Gdy przyjdzie zastanowić się, który z najbliższych dwóch meczów z Realem jest dla Barcelony ważniejszy, zdania będą podzielone. Dzisiaj drużyna Valverde gra o być albo nie być w Pucharze Króla i każda porażka ją z tych rozgrywek wyeliminuje. Zewsząd da się jednak słyszeć głosy, że krajowy puchar trzeba w tym roku po prostu odpuścić i skupić się na Lidze Mistrzów i LaLidze. W sobotę z kolei powtórka z rozrywki, tyle że w Primera División. Niby 9 punktów przewagi nad Realem zapewnia względny spokój, ale przegrana w tym meczu może na nowo otworzyć zaciętą rywalizację o fotel lidera, zwłaszcza że straty punktowe może odrobić też Atlético.
Jedno jest pewne - w lutym zaczęła się poważna gra. Barça nadal nie zachwyca, ale trudno ferować wyroki, gdy u progu marca wciąż walczy o tryplet. Dzisiaj Blaugranę czeka rywalizacja o szósty z rzędu finał Pucharu Króla. Wydaje się, że Ernesto Valverde będzie zmuszony zastosować rotacje - Barcelonę czeka bowiem kolejny maraton w postaci sześciu spotkań w ciągu niespełna trzech tygodni. Do składu wracają Arthur i Cillessen. O ile ten pierwszy raczej rozpocznie mecz na ławce, drugi powinien zagrać od pierwszej minuty, choć hiszpańskie dzienniki sportowe w bramce widzą raczej ter Stegena.
W pierwszym meczu na Camp Nou Messi zasiadł wśród rezerwowych, a Malcom znalazł się w wyjściowym składzie. To właśnie Brazylijczyk, w swoim debiucie w El Clásico, zdobył wyrównującą bramkę, dzięki której dziś na Bernabéu Barcelonie będzie grało się trochę łatwiej. Pewne jest to, że aby awansować, trzeba coś strzelić. Katalończycy liczą na powrót do formy Luisa Suáreza, który w końcu przełamał się w spotkaniu z Sevillą. Odzyskanie Urugwajczyka jest dla Valverde priorytetowe przed decydującą fazą sezonu. Skuteczność będzie zresztą ważna także dla całej drużyny. W lutym Barça nie rozpieszczała kibiców i w sześciu dotychczasowych spotkaniach strzeliła zaledwie osiem goli, z czego połowę w ostatnim meczu na Sánchez Pizjuán.
Barça nie zachwyca, ale swoje problemy ma także Real. Od końca stycznia wydawało się, że Solari na tyle poukładał zespół, że mimo nieperfekcyjnej gry drużyna weszła na solidny poziom. Zwycięstwa w Lidze Mistrzów z Ajaksem i w LaLidze z Atlético na Wanda Metropolitano utwierdzały kibiców Los Blancos w przekonaniu, że wszystko idzie w dobrą stronę. Później przyszła jednak niespodziewana porażka z Gironą w lidze i dystans do Barcelony ponownie wzrósł do 9 punktów.
Chciałoby się powiedzieć, że nic się nie stanie, jeśli Barça dziś odpadnie z Pucharu Króla. Jeśli miałoby to sprawić, że w sobotę wygra, a wszystkie siły rzuci później na Ligę Mistrzów, z pewnością wielu kibiców takie rozwiązanie wzięłoby w ciemno. Rzecz w tym, że El Clásico to tak specyficzny mecz, że ten, kto dziś awansuje, może zyskać przewagę psychologiczną i za kilka dni ponownie być górą. Czeka nas spotkanie decydujące o finale krajowego pucharu, ale na pewno niedecydujące o tym, jak zakończy się sezon. Oba kluby celują znacznie wyżej niż w zdobycie Copa del Rey, jednak oba nie są też głównymi faworytami do zwycięstwa w Champions League. Nie wybiegając zanadto w przyszłość, dziś wieczorem usiądźmy wygodnie i cieszmy się piłkarską ucztą, która potrwa przynajmniej do soboty.
Obejrzyj El Clásico w Eleven Sports 1
- kliknij tutaj!
Fot. Cisco System GmbH / CC BY ND 2.0
Komentarze (74)