Barcelona pewnie pokonuje Athletic 3-1
Po - nie da się ukryć - falstarcie Barcelony w rozgrywkach Primera Division, nadeszła druga kolejka i zarazem pierwsza przed własną publicznością w sezonie 07/08. Wzmocniona Blaugrana, ma z pewnością dużo większe aspiracje, niż remis w wyjazdowym spotkaniu z Racingiem Santander, więc ambicja zespołu została nieco podrażniona. W środę Katalończycy dosłownie zmiażdżyli Inter, ale to spotkanie nie mogło być pełnym odzwierciedleniem formy podopiecznych Franka Rijkaarda, gdyż Włosi przyjechali na Camp Nouw dość ‘odchudzonym' składzie. Niemniej jednak ten mecz mógł napawać optymizmem przed dzisiejszym pojedynkiem z Athletic Bilbao. W kadrze powołanych zawodników na to spotkanie zabrakło Samuela Eto'o, który z powodu kontuzji może pauzować nawet trzy miesiące. Kibice oraz dziennikarze zastanawiali się jak poradzi sobie trio: Ronaldinho, Messi, Henry. Odpowiedź w tym meczu chyba była jednoznaczna, bo Blaugrana nie dała szans Bilbao, pokonując rywali 3:1.
Barcelona zaczęła spotkanie od bardzo mocnego uderzenia. Już w 8.minucie po kapitalnym uderzeniu Ronaldinho z rzutu wolnego, na tablicy widniała jedynka po stronie gospodarzy, a kibice po raz pierwszy mogli cieszyć się ze zdobytej bramki. Piłka ustawiona na ok. 25. metrze, pofrunęła wprost w lewe ‘okienko' bramkarza Athletic i nawet gdyby golkiper stał w tym rogu, miałby problem z obroną owego strzału. Następne kilkanaście minut to wciąż dominacja Barcelony i sporadyczne ataki Bilbao. Victor Valdés nie miał zbyt dużo pracy, natomiast Iraizoz nie narzekał na nudę. Doskonała współpraca między bocznymi obrońcami, linią pomocy i napastnikami, owocowała w liczne sytuacje podbramkowe i obrońcy przyjezdnych nieraz musieli ratować się wybiciem piłki "na oślep". W 30. minucie duet Ronaldinho-Henry rozmontował obronę Bilbao dwoma podaniami z tzw. "klepki". Francuz otrzymał idealna piłkę na dwudziesty metr, między trzech obrońców Athletic. Warto zauważyć, że Henry miał jakieś dwa metry dalej niż rywale do piłki, a i tak zdołał do niej dopaść pierwszy. W polu karnym został przewrócony przez bramkarza gości i sędzia bez chwili zawahania wskazał na jedenasty metr. Rzut karny wykorzystał Ronaldinho i Cules po raz drugi oszaleli z radości. W ostatnich pięciu minutach Barça stworzyła jeszcze trzy akcje po których mogła paść bramka, ale brakło nieco precyzji w wykończeniu strzałów.
Druga połowa rozpoczęła się już znacznie spokojniej. Pierwszy celny strzał odnotowaliśmy w 55. minucie i to na bramkę Valdésa. Ta akcja jakby nieco obudziła graczy Dumy Katalonii, bo zaledwie pięć minut później, prawdziwa nawałnica przeszła pod bramką Iraizoza. Najpierw po dwójkowej akcji Abidal-Henry, ten drugi trafił w słupek. Kilkanaście sekund później, bramkarz gości obronił z najwyższym trudem strzał Deco, który zdecydował się na rajd środkiem pola. Na sam koniec wybitą piłkę przejął Messi, minął jednego obrońcę ale Iraizoz wyszedł zwycięsko z tej bitwy. Chwilę później mogło być 2-1. Z rzutu wolnego uderzał Susaeta i piłka dosłownie o centymetry minęła bramkę Valdésa. Chwilę wcześniej na boisku pojawił się Giovani dos Santos, który zmienił Thierry'ego Henry. Francuza pożegnała owacja na stojąco. W 69. minucie rajdem popisał się Leo Messi. Argentyńczyk ograł jak dziecko Ustaritza, po czym dograł piłkę do Dos Santosa, a młody Meksykanin pomylił się o kilka centymetrów. Minutę później bramkę dla Athletic zdobył Susaeta, który wykorzystał dość niepewne wypiąstkowanie piłki przez Valdésa i skierował piłkę do siatki z piętnastu metrów. Na odpowiedź Barçy nie trzeba było długo czekać. Po wymianie piłki między Ronaldinho i Dos Santosem przed polem karnym, ten pierwszy wysunął piłkę do Toure, po którego strzale futbolówka odbiła się od poprzeczki i słupka i wyszła w pole. Kiedy wszyscy myśleli, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej, sędzia główny wskazał na środek boiska i Barça prowadziła 3-1. Powtórki nie wyjaśniają do końca czy był gol czy też nie. W 79. minucie obie drużyny grały już po dziesięciu. Najpierw za drugi żółty kartonik wyleciał z boiska Márquez, a chwilę później, czerwoną kartkę ujrzał Kokili, który bezpardonowo powstrzymał wychodzącego z kontrą Giovaniego dos Santosa. Do końcowego gwizdka Barcelona kontrolowała już przebieg spotkania i wynik nie uległ już zmianie.
