Steven N'Zonzi jest w ostatnich tygodniach na ustach wszystkich. Barcelona zdaje sobie sprawę z trudności związanych ze sprowadzeniem 27-latka, ale mimo to od jakiegoś czasu jest nim zainteresowana. Francuz już poprzedniego lata był rozpatrywany jako ewentualny zmiennik Busquetsa, ale klub miał inne priorytety.
Chęć kupna N'Zonziego wyrażają również Chelsea, Juventus i Manchester City. Pomocnik jest kolejnym wielkim sukcesem Monchiego. Z niektórych piłkarzy wypromowanych przez dyrektora sportowego Sevilli skorzystała rówież Barcelona, do której trafili tacy gracze jak Alves, Keita, Rakitić czy Adriano.
Po tym jak Barça wyraziła swoje zainteresowanie N'Zonzim Sevilli musiała rozpocząć negocjacje w sprawie przedłużenia kontraktu ze swoim pomocnikiem. Obecna umowa kończy się w 2019 roku i zawiera klauzulę odejścia w wysokości 30 milionów euro, którą andaluzyjski klub pragnie znacząco zwiększyć. W ostatnich miesiącach poczynione już zostały pierwsze kontakty w tej sprawie pomiędzy Sevillą a piłkarzem. Wygląda na to, że chce on kontynuować swoją karierę na Sánchez Pizjuán. Negocjacje nie są jednak łatwe. Notowania zawodnika znacznie się zwiększyły, podobnie jak jego oczekiwania finansowe.
Francuz otrzymuje w ostatnim czasie wiele pochwał. W ostatnim meczu Ligi Mistrzów zdobył bramkę, która pokazała jego wielki talent. Mierzący 196 centymetrów wzrostu pomocnik ponadto bardzo dobrze operuje piłką. Wysłannicy Barcelony obserwują go regularnie i nie wahają się odnotowywać, że N'Zonzi ma kwalifikacje, by zostać zmiennikiem Busquetsa.
Na początku 27-latek miał problemy z przystosowaniem się do gry drużyny Jorge Sampaoliego, będąc wcześniej nauczony skomplikowanego stylu Unaia Emery'ego. Już bez pomocy Krychowiaka N'Zonzi stał się jednak istotną częścią zespołu.
Wkład piłkarza w sukcesy klubu jest tak widoczny, że na temat rozmów z przedstawicielami Francuza w sprawie nowego kontraktu wypowiedział się także prezes Sevilli José Castro. - Nie sprzedamy N'Zonziego za żadną kwotę. Jest bardzo dobry, a my pracujemy nad jego nowym kontraktem. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli ogłosić przedłużenie przez niego umowy. Piłkarze mają swoje wymagania, a my dajemy im to, na co zasługują - wyznał, dodając, że każdy, kto chce go sprowadzić, musi zapłacić klauzulę odstępnego. Źródła zbliżone do Barcelony przyznają, że nazwisko tego zawodnika od jakiegoś czasu znajdowało się już na liście zainteresowań klubu, ale koszt jego sprowadzenia jest bardzo duży.
Transfer piłkarza z Sevilli do Barcelony nie byłby jednak niczym niezwykłym. W ostatnich sezonach wielu graczy przechodziło przez ten kierunek. Keita, Adriano, Alves i Rakitić są tego najlepszymi przykładami.
Komentarze (24)