Martín Braithwaite w rozmowie z CNN opowiedział o swojej karierze, problemach oraz o tym, w jaki sposób trafił do Barcelony.
- Nie mam wielu wspomnień z mojej choroby z dzieciństwa [Martín musiał przez jakiś czas poruszać się na wózku – przyp. red.]. Inne dzieci biegały, śmiały się, grały. To było naprawdę trudne. Pamiętam, że było mi wstyd, bo byłem inny. Nie chciałem takiej uwagi.
- Zawsze chciałem być piłkarzem, od młodości nie miałem nic innego w głowie. Nie miałem planu B. Kiedy go nie ma, nie rozkojarzasz się.
- Pewnego dnia odbierałem syna z treningu piłkarskiego i kiedy prowadziłem samochód, zadzwonił do mnie mój agent i powiedział, że interesowała się mną Barcelona. Powiedział, że wydawała się bardzo, bardzo zainteresowana. Poczułem się niesamowicie, ale wiem, że samo zainteresowanie nic nie znaczy. Do podpisania umowy została jeszcze długa droga.
- Nie jestem osobą, która zachowuje rzeczy dla siebie, jestem raczej otwartą księgą. Moja żona przeczuwała, że coś się działo, bo ukrywałem przed nią rozmowy telefoniczne. Kiedy chciałem jej w końcu powiedzieć, uśmiechnęła się i powiedziała, że już wiedziała. Niespodzianka nie wyszła. To był bardzo emocjonujący moment, bo ona widziała całe moje poświęcenie, by tu dojść.
- Barcelona zobaczyła, że miałem umiejętności, by grać na dużo wyższym poziomie. Moja gra była tym, czego potrzebowali. Tak mi powiedziano, że umiałem walczyć z presją gry w wielkim klubie. Teraz, patrząc wstecz, widzę, że mieli rację.
- Kiedy otaczasz się świetnymi piłkarzami, wydobywasz z siebie to, co najlepsze. Poprawiałem się, wchodziłem na inny poziom. Patrzę na szczegóły gry innych zawodników, to niesamowite. Chcę zdobyć tu wiele trofeów.
- Moja adaptacja była bardzo szybka. Marzyłem i pracowałem, by być w takim miejscu. Kiedy przygotowanie spotyka się z szansą, łapiesz ją. I to zrobiłem.
- W Danii ludzie są nieco bardziej pokorni, stąpamy twardo po ziemi. Nie mamy wielkich marzeń. Mój ojciec wychował się w USA, tam dużo marzą. Myślę, że ta część mnie jest amerykańska, mam wielkie marzenia i chcę podbić świat.
Komentarze (61)