Podopieczni Franka Rijkaarda odnieśli pierwsze zwycięstwo w tym sezonie i ten mecz pokazał wreszcie Barcelonę taką, jaką chcieliśmy oglądać. Każda formacja działała bez zarzutu. Idealna wręcz współpraca między wszystkimi liniami, sprawiła że Blaugrana nie prezentuje się jako zbiór gwiazd, tylko jako kolektyw, jako drużyna. Cieszy dobra postawa Ronaldinho i Henry'ego. Obaj powracają do wysokiej formy po dość przeciętnym sezonie, jeśli spojrzeć pod kątem możliwości obu zawodników. Dwóch zawodników, od których na dzień dzisiejszy powinien rozpoczynać ustalanie składu Frank Rijkaard to Lionel Messi i Yaya Toure. Argentyńczyk już w zeszłym sezonie był motorem napędowym Blaugrana i dalej utrzymuje wysoką formę. Toure po raz kolejny udowadnia, że był zawodnikiem jakiego Barça potrzebowała i jest to chyba najbardziej udany transfer tego lata. Barcelona nie zagrała idealnego spotkania. Zdarzyło się jeszcze parę błędów, ale zawsze może być lepiej. Dzisiejsze spotkanie nastraja bardzo pozytywnie i z pewnością pokazało, że drużyna Franka Rijkaarda podąża w dobrym kierunku.
Bramki:
1-0 - Ronaldinho '8
2-0 - Ronaldinho '30 (k)
2-1 - Susaeta '70
3-1 - Yaya Toure '72
Składy:
FC Barcelona: Valdés; Zambrotta, Márquez, Oleguer, Abidal; Touré, Deco (Iniesta, 66'), Xavi; Ronaldinho (Milito, 77'), Messi, Henry (Giovani, 61').
Athletic: Iraizoz; Iraola, Ustaritz, Amorebieta, Koikili; Tiko (Iñaki Muñoz, 57'), Javi Martínez; Gabilondo (Vélez, 46'), Susaeta (Cuéllar, 80'), David López; Aduritz.
Sędzia: Megía Dávila
Kartki: Żółte: Deco, Márquez; Gorka
Czerwone: Márquez (druga zółta); Kokili
Szczegóły w relacji live!
Barcelona zaczęła spotkanie od bardzo mocnego uderzenia. Już w 8.minucie po kapitalnym uderzeniu Ronaldinho z rzutu wolnego, na tablicy widniała jedynka po stronie gospodarzy, a kibice po raz pierwszy mogli cieszyć się ze zdobytej bramki. Piłka ustawiona na ok. 25. metrze, pofrunęła wprost w lewe ‘okienko' bramkarza Athletic i nawet gdyby golkiper stał w tym rogu, miałby problem z obroną owego strzału. Następne kilkanaście minut to wciąż dominacja Barcelony i sporadyczne ataki Bilbao. Victor Valdés nie miał zbyt dużo pracy, natomiast Iraizoz nie narzekał na nudę. Doskonała współpraca między bocznymi obrońcami, linią pomocy i napastnikami, owocowała w liczne sytuacje podbramkowe i obrońcy przyjezdnych nieraz musieli ratować się wybiciem piłki "na oślep". W 30. minucie duet Ronaldinho-Henry rozmontował obronę Bilbao dwoma podaniami z tzw. "klepki". Francuz otrzymał idealna piłkę na dwudziesty metr, między trzech obrońców Athletic. Warto zauważyć, że Henry miał jakieś dwa metry dalej niż rywale do piłki, a i tak zdołał do niej dopaść pierwszy. W polu karnym został przewrócony przez bramkarza gości i sędzia bez chwili zawahania wskazał na jedenasty metr. Rzut karny wykorzystał Ronaldinho i Cules po raz drugi oszaleli z radości. W ostatnich pięciu minutach Barça stworzyła jeszcze trzy akcje po których mogła paść bramka, ale brakło nieco precyzji w wykończeniu strzałów.
Druga połowa rozpoczęła się już znacznie spokojniej. Pierwszy celny strzał odnotowaliśmy w 55. minucie i to na bramkę Valdésa. Ta akcja jakby nieco obudziła graczy Dumy Katalonii, bo zaledwie pięć minut później, prawdziwa nawałnica przeszła pod bramką Iraizoza. Najpierw po dwójkowej akcji Abidal-Henry, ten drugi trafił w słupek. Kilkanaście sekund później, bramkarz gości obronił z najwyższym trudem strzał Deco, który zdecydował się na rajd środkiem pola. Na sam koniec wybitą piłkę przejął Messi, minął jednego obrońcę ale Iraizoz wyszedł zwycięsko z tej bitwy. Chwilę później mogło być 2-1. Z rzutu wolnego uderzał Susaeta i piłka dosłownie o centymetry minęła bramkę Valdésa. Chwilę wcześniej na boisku pojawił się Giovani dos Santos, który zmienił Thierry'ego Henry. Francuza pożegnała owacja na stojąco. W 69. minucie rajdem popisał się Leo Messi. Argentyńczyk ograł jak dziecko Ustaritza, po czym dograł piłkę do Dos Santosa, a młody Meksykanin pomylił się o kilka centymetrów. Minutę później bramkę dla Athletic zdobył Susaeta, który wykorzystał dość niepewne wypiąstkowanie piłki przez Valdésa i skierował piłkę do siatki z piętnastu metrów. Na odpowiedź Barçy nie trzeba było długo czekać. Po wymianie piłki między Ronaldinho i Dos Santosem przed polem karnym, ten pierwszy wysunął piłkę do Toure, po którego strzale futbolówka odbiła się od poprzeczki i słupka i wyszła w pole. Kiedy wszyscy myśleli, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej, sędzia główny wskazał na środek boiska i Barça prowadziła 3-1. Powtórki nie wyjaśniają do końca czy był gol czy też nie. W 79. minucie obie drużyny grały już po dziesięciu. Najpierw za drugi żółty kartonik wyleciał z boiska Márquez, a chwilę później, czerwoną kartkę ujrzał Kokili, który bezpardonowo powstrzymał wychodzącego z kontrą Giovaniego dos Santosa. Do końcowego gwizdka Barcelona kontrolowała już przebieg spotkania i wynik nie uległ już zmianie.
Podopieczni Franka Rijkaarda odnieśli pierwsze zwycięstwo w tym sezonie i ten mecz pokazał wreszcie Barcelonę taką, jaką chcieliśmy oglądać. Każda formacja działała bez zarzutu. Idealna wręcz współpraca między wszystkimi liniami, sprawiła że Blaugrana nie prezentuje się jako zbiór gwiazd, tylko jako kolektyw, jako drużyna. Cieszy dobra postawa Ronaldinho i Henry'ego. Obaj powracają do wysokiej formy po dość przeciętnym sezonie, jeśli spojrzeć pod kątem możliwości obu zawodników. Dwóch zawodników, od których na dzień dzisiejszy powinien rozpoczynać ustalanie składu Frank Rijkaard to Lionel Messi i Yaya Toure. Argentyńczyk już w zeszłym sezonie był motorem napędowym Blaugrana i dalej utrzymuje wysoką formę. Toure po raz kolejny udowadnia, że był zawodnikiem jakiego Barça potrzebowała i jest to chyba najbardziej udany transfer tego lata. Barcelona nie zagrała idealnego spotkania. Zdarzyło się jeszcze parę błędów, ale zawsze może być lepiej. Dzisiejsze spotkanie nastraja bardzo pozytywnie i z pewnością pokazało, że drużyna Franka Rijkaarda podąża w dobrym kierunku.
Bramki:
1-0 - Ronaldinho '8
2-0 - Ronaldinho '30 (k)
2-1 - Susaeta '70
3-1 - Yaya Toure '72
Składy:
FC Barcelona: Valdés; Zambrotta, Márquez, Oleguer, Abidal; Touré, Deco (Iniesta, 66'), Xavi; Ronaldinho (Milito, 77'), Messi, Henry (Giovani, 61').
Athletic: Iraizoz; Iraola, Ustaritz, Amorebieta, Koikili; Tiko (Iñaki Muñoz, 57'), Javi Martínez; Gabilondo (Vélez, 46'), Susaeta (Cuéllar, 80'), David López; Aduritz.
Sędzia: Megía Dávila
Kartki: Żółte: Deco, Márquez; Gorka
Czerwone: Márquez (druga zółta); Kokili
Szczegóły w relacji live!
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)