Dziennik Marca informuje, że Barcelona już pracuje nad dokładnym zaplanowaniem letniego okna transferowego. Ogromnym wyzwaniem stojącym przed katalońskimi włodarzami jest uzyskanie łącznej kwoty 124 milionów euro pochodzącej ze sprzedaży zawodników, którzy nie mieszczą się w ramach projektu sportowego przyszłości.
Jednym z takich piłkarzy jest Rafinha, który obecnie przebywa na wypożyczeniu w Celcie Vigo i po zakończeniu bieżącego sezonu powróci na Camp Nou. Brazylijczykowi pozostanie jeszcze rok ważnego kontraktu, ale jest pewne, że obie strony chcą tego samego - definitywnej sprzedaży. Zeszłego lata nie doszło do tego, ponieważ nie zdołano dojść do porozumienia wobec ceny wykupu. Teraz będzie znacznie łatwiej. Powód? Kiedy Rafinha przedłużył w zeszłym roku umowę z Barceloną, aby następnie móc odejść na wypożyczenie, obie strony ustaliły, że klauzula odejścia piłkarza zostanie znacznie obniżona. W ten sposób z 75 milionów euro cena spadła do 17 milionów. To sztywna kwota i jeśli Barça otrzyma taką ofertę, Rafinha definitywnie opuści szeregi Blaugrany.
Włodarze Barçy starają się sprzedawać zawodników i w ten sposób odpowiednio regulować ekonomiczny bilans klubu. Carles Pérez odszedł do Romy, która zgodziła się na obligatoryjne wykupienie zawodnika za 13 milionów euro. Cała ta kwota automatycznie stanie się częścią zestawienia bilansowego, ponieważ w przypadku wychowanków nie istnieje żaden rodzaj amortyzacji. Takim samym przypadkiem jest Rafinha.
Dla porównania Marca przypomina, że nieco inaczej przedstawiała się sprawa np. transferu Malcoma. Pieniądze z jego sprzedaży zostaną zaksięgowane w bieżącym okresie obrachunkowym. Barcelona wykupiła Brazylijczyka z Bordeaux za 41 milionów i sprzedała za 40 milionów do Zenitu. Po odjęciu amortyzacji obejmującej tylko jeden sezon, zysk dla klubu wynosi 8 milionów euro.
Komentarze (20)