Coraz większe problemy Barcelony w defensywie

Dariusz Maruszczak

12 listopada 2018, 12:00

Mundo Deportivo

52 komentarze
  • Po porażce 3:4 z Realem Betis Barcelona ma już osiemnaście straconych bramek w dwunastu kolejkach LaLigi
  • Katalończycy mieli problemy z szybkimi atakami Verdiblancos
  • Blaugrana nie straciła tylu goli w Primera División od sezonu 1974/1975

Barcelona potrafiła zachować czyste konto jedynie w pierwszych dwóch kolejkach LaLigi, gdy mierzyła się z Deportivo Alavés (3:0) i Realem Valladolid (1:0). W następnych dziesięciu meczach (z Huescą, Realem Sociedad, Gironą, Leganés, Athletikiem, Valencią, Sevillą, Realem Madryt, Rayo Vallecano i Betisem) Marc-André ter Stegen puszczał przynajmniej jednego gola.

Barcelona nie straciła osiemnastu bramek w pierwszych dwunastu kolejkach od sezonu 1974/1975, gdy trenerem katalońskiego klubu był Rinus Míchels. Barça zakończyła wówczas rozgrywki na trzecim miejscu za Realem Saragossa i Realem Madryt, który zdobył mistrzostwo Hiszpanii. Obecnie mimo wpadki w konfrontacji z Betisem podopieczni Ernesto Valverde wciąż są na pierwszym miejscu w tabeli. Warto również dodać, że Barcelona nie straciła czterech bramek na Camp Nou od 12 kwietnia 2003 roku. Katalończycy mierzyli się wówczas z Deportivo i przegrali 2:4.

Blaugrana po raz pierwszy straciła cztery gole na Camp Nou z Leo Messim w składzie. Najbardziej dotkliwe porażki katalońskiego klubu na własnym stadionie miały miejsce w spotkaniach z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów (0:3) w 2013 roku, a także z Realem Madryt w Superpucharze Hiszpanii (1:3) w 2017 roku. W pierwszym z wymienionych pojedynków Messi nie pojawił się jednak na boisku z powodu problemów zdrowotnych.

We wczorajszym meczu Betis zakończył serię Barcelony 42 spotkań bez porażki w LaLidze na Camp Nou. Passa Katalończyków trwała od września 2016 roku. Od tego czasu Blaugrana wygrała 34 mecze i 8 razy podzieliła się punktami z rywalem na własnym stadionie. Poprzednim razem Barça została pokonana na Camp Nou przez Deportivo Alavés (1:2), gdy po przerwie reprezentacyjnej doszło do wielu rotacji w składzie, a Messi i Luis Suárez pojawili się na boisku dopiero z ławki rezerwowych w drugiej części gry.

Błędy w spotkaniu z Betisem

Akcja bramkowa na 2:0 we wczorajszym meczu pokazuje problemy zespołu Ernesto Valverde. Betis odzyskał piłkę i rozpoczął kontratak, po którym w polu karnym Barcelony pojawiło się sześciu zawodników: Tello, Carvalho, Lo Celso, Loren, Junior i Joaquín. Tymczasem ter Stegen mógł liczyć na wsparcie tylko czterech obrońców (Sergiego Roberto, Piqué, Lengleta i Jordiego Alby), a Arthur pojawił się w "szesnastce" dopiero później. Zdecydowanie spóźnieni byli Sergio Busquets i Ivan Rakitić. Środek pola Barcelony miał problemy z pressingiem Betisu i szybkimi przejściami drużyny Quique Setiena z obrony do ataku. Jednym z największych mankamentów zespołu Ernesto Valverde było zbyt małe wsparcie ze strony pomocników dla obrońców.

Wielkie niebezpieczeństwo dla Barcelony stwarzał lewy obrońca Junior Firpo. Brazylijczyk stanowił zagrożenie ze względu na swoje dośrodkowania i strzały. To właśnie on zdobył pierwszego gola w tym meczu. Rakitić, Busquets, a zwłaszcza Sergi Roberto nie potrafili odpowiednio zabezpieczyć drużyny przed atakami Juniora. Dodatkowo ter Stegen nie popisał się przy trafieniu Lo Celso.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (52)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze