Yerry Mina wypowiedział się na temat przegranego spotkania z Anglią, w którym strzelił gola i należał do najlepszych piłkarzy na boisku.
Obrońca Barcelony był wielkim bohaterem Kolumbii na mundialu. Mina strzelił trzy gole (wszystkie głową) i był kluczowym zawodnikiem swojego zespołu. Wydatnie przyczynił się do wyjścia Los Cafeteros z grupy, a we wczorajszym meczu z Anglią wyrównał wynik w doliczonym czasie gry, doprowadzając do dogrywki i rzutów karnych, w których ostatecznie lepsi okazali się rywale.
– To był wielki cios, nie zasługiwaliśmy na porażkę, zrobiliśmy więcej niż Anglia i szkoda, że nie zdołaliśmy zadecydować o wyniku przed rzutami karnymi, bo na to zasłużyliśmy. Jestem wdzięczny tej wspaniałej drużynie za to, że dała z siebie wszystko na boisku. Dziękuję też całej Kolumbii za wsparcie. Porażka to cios dla całego zespołu. Dziękuję Bogu, ponieważ pozwolił mi strzelić kolejnego ważnego gola dla mojego kraju. Naprawdę myślałem, że w dogrywce możemy wygrać – powiedział Yerry Mina.
Kolumbijski obrońca wyznał, jak ważne były dla niego udane występy na mundialu: – myślę tylko o powrocie do Barcelony. To nie jest odpowiedni czas, aby mówić o przyszłości, ale mistrzostwa pozwoliły mi odnaleźć się na nowo i wzmocnić się piłkarsko. Nie muszę jednak nikomu udowadniać mojego poziomu. Bóg dał mi talent, a ja muszę za każdym razem go pokazywać i cieszyć się grą. Zawsze byłem spokojny.
Mina przyznał również, że miał problemy z mięśniem przywodziciela, ale nie doznał urazu podczas celebrowania gola, tylko we wcześniejszej akcji. Kolumbijczyk odczuwał ból, ale był zadowolony, że dał z siebie wszystko na boisku. Ponadto zdaniem Miny sędzia wpłynął nieco na wynik rywalizacji i faworyzował rywali.
Komentarze (51)