Niepokonana w tym sezonie w rozgrywkach ligowych i pucharowych Barça nie zwalnia tempa. Zewsząd dobiegają zachwyty nad znakomitą formą piłkarzy Blaugrany, którzy w miniony weekend poradzili sobie z ciążącą na nich od lat "klątwą Anoeta". Nawet kontuzje kluczowych graczy nie są w stanie zmyć uśmiechu z twarzy culés, podbudowanych świetnym jak dotąd sezonem i nowymi transferami. Pytanie brzmi zatem: jak utrzymać tę formę do końca rozgrywek? Najlepszym planem będzie prawdopodobnie metoda "step by step", czyli skupianie się na najbliższym rywalu. Pierwsza okazja do potwierdzenia tej tezy nadarzy się już dziś na stadionie Cornellà-El Prat, gdzie Barça zmierzy się z Espanyolem w pierwszym meczu ćwierćfinału Pucharu Króla. Początek spotkania o godzinie 21.
Prawdopodobnie nawet najzagorzalsi przeciwnicy Barçy nie mieliby wątpliwości co do tego, kto jest faworytem dzisiejszej potyczki. O ile bowiem Espanyol w obecnych rozgrywkach spisuje się dość przeciętnie (zajmuje dopiero 14. miejsce w tabeli La Ligi), o tyle Barca od pewnego czasu wręcz emanuje pewnością siebie. Szczególnie widać to od przedświątecznego El Clásico na Bernabéu, który napełnił Leo Messiego i spółkę dodatkową porcją wiary we własne możliwości. Jeszcze do niedawna Blaugranie zdarzały się zwycięstwa wymęczone, odniesione w mocno "takim sobie" stylu. Podopieczni Ernesto Valverde weszli jednak w Nowy Rok z przytupem. Szczególnie warto wyróżnić tu spektakularną pierwszą połowę w rewanżu z Celtą na Camp Nou oraz niezwykłą remontadę w miniony weekend na Anoeta. "Odczarowanie" tego obiektu to wyczyn godny uwagi, który pokazuje jak silna jest w tym momencie Duma Katalonii.
Statystyki (zarówno te "liczbowe", jak i historyczne) również nie dają szans Papużkom. Barça jest bowiem niepokonana na obiekcie Espanyolu od 11 lat. Druzgocący dla rywali Barçy jest również bilans zwycięstw i bramek: z 205 pojedynków między tymi zespołami aż 120 wygrała Barca, 42 razy padl remis, zaś 43 razy triumfował Espanyol przy stosunku trafień 395-221 dla Blaugrany.
Mając na względzie wspomnianą siłę mentalną i piłkarską swojego zespołu, trener Barçy z pewnością pokusi się o kilka zmian w składzie. Hiszpańskie dzienniki nie są co do tego zgodne, culés mogą jednak spodziewać się rotacji na bokach obrony oraz w linii pomocy. W przypadku lokalnego rywala Blaugrany nie można mówić o wielkich zmianach, wszak na tak prestiżowy pojedynek Quique Sánchez Flores z pewnością pośle swój najsilniejszy dostępny skład.
Jeśli chodzi o nieobecnych, w przypadku Barçy lista jest spora, nawet po odejściu Ardy Turana do Turcji. Kontuzje wciąż leczą bowiem Iniesta, Umtiti, Alcácer, Coutinho i Dembélé, w ostatniej chwili dołączył do nich również Mascherano. Decyzją trenera nawet na ławce nie pojawi się również Deulofeu, zaś Yerry Mina nie został jeszcze zarejestrowany i na debiut w Barçy będzie zmuszony poczekać. Z kolei w ekipie Espanyolu nie zobaczymy kontuzjowanych Sergiego Garcíi i Jurado oraz niepowołanych Marca Roki i Sergio Sáncheza.
Bukmacherzy są bezlitośni, bowiem kursy ustalone przez specjalistów z STS jednoznacznie wskazują na Blaugranę jako faworyta. Za każdą złotówkę postawioną na Barçę można otrzymać 1,32 zł, zaś na Espanyol - 8,41. W przypadku remisu kurs wynosi 4,75.
Z jednej strony każdy wynik inny niż zwycięstwo Barcelony odebrany zostanie jako zaskoczenie, z drugiej jednak... po niedzielnym "odczarowaniu" Anoeta wiemy, że żadna passa w futbolu nie trwa wiecznie. Nie ma jednak wątpliwości, że przy obecnej formie Leo Messiego i kolegów porażka na Cornellà-El Prat jest niezwykle mało prawdopodobna.
Komentarze (30)