Ivan Rakitić przeżywa swój najgorszy moment, odkąd trafił do Barcelony w czerwcu 2014 roku. Chorwat nie jest już bezwzględnie podstawowym piłkarzem dla Luisa Enrique, a cały mecz ligowy rozegrał ostatnio 29 października w starciu z Granadą.
Od tego czasu minęło już prawie trzy miesiące, a Rakitić rozegrał tylko pięć spotkań w La Lidze. W trzech z nich był zmieniany, a w dwóch pojawiał się na boisku z ławki rezerwowych. Nie wystąpił ani minuty w pojedynkach z Villarrealem, Espanyolem i Osasuną.
Chorwat ma jednak w drużynie doskonały przykład, że można odwrócić tę niekorzystną sytuację. Gerard Piqué w sezonie 2014/2015, pierwszym za kadencji Luisa Enrique, również często zasiadał na ławce rezerwowych. Środkowy obrońca wystąpił w podstawowym składzie w konfrontacji z Realem Madryt na Bernabéu, która zakończyła się porażką Barcelony 1:3. Od tamtej pory Piqué przestał być dla Luisa Enrique nietykalny. Z ławki rezerwowych oglądał mecz o Superpuchar Hiszpanii z Espanyolem, przebywał na trybunach w spotkaniu z Celtą i spędził na ławce całe 90 minut podczas starć z Ajaksem w Lidze Mistrzów i Almeríą w Primera División. Łącznie nie zagrał ani minuty w czterech meczach. Jego znaczenie w zespole spadło.
Po tej "karze", podczas trwania której mógł przemyśleć wiele spraw, Piqué wrócił jednak do swojej najwyższej dyspozycji i ponownie stał się jednym z najlepszych środkowych obrońców na świecie. Miał duży wkład w zdobycie trypletu w tamtym sezonie i dubletu rok później. Ponadto wzrosło jego znaczenie w szatni Barcelony.
Barça prowadzi rozmowy z agentami Ivana Rakiticia w celu przedłużenia jego kontraktu, który obowiązuje do czerwca 2019 roku. Osoby będące blisko pomocnika twierdzą, że aktualna sytuacja nie ma wpływu na negocjacje i Chorwat chce przedłużyć umowę z klubem.
Komentarze (18)