Wiadomość o transferze Kevina-Prince'a Boatenga do Barcelony spadła jak grom z jasnego nieba. Wydawało się, że napastnik zbliża się już do piłkarskiej emerytury i mało kto pamiętał już jego gola z meczu Milanu z Barçą, kiedy w spektakularny sposób ograł Érica Abidala i skierował piłkę do siatki. Były reprezentant Ghany spokojnie grał sobie w Sassuolo i z dala od presji cieszył się pewnym miejscem w pierwszym składzie. Wszystko zmieniło się w chwili, kiedy dostał telefon z Barcelony. Boateng został wybrany na awaryjnego zastępcę Munira El-Haddadiego, który odszedł do Sevilli, pozostawiając Luisa Suáreza bez naturalnego zmiennika.
Barcelona postąpiła podobnie jak kilka tygodni wcześniej z Jeisonem Murillo. Klub znów szukał zawodnika o podobnym profilu: z doświadczeniem w LaLidze, taniego i gotowego do gry. Wszystkie te cechy spełniał Boateng, który od razu po dołączeniu do klubu postawił na jasny przekaz. – Teraz jestem w Barcelonie i Messi to najlepszy zawodnik na świecie. Na tym i na wszystkich innych – powiedział 31-latek, kiedy zapytano go o Cristiano Ronaldo.
Przechodząc do Barcelony, Boateng zdawał sobie sprawę, do jakiego klubu trafia i jaka będzie jego rola. – Nie przychodzę, żeby grać w pierwszym składzie. Wiem, że jestem tu, żeby pomóc. Znam swoją rolę. Nie można przepuścić takiej okazji... Chciałem dotrzeć tu nawet biegiem, a nie samolotem – przyznał napastnik i dodał później, że zamierza związać się z Barceloną na dłużej niż tylko do czerwca. Na razie jednak nie dostał wystarczająco szans, żeby pokazać, że będzie jeszcze przydatny w klubie w przyszłości. Boateng podpisał kontrakt, odbył jeden trening i wyszedł w pierwszym składzie na mecz z Sevillą na Ramón Sánchez Pizjuán w Pucharze Króla. Tamtego dnia, 23 stycznia, napastnik rozegrał 63 minuty i od tamtej pory nie pojawił się na murawie w koszulce Barcelony.
Wylosowanie Realu Madryt w półfinale Pucharu Króla pokrzyżowało plany Valverde dotyczące rotacji, a terminarz nie działa na korzyść Boatenga. Były napastnik Milanu oczekuje jutrzejszego meczu z Realem Valladolid, ponieważ to w nim może otrzymać swoją szansę. To teoretycznie najłatwiejszy rywal Barçy w najbliższym czasie obok takich zespołów jak Olympique Lyon, Sevilla czy Real Madryt. Nie oznacza to jednak, że Boateng może już szykować się do gry. Drużyna miała tydzień odpoczynku od ostatniego spotkania, a Valverde wielokrotnie pokazywał, że jest ostrożny z rotacjami, zwłaszcza w LaLidze i Lidze Mistrzów.
Komentarze (13)