Denis: Wychowywałem się na Barçy Ronaldinho

Julia Cicha

9 lipca 2016, 13:00

Mundo Deportivo

15 komentarzy

Denis Suárez spotkał się w hotelu Princesa Sofía z dziennikarzami Mundo Deportivo i udzielił wywiadu, w którym opowiedział między innymi o transferze do Barçy.

Hiszpan ma zaledwie 22 lata, jednak jego kariera oraz miejsca, w których grał, sprawiają, że jest dojrzały jak na swój wiek. Jest skromny i umie uczyć się od szkoleniowców, z którymi pracuje. Chce przedrzeć się do pierwszego składu w najlepszej drużynie świata. W rozmowie widać jego pasję do futbolu, która ujawnia się nie tylko, kiedy występuje na boisku, lecz także wtedy, gdy jest widzem.

Zawsze powtarzałeś, że, pomijając Celtę, od dziecka ciągnęło cię do Barçy. Nie jest to przypadkiem stereotyp?
To przez mojego tatę. Duża część mojej rodziny kibicuje Realowi, ale tata od zawsze Barcelonie. Kiedy byłem mały, to było trochę jak przeciąganie liny, ale ja poszedłem w stronę taty. Miałem to szczęście, że wychowywałem się na Barçy Ronaldinho. Pamiętam bramkę strzeloną o północy przeciwko Sevilli... Wyobraź sobie, jakie to uczucie dla ojca, gdy jego syn gra w Barçy. Bardzo się z tego cieszy.

Twój ojciec grał w Tercera División i wydaje się, że wszechstronność masz w genach...
Tak, on grał na wielu pozycjach... Uważam, że najlepiej gra mi się na środku pomocy, ale jeśli Luis Enrique każe