- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 831 Culés
Gorące dyskusje
Arkon
1
Tak z ciekawości czy przekraczacie drugi próg podatkowy i na kogo będziecie chcieli głosować w... » Czytaj dalej
78 odpowiedzi
Arkon
8
Kiedyś dzisiejsza para fazy play off pewnie by nawet nie grała na mundialu. 32 drużyny grające... » Czytaj dalej
38 odpowiedzi
Popitek12
12
A co jeśli wy nie istniejecie? Co jeśli jesteście tylko wytworem mojej wyobraźni? Co jeśli... » Czytaj dalej
15 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 831 Culés
2
Dzisiejszy etap na Tour de France wygral Marc Cavendish.
Kilka miesięcy temu chciał rzucić rower w kąt. Przez długi czas toczyła go choroba, po powrocie do zdrowia nic mu się nie udawało. Wielu uznało, że jego czas się już skończył. W pewnej chwili chyba sam w to uwierzył.
W kolarstwie zatrzymał go Patrick Lefevere. Dał mu szansę, którą niewielu dostrzegało. Bez wielkiego kontraktu i bez wielkich oczekiwań. Chodziło tylko o to, by były mistrz świata i 30-krotny zwycięzca etapów na Tour de France nie rzucał sportu rozgoryczony i zły. "Nie zasługuje na taki koniec" - mówił wtedy szef Deceuninck-Quick Step.
Gdy wrócił i wygrał cztery etapy wyścigu w Turcji, wielu kibiców się z niego śmiało, że druga liga to wszystko, na co dziś stać 36-letniego kolarza.
Był pogodzony z faktem, że na Tour de France nie pojedzie. Gdyby nie kontuzja Sama Bennetta i jego konflikt z szefem zespołu, dla Cavendisha nie byłoby miejsca w drużynie. Wskoczył do składu kilka dni przed startem. Już na trasie wyścigu powtarzał, że wciąż nie dowierza w swój powrót.
Od razu musiał zacząć odpowiadać na pytania, czy zamierza wyrównać lub pobić rekord 34 etapowych zwycięstw, należący od dekad do legendarnego Eddy'ego Merckxsa. Odsuwał od siebie te pytania, nie chciał narzucać sobie takiej presji.
Tymczasem zrobił w tę stronę kolejny krok. Może ostatni, a może jeszcze wcale nie powiedział ostatniego słowa. Zostały mu jeszcze trzy etapy do wygrania.
Dlaczego by nie wierzyć, że uda mu się to osiągnąć?
[Mariusz Czykier]
0
@ZelekBARCA pierwszy raz podczas tego tour de france był spokojny etap.