Andrés Iniesta powinien rozegrać swój 400. mecz w Primera División w niedzielę przeciwko Atlético, ale kłopoty Barçy z Leganes sprawiły, że Luis Enrique zmuszony był wpuścić pomocnika na boisko 10 minut przed końcem spotkania.
Kapitan Barçy w meczu z PSG zagrał od pierwszej minuty po raz pierwszy od miesiąca. W Paryżu można było zauważyć u niego brak rytmu spowodowany kontuzją mięśnia płaszczkowatego lewej nogi. W ten weekend Hiszpan powinien być w znacznie lepszej dyspozycji, ponieważ Barcelona po raz pierwszy od dłuższego czasu miała wolny tydzień, a sam zawodnik spędził czas z rodziną w Andorze oraz pracował nad odzyskaniem formy. Iniesta stawia sobie wysokie wymagania i chce zagrać z Atlético tak, jak nie mógł z PSG.
Jak co tydzień spotkał się wczoraj z Raúlem Martínezem, fizjoterapeutą reprezentacji Hiszpanii od 1995 roku oraz jedną z najbardziej zaufanych osób w momentach kryzysu. Martínez zawsze współpracował ze sztabem medycznym FC Barcelony oraz opiekował się Iniestą. Jeśli zachodzi taka potrzeba, odwiedza piłkarzy w ich domach. Zajmował się również Carlesem Puyolem. Barça planowała nawet jego zatrudnienie po odejściu Emiliego Ricarta.
Obecnie Iniesta chce wrócić do jak najlepszej formy przed końcem sezonu. Zostały trzy miesiące i piłkarz zdaje sobie sprawę, że stawka wciąż jest wysoka. Oprócz meczu z Atlético Barcelonę czeka pojedynek z Celtą 4 marca oraz możliwość remontady z PSG. Możliwe, że 1 marca w spotkaniu ze Sportingiem Luis Enrique da Inieście odpocząć. Nie ma obecnie dla Barçy lepszego „transferu” niż powrót kapitana do formy.
Komentarze (18)