Wypożyczeni piłkarze mogą okazać się dodatkowym problemem dla klubów podczas wydłużonego sezonu. Ich umowy miały się skończyć 30 czerwca, ale zostaną przedłużone automatycznie do końca rozgrywek. Nie jest jednak jasne, kto przez ten czas będzie opłacał pensje zawodników. Całą sytuację opisuje Marca.
Barcelona ma czterech zawodników z pierwszej drużyny, którzy przebywają obecnie na wypożyczeniach. Chodzi o Philippe Coutinho, Carlesa Alenę, Rafinhę i Jean-Claira Todibo. Według pierwotnych umów mieli oni powrócić do klubu 30 czerwca. Pandemia koronawirusa i wydłużenie sezonu w większości lig europejskich sprawiły, że zawodnicy ci pozostaną w innych zespołach do końca rozgrywek krajowych, a w przypadku Coutinho do końca Ligi Mistrzów.
Ani UEFA, ani LaLiga nie doprecyzowały jednak kwestii, kto będzie płacił pensję tym zawodnikom przez kolejny miesiąc lub dłużej. W przypadku Barcelony chodzi o kwotę 8 milionów euro. Biorąc pod uwagę kłopoty finansowe i limit płac klubu, może to być dodatkowy problem dla zarządu. Sam Philippe Coutinho przez ten czas zarobi 5 milionów euro. Nie można także zapominać, że Bayern zapłacił 8,5 miliona euro za wypożyczenie zawodnika tylko do 30 czerwca. Na razie nie wiadomo, czy Barça może ubiegać się o dodatkowe pieniądze za ten przedłużony czas.
Inną kwestią związaną z przedłużeniem wypożyczeń jest w przypadku Barcelony potrzeba uzyskania 69,5 miliona euro ze sprzedaży swoich zawodników przed końcem czerwca, a jednym z kandydatów miał być Jean-Clair Todibo. Jeśli to się uda, niewiadomą pozostaje to, czy nowy klub Francuza będzie chciał płacić jego pensję za dodatkowy miesiąc, w którym będzie dokańczana Bundesliga.
Komentarze (19)