Dyspozycja niektórych piłkarzy kupionych przed obecnym sezonem, jak i stopień ich wykorzystywania, stawiają pod znakiem zapytania zasadność transferów przeprowadzonych przez Barcelonę w lecie. Oprócz krytykowanego Andre Gomesa najwięcej polemiki wzbudza sprowadzenie Paco Alcácera.
Napastnik, który kosztował 30 milionów euro, jest wykorzystywany przez Luisa Enrique w bardzo niewielkim stopniu. Nawet w takim spotkaniu jak to z Leganes, w którym Barcelona musiała zmienić niekorzystny wynik, Alcácer nie został wpuszczony na boisko. 23-latek w obecnym sezonie rozegrał tylko 810 minut i strzelił dwa gole. W tym roku wybiegł w podstawowym składzie zaledwie w jednym meczu na czternaście możliwych, a na murawie przebywał raptem przez 128 minut.
Przed sezonem dyrektor sportowy Barcelony Robert Fernández ostrzegał, że sprowadzenie czwartego napastnika będzie bardzo trudne. Taki piłkarz miał jako ostatni dołączyć do drużyny, a ponadto musiał zaakceptować rolę zmiennika, który ciężko walczy o każdą minutę na boisku. Alcácer miał kilka szans na początku sezonu, ale ich nie wykorzystał i wydaje się, że Luis Enrique przestał mu ufać. Lucho woli obecnie stosować inne warianty ofensywne, kiedy Barça ma problemy. Pokazuje to nie tylko spotkanie z Leganés, ale także pojedynki z PSG (0:4) i Betisem (1:1), w których Alcácer w ogóle nie pojawił się na boisku, mimo że drużyna musiała odrabiać straty. W końcówkach dwóch wyżej wymienionych meczów La Ligi Luis Enrique wolał wprowadzić z ławki rezerwowych Jordiego Albę, natomiast w Lidze Mistrzów zdecydował się postawić w drugiej połowie na wymianę dwóch pomocników. W starciu z PSG Lucho nie chciał ryzykować i nie wpuścił na boisko rezerwowego napastnika, rezygnując z trzeciej zmiany. To świadczy o tym, jak mało przydatnym piłkarzem jest Alcácer w oczach Luisa Enrique, skoro trener nie decyduje się dać mu szansy, gdy drużyna musi gonić wynik, i woli wprowadzić do gry nawet bocznego obrońcę zamiast rezerwowego napastnika.
Alcácer ze stoickim spokojem znosi tę sytuację, ale wszystko ma swoje granice. Mało prawdopodobne, by 23-latek miał dostać więcej szans na grę w końcówce sezonu z wyjątkiem łatwiejszych meczów w La Lidze, które będą rozgrywane na Camp Nou. Jednakże i tej możliwości Alcácer może nie mieć w przypadku odpadnięcia Barcelony z Ligi Mistrzów, ponieważ rotacja składem nie będzie wtedy koniecznością. Tym samym napastnik kupiony za 30 milionów euro zakończyłby sezon z fatalną statystyką nie tylko bramek, ale i rozegranych minut. Nie ma wątpliwości, że stosunek wydajności Alcácera do ceny zapłaconej za niego w lecie może po roku pobytu w klubie rzucać się cieniem nie tylko na samym napastniku, ale także osobach, które zdecydowały o jego transferze.
Komentarze (64)