Luis Suárez udzielił wczoraj wywiadu dla Onda Cero, w którym wypowiedział się na temat rezygnacji Luisa Enrique z posady trenera Barcelony, walki drużyny o zdobycie trofeów i sankcji FIFA.
- Ta decyzja trochę nas zaskoczyła. Nie spodziewaliśmy się jej, ale jest ona zrozumiała i szanowana. To usprawiedliwione ze względu na wiele spraw, które miały miejsce. Argumentacja Luisa Enrique jest więcej niż przekonująca, ponieważ praca trenera jest bardzo trudna i pochłania mnóstwo czasu. On jest ojcem rodziny i chciał spędzać z nią więcej czasu - powiedział Suárez.
Urugwajczyk, który ma dwójkę dzieci, w pełni rozumie się w tej materii z Lucho. - Ludzie myślą, że bycie piłkarzem jest bardzo łatwe, ale to nieprawda. Traci się dużo pięknych rzeczy z życia dzieci.
Po tym, jak Barcelona objęła fotel lidera La Ligi, Suárez zadeklarował, że drużyna będzie walczyć o każde trofeum. - Charakteryzuje nas to, że nie spuszczamy głów w żadnym momencie. Teraz zależymy już tylko od nas, ale wciąż czekają nas bardzo trudne mecze. Presja spoczywa jednak na Realu, tak jak w poprzednim sezonie na Barcelonie, gdy nasza przewaga nad Los Blancos skurczyła się z jedenastu do trzech punktów.
El Pistolero podobnie ambitną postawę pokazuje w kontekście rywalizacji z PSG. - Wierzymy w drużynę. Jeśli strzelimy dwa gole jeszcze w pierwszej połowie, w szeregi rywali może wkraść się nerwowość, a wtedy możemy być w stanie odwrócić losy dwumeczu. Musimy podejść do spotkania z ambitnym nastawieniem, jeśli chcemy tworzyć historię. Skoro byliśmy w stanie strzelić cztery gole Realowi na Bernabéu, to możemy zdobyć cztery bramki z PSG na Camp Nou. To będzie bardzo trudne, ale nie niemożliwe.
Na koniec Suárez odniósł się również do sankcji FIFA, przez które bardzo ucierpiał. - Nie mam z tym problemu, by powiedzieć, że nigdy nie pojawię się na gali FIFA. Sankcje to jedno, ale to, jak zostałem potraktowany, to drugie. Nie mogłem zobaczyć treningu ani meczu mojego siostrzeńca. Uważam, że to było bardzo niesprawiedliwe.
Komentarze (42)