Leo Messi nie celebrował bramki z rzutu karnego w meczu z Leganés, mimo że zapewniła ona Barcelonie zwycięstwo i utrzymała nadzieje drużyny na mistrzostwo Hiszpanii. Argentyńczyk zareagował wyjątkowo wstrzemięźliwie w stosunku do okoliczności i nawet nie podniósł rąk w kierunku nieba, co zawsze czynił po zdobyciu gola. Wzbudziło to obawy o przyczynę takiego zachowania.
Jak sugeruje Mundo Deportivo, gwizdy na Camp Nou w pojedynku z beniaminkiem nie spodobały się Messiemu. Były dla niego uciążliwe niemal od początku spotkania, a zwłaszcza w momencie, gdy z boiska schodził Andre Gomes. Wygwizdanie Portugalczyka przez kibiców zostało uznane przez jego kolegów z drużyny za niesprawiedliwe, ponieważ jak powiedział w piątek Luis Suárez: „kiedy wygrywamy, robimy to wspólnie, podobnie jak wtedy, gdy przegrywamy”.
Ta atmosfera odbiła się na Messim w końcowej fazie meczu i z tego powodu nie celebrował on zdobycia gola. Po wtorkowym rozczarowaniu w Paryżu przebieg pojedynku z Leganés spotęgował napięcie. Stąd też reakcja Argentyńczyka po strzeleniu bramki była nad wyraz chłodna, a po końcowym gwizdku Messi od razu zszedł do szatni. W każdej innej sytuacji mielibyśmy do czynienia z wybuchem radości i euforii, ale w niedzielę Leo nie był w nastroju do zabawy.
Reakcja Messiego po wykorzystanej jedenastce w starciu z Leganés była zgoła odmienna od jego reakcji z końcówki spotkania z Valencią, kiedy to bramka Argentyńczyka z rzutu karnego również zapewniła Barcelonie bezcenne trzy punkty. Messi wyrzucił wtedy z siebie wszystkie emocje, jakie miał. Teraz sprawiał wrażenie zdenerwowanego, a zarazem przygaszonego.
Dziś Messi leci do Egiptu, korzystając z okazji, że Barcelona nie będzie trenowała do czwartku. Argentyńczyk ma zająć się tam promocją leczenia wirusowego zapalenia wątroby typu C. Ta podróż miała się odbyć już w poprzednim tygodniu, ale została przełożona.
Komentarze (43)