Dziś wieczorem na stadionie Mestalla w Walencji będzie można zobaczyć pojedynek dwóch portugalskich przyjaciół – Nélsona Semedo i Gonçala Guedesa. Ten pierwszy to prawy obrońca Barcelony, który w ostatnich czterech meczach grał pierwsze skrzypce w bloku defensywnym Blaugrany. Ten drugi występuje na pozycji lewego pomocnika Valencii i jest rewelacją LaLigi w obecnym sezonie.
Nélson Semedo, zanim został kupiony za 30 milionów euro przez Barcelonę, trafił do Benfiki w wieku 19. lat. Tam poznał Guedesa, który w barwach portugalskiego klubu wystąpował już od 8. roku życia. Obaj znają się od trzech lat i są w dość podobnym wieku – nowa gwiazda Valencii w przyszłą środę obchodzić będzie swoje 21. urodziny, natomiast Semedo 16 listopada bieżącego roku skończył 24 lata. Warto zaznaczyć, że Guedesa PSG kupił za identyczną kwotę co Barcelona Semedo – 30 milionów euro.
Obaj piłkarze w barwach As Águias grali ze sobą dwa i pół sezonu. W sezonie 2013/14, kiedy to Portugalczycy przegrali w finale Ligi Młodzieżowej UEFA z Barçą, Semedo rozegrał 13 meczów w rezerwach Benfiki, a jego przyjaciel otrzymał tylko jedną szansę. Sezon 2014/15 okazał się dużo lepszy dla portugalskiego duetu – Semedo wystąpił w 42 spotkaniach, a Guedes w 32, w których strzelił 8 goli. Obaj wyróżniali się swoją dobrą grą, dzięki czemu rezerwom Benfiki udało się zająć 6. miejsce w tabeli z czteropunktową stratą do zwycięskiej Tondeli.
Ich dobre występy sprawiły, że udało im się przebić do pierwszego składu – w styczniu 2015 ówczesny trener Benfiki Jorge Jesús powołał Guedesa, a w sierpniu Rui Vitória postanowił dać szansę Semedo. Po przejściowym sezonie 2015/16 (raz grali w rezerwach, raz w pierwszym zespole), zarówno Semedo, jak i Guedes na dobre zadomowili się na Stadionie Światła. Niestety razem grali tam bardzo krótko – w styczniu Guedes przyjął lukratywną ofertę PSG i przeniósł się do Paryża, a Semedo pół roku później podpisał kontrakt z Barçą. Obecnie obaj kibicują Benfice na odległość. Niestety piłkarze z Lizbony zostali wyeliminowani z Ligi Mistrzów bez szansy na nagrodę pocieszenia w postaci gry w Lidze Europy, a orzeł Benfiki z nostalgią patrzy na poczynania utalentowanych Portugalczyków.
Komentarze (6)