FC Barcelona, osłabiona odejściem Neymara, rozpoczęła sezon od porażki z Realem Madryt w dwumeczu o Superpuchar Hiszpanii. W kolejnych miesiącach gra Katalończyków była przede wszystkim efektywna, ale w wielu spotkaniach brakowało spektaklu, do którego przez wiele lat przyzwyczaiła kibiców Blaugrana. Drużyna Valverde powoli nabierała jednak rozpędu, a najwyższą prędkość osiągnęła w drugiej połowie sobotniego spotkania na Santiago Bernabéu. Wygrana 3:0 pozwala z optymizmem patrzeć na nadchodzący 2018 rok.
Dzięki konsekwentnej grze przez całą jesień Barcelona pozostaje jednym z dwóch, obok Manchesteru City, niepokonanych klubów z pięciu najlepszych lig europejskich. Mimo to Valverde długo nie mógł znaleźć sposobu na to, by jego podopieczni porywali trybuny swoją grą. Udało się to osiągnąć pod koniec roku.
Barcelona zagrała znakomicie już przeciwko Deportivo La Coruña w poprzedniej kolejce, ale prawdziwy sprawdzian czekał ją tydzień później na Santiago Bernabéu. W tym spotkaniu Duma Katalonii potwierdziła swoją jesienną dominację w lidze. Do świetnej organizacji w defensywie piłkarze Barçy dorzucili efektowną grę z przodu. Zrobili to w najlepszym możliwym momencie rundy, w meczu z odwiecznym rywalem, ale już od początku przyszłego roku muszą udowodnić, że nie był to tylko jednorazowy pokaz siły.
Katalończycy rozpoczną nowy rok w komfortowej sytuacji. Ich przewaga nad drugim w tabeli Atlético wynosi 9 punktów, a nad czwartym Realem - aż 14. Tak duża zaliczka w lidze jest bezcenna, ponieważ w styczniu i lutym nadejdą bardzo ważne spotkania w Pucharze Króla i przede wszystkim w Lidze Mistrzów, gdzie już na etapie 1/8 finału Barcelona musi mierzyć się z zespołem z europejskiej czołówki, mianowicie londyńską Chelsea.
Blaugrana przystąpi do rywalizacji w 2018 roku wzmocniona powrotem Ousmane'a Dembélé, który być może będzie gotowy już na pierwsze styczniowe spotkanie z Celtą Vigo. Młody Francuz da trenerowi większe pole manewru w ofensywie, ale jednocześnie może przysporzyć mu nowych problemów. Ernesto Valverde będzie musiał znaleźć sposób na dopasowanie byłego piłkarza Borussii Dortmund do dobrze funkcjonującego zespołu, co będzie wymagało zmian w ustawieniu. Sam Dembélé, najdroższy zawodnik w historii klubu, z pewnością będzie oczekiwał regularnej gry.
Mimo powrotów Dembélé i Rafinhi, który powoli regeneruje się po kontuzji kolana, ławka Barcelony wydaje się słabsza od tej, jaką dysponuje Real Madryt. Z tego powodu w Katalonii zimą może dojść do kilku transferów, które zwiększą rywalizację w drużynie i pozwolą dalej walczyć z powodzeniem na trzech frontach.
Po niezbyt udanym letnim okienku transferowym, w którym Barcelonie nie udało się znaleźć następcy Neymara, działacze odpowiedzialni za sprowadzanie nowych graczy nie mogą pozwolić sobie na odpoczynek zimą. Priorytetem Barçy jest ściągnięcie do klubu środkowego obrońcy, który zastąpi Javiera Mascherano. Głównym kandydatem na miejsce Argentyńczyka wydaje się Kolumbijczyk Yerry Mina.
Blaugrana szuka wzmocnień także w swojej kluczowej formacji, czyli linii pomocy. Pomimo znakomitego występu Iniesty i Busquetsa na Santiago Bernabéu i nieocenionego wkładu Paulinho i Rakiticia w grę drużyny Barcelona chce więcej magii. Ma ją zapewnić przede wszystkim Philippe Coutinho, ale w orbicie zainteresowań Dumy Katalonii pozostaje też inny Brazylijczyk, Arthur. Biorąc pod uwagę wiek kapitana Barçy, wymiana pokoleń w środku pola wydaje się w najbliższym czasie nieunikniona.
Barcelona rozpocznie 2018 rok z dobrej pozycji do rywalizacji o trzy trofea, ale dotychczasowe wyniki nie gwarantują jej jeszcze żadnego sukcesu. Konkurencja nie śpi, więc trzeba zachować koncentrację do samego końca. Droga wytyczona przez Ernesto Valverde wydaje się jasna, ale niewiadomą pozostaje kadra, jaką będzie miał do dyspozycji trener w pierwszych miesiącach nadchodzącego roku.
Komentarze (33)