W związku z amerykańskim tournée Barcelony AS przywołuje fragmenty autobiografii Antoine’a Griezmanna, w których Francuz pisze o marzeniach gry w Stanach Zjednoczonych.
O planach gry w amerykańskiej MLS Francuz pisał tak: - Dobrze czuję się w Stanach Zjednoczonych. Ludzie wieszają flagi narodowe, co pokazuje ich dumę narodową. Podoba mi się sposób, w jaki Amerykanie postrzegają pewne rzeczy, oraz ta mieszanka czarnoskórych, Azjatów, Latynosów… Bardzo chciałbym kiedyś zagrać w Stanach. Najlepiej w klubie, który działałby na zasadzie międzynarodowej franczyzy, to byłoby idealne. Nie spieszy mi się jednak, mam sporo czasu. Chciałbym jednak przeżyć takie doświadczenie, żyć w amerykański sposób, wejść w tę kulturę. Wyobrażam sobie, że mogłoby do tego dojść pod koniec mojej kariery, tak jak zrobił to Thierry Henry.
Idealnym rozwiązaniem wydawałaby się więc gra w Interze Miami, klubie, którego założycielem i współudziałowcem jest David Beckham, a który już w 2020 roku rozpocznie występy w MLS. Niedawno jego nowymi zawodnikami zostali Matías Pellegrini z Estudiantes de la Plata (gdzie obecnie przebywa na wypożyczeniu) i Julián Carranza z Atlético Banfield. Klub najpierw grać będzie w Fort Lauderdale, a później na budowanym obecnie stadionie Miami Freedom Park. Francuz nigdy nie ukrywał, że bardzo ceni Beckhama: - z pewnością jest moim ulubionym zawodnikiem. Jedynym, z którym chciałbym móc zagrać, chociaż obserwowanie gry Mesuta Özila również jest darem.
Dziennik przypomina również, że Griezmann był już w tym roku w Miami, a konkretniej na Hard Rock Stadium, gdzie pojawił się podczas jednego z meczów futbolu amerykańskiego razem ze swoim kolegą z Atlético, Koke. Teraz zawodnicy Dumy Katalonii zagrają na Ann Arbor Stadium, blisko Detroit, gdzie z kolei od nowego sezonu zagra koszykarz Derrick Rose, również idol Franzuza.
Komentarze (7)