Ferrer zwrócił uwagę, że Chelsea stała się w tym sezonie bardzo przewidywalnym zespołem, czym wyjaśnił słabszą dyspozycję The Blues w Premier League. – Mają nieco inny system niż pozostałe drużyny, grają trzema środkowymi obrońcami. Funkcjonowało to bardzo dobrze na początku, jako coś niespodziewanego. W pierwszym sezonie udało im się zdobyć mistrzostwo. Jednak poziom Premier League bardzo się podniósł i mimo że Chelsea nie ma złego sezonu, rywale coraz lepiej potrafią ją rozpracować. Zespół musi mieć wiele wariantów, zwłaszcza ofensywnych. Chelsea nie jest Barceloną, ma mniej zasobów i to działa na jej niekorzyść. W normalnych warunkach jest słabsza od Barçy. Chcę, aby Barcelona awansowała, i jestem przekonany, że tak się stanie.
Choć Barcelona jest dla Ferrera faworytem, Chelsea może mieć swoje szanse, zwłaszcza na własnym stadionie. – Na Stamford Bridge będzie niebezpiecznie. To małe boisko, gdzie nie będzie zbyt dużo wolnych przestrzeni. Barça zawsze tam cierpiała i to będzie trudny dwumecz.
Wychowanek Barcelony docenił dotychczasową pracę Ernesto Valverde. – To, co na początku było złą wiadomością, czyli odejście Neymara, doprowadziło do ewolucji w drużynie. Nie jest ona tak przywiązana do ustawienia 4-3-3 i ma teraz bardziej solidny system. Daje on więcej odpoczynku i pozwala zajmować więcej przestrzeni. Barça dobrze zrobiła, przechodząc na 4-4-2. Wszyscy zawodnicy są bardziej wypoczęci, a zespół gra w bardziej zwarty sposób.
Ferrer odniósł się do sytuacji Chelsea w Premier League. – City nie wypuści już z rąk mistrzostwa, a Chelsea musi zapewnić sobie miejsce gwarantujące udział w Lidze Mistrzów. To trudna sytuacja, gdy jednocześnie musi mierzyć się w tych rozgrywkach z Barceloną. Sytuacja w Premier League nie wpłynie jednak na zespół, piłkarze są tak zmotywowani w tego typu spotkaniach, że z pewnością dobrze sobie poradzą.
47-latek uważa, że ewentualna porażka z Barceloną może oznaczać pożegnanie się Antonio Conte ze stanowiskiem trenera Chelsea, a Luis Enrique mógłby być dobrą alternatywą dla Włocha. – Obecnie Premier League dużo bardziej przypomina europejską piłkę. Największa różnica to przystosowanie się do kryteriów sędziowskich, tak jak w przypadku Guardioli. W Anglii odgwizduje się mniej fauli, więc jeśli chce się grać futbol oparty na posiadaniu piłki, trzeba mieć to na uwadze. Lucho byłby na to w pełni przygotowany.
Ferrer był pionierem w swojej epoce. Louis van Gaal nie liczył na niego, więc w drugim sezonie jego pracy piłkarz postanowił odejść do Chelsea. Ferrer był pierwszym Hiszpanem w zespole The Blues. Obecnie w drużynie jest ich pięciu: Cesc Fàbregas, Pedro Rodríguez, Marcos Alonso, César Azpilicueta i Álvaro Morata. – To był mało wykorzystywany rynek i nie było zwyczaju wyjeżdżania za granicę. To była dobra przygoda w tak wspaniałej lidze jak Premier League i tak wspaniałym mieście jak Londyn. Chelsea zdobyła wówczas Puchar Zdobywców Pucharów i była znaczącym klubem. Jestem bardzo zadowolony z tego doświadczenia.
W sezonie 1999/2000 środkowy obrońca musiał zmierzyć się z Barceloną w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Na Stamford Bridge Chelsea zwyciężyła 3:1, ale na Camp Nou Barça dokonała remontady i wygrała po dogrywce 5:1. – W takim dniu człowiek zdaje sobie sprawę z potencjału Barcelony i tego, jak cierpią jej rywale – wspominał Ferrer.
We wtorek ze swoim byłym zespołem zmierzą się Cesc Fàbregas i Pedro, dla którego będzie to pierwsze starcie z Barceloną po odejściu z klubu. – Wszyscy mają doświadczenia w Blaugranie, ale ostatecznie piłkarz koncentruje się na samym meczu. To dziwne uczucie, gdy przyjeżdża się na Camp Nou, gra się przeciwko Barcelonie, a publiczność nie wspiera, a wręcz przeciwnie. Powinni od razu wejść w tryb profesjonalny – poradził byłym piłkarzom Barçy Ferrer.
Komentarze (8)