Deklasacja

Daniel Olbryś

14 lutego 2017, 19:59

3036 komentarzy

Paris Saint-Germain

PSG

Herb Paris Saint-Germain

4:0

Herb Paris Saint-Germain

FC Barcelona

FCB

  • Angel Di Maria 18', 55'
  • Julian Draxler 40'
  • Edinson Cavani 72'
  • Wtorek, 14 lutego 20:45
  • Parc des Princes
  • Canal+

W pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów UEFA Paris Saint-Germain obnażyło wszelkie słabości Barçy, gromiąc przyjezdnych z Katalonii aż 4:0. Bramki dla gospodarzy zdobywali Julian Draxler, Ángel Di María (dwie) i Edinson Cavani. 

Po takim meczu trudno zebrać się w sobie i napisać "zwyczajne" podsumowanie ze strzelcami bramek, opisami przewagi, zepchnięcia do defensywy, stwarzania okazji... Owszem, takowe były, ale w zasadzie tylko z jednej strony. Możemy sobie tylko wyobrażać, co by było, gdyby Andre Gomes przy stanie 1:0 dla paryżan wykorzystał sytuację sam na sam z Trappem. Co by było, gdyby Umtiti zamiast w słupek trafił do bramki po rzucie rożnym w końcówce spotkania. Co by było, gdyby... PSG nie zdobył czterech bramek po następujących akcjach:

18. minuta - Spóźniony Umtiti fauluje Draxlera tuż przed polem karnym Barçy. Do piłki podchodzi Di María i precyzyjnym strzałem ponad murem umieszcza piłkę w siatce.

40. minuta - Leo Messi traci piłkę w środku pola. Szybka kontra PSG, piłka trafia do Verrattiego. Ten dostrzega wbiegającego z prawej strony Draxlera, który mocnym, plasowanym strzałem nie daje szans ter Stegenowi.

55. minuta - Di María otrzymuje piłkę od Kurzawy na 25. metrze. Niemrawo atakowany przez Iniestę i Jordiego Albę schodzi do swojej lepszej, lewej nogi i oddaje silny, opadający strzał sprzed pola karnego, który ląduje w bramce Barcelony.

71. minuta - Meunier z łatwością wychodzi spod presji na własnej połowie i przebiega z piłką niemal pół boiska, by tuż przed polem karnym odegrać ją w tempo do Cavaniego, który z pierwszej piłki nie daje szans bramkarzowi Blaugrany.

Żaden z goli nie był dziełem przypadku, pecha, błędu sędziego. Unai Emery zaplanował sobie ten mecz od A do Z i plan zrealizował. Od samego początku piłkarze Luisa Enrique byli bezradni w obliczu kolejnego rywala, który zakładał pressing na ich połowie dużą liczbą piłkarzy. W PSG funkcjonowało niemal wszystko, w Barçy - prawie nic. Z Draxlerem absolutnie nie radził sobie Sergi Roberto. Środek pola Barçy był podziurawiony niczym koła samochodu, który właśnie przejechał przez kolczatkę. Absolutny brak zrozumienia prezentowali Andre Gomes i Andrés Iniesta. Ze znakomicie funkcjonującą (i to bez Thiago Silvy) defensywą PSG nie byli w stanie poradzić sobie Suárez i Messi. Neymar kreował, szarpał, walczył, ale w pewnym momencie również poczuł się bezsilny. Barça nie istniała, drużyna z Parc des Princes czuła się jak ryba w wodzie. Patrząc na obraz gry, dzisiejszy rezultat nie jest zatem dla nikogo najmniejszym zaskoczeniem.

Remontada zawsze jest możliwa. Nie ulega jednak wątpliwości, że po tym, co widzieliśmy, nawet najwięksi optymiści mogą pozostać bez argumentów. Nie mamy nawet marca, a drużyna wygląda na wypaloną mentalnie i fizycznie. Obrazu tego nie mogą nam zaciemnić nawet zwycięstwa pokroju 4:0 nad Eibarem czy 6:0 nad Alavés. Prawdziwą miarę siły obecnej Barçy otrzymaliśmy dzisiaj. Wnioski? Niech każdy wyciągnie swoje. Do 8 marca mamy sporo czasu na przemyślenia.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3036)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze