolwiek innej drużyny, nie licząc Barcelony. Ja powinienem mieć ich koszulkę, a nie się ich brzydzić.

Więc skąd ta frustracja i rozczarowanie? Nie ma za nią sensu. Jest tylko dziecinny sentyment. I oczywistym jest, że taką postawę trzeba odrzucić.

0

@YeastMoss nie zawsze wszystko warto robić zgodnie ze sztuką lub bo tak wypada. Spłaszcza się wtedy życie, z głową, ale warto dodać kolorytu w różnych aspektach - np. sportowym. Uważam, że nie warto porzucać w szczególności tych dziecinnych sentymentów, nie że zawsze są dobre, ale sądzę że mają swoją wartość ponadczasowa.

0

@miladi Interesujące podejście, widzę jednak "ale".
Mogę sobie wyobrazić duży sens w przywiązywaniu się do tych sentymentów, kiedy niosą pozytywną wartość. Np. jako dziecko ktoś marzy o jakimś wymarzonym zawodzie z podniosłych pobudek (np. weterynarz, bo chce pomagać pieskom i kotkom), ale jako dorosły, przytłoczony odpowiedzialnością zaczyna być cynikiem. Wtedy warto odnieść się do dziecinnych sentymentów.

W tej jednak konkretnej, sportowej sytuacji nie potrafię znaleźć w tym nic dobrego. Widzę za to od lat narastającą frustrację, bo klub, który wybrałem lubić sobie nie radzi, a ten który wybrałem nie lubić radzi sobie świetnie. Cóż dobrego z tego w mym życiu? Gdzie ten koloryt?

0

@YeastMoss zgadzam się zdecydowanie. Ja tu widzę go przede wszystkim jako jednostkowe zaangażowanie się emocjonalne w np. konkretną końcówkę sezonu, gdzie z kumplami jak za dawnych lat śledzimy wszystko razem i się nawet wkurzamy, ale na pewno nie frustrujemy, a już na pewno nie długodystansowo. Taki powrót na kilka miesięcy maks, podczas których przeżywa się pewne rzeczy jak za dzieciaka. Mi osobiście trochę tego brakowało, chociaż nigdy nie byłem negatywnie nastawiony jakoś mocno, to w momencie kiedy do wszystkiego podchodzi się "poprawnie" i kontrolując się, nagle dla odmiany trochę puścić lejce i dać sobie to przeżyć to bardzo fajna odmiana i spuszcza trochę ciśnienia ogólnie w życiu :) Daje pobyć trochę temu dziecku - myślę, ze do wielu rzeczy można to odnieść i pielęgnować czasami wewnętrzne dziecko. Świat dorosłych jest zbyt nadmuchany z wieloma konwenansami. Bunt jest fajny :D

0

@miladi Faktycznie, gdybym przeżywał to w gronie kumpli, to byłaby po prostu zabawa i "ciskanie" sobie dla żartu. Niestety ekipa się rozjechała we wszystkie części świata, a facebookowy chat kręci się wokół innych tematów, jak remontowanie mieszkań i wojna na Ukrainie ;)

Czy natomiast "puszczanie lejc" to spuszczanie ciśnienia? To trochę jak dylemat dwóch tabletek z Matrixa. Czy zyskać świadomość kim jestem, co mną motywuje, czy też zapomnieć o tym i stać się marionetką swoich kompulsji albo dysocjacji? Bo ciężko mi angażowanie się w niechęć do jakiegoś klubu i wypisywanie zintelektualizowanych analiz przyczyn tej niechęci (bo w 87,553% finałów mieli mniej niż 45,5% posiadania więc się nie liczy!) interpretować inaczej niż coś w rodzaju "nerwicy niedzielnej" Frankla.

I sam właśnie zaczynam upatrywać się u siebie niezdrowych przyczyn tych emocji. A świadomość moich działań, jak w modnym ostatnimi laty "mindfulness" nie tylko mi subiektywnie pomaga lepiej żyć, co pomaga większości ludzi, jak wykazuje nauka.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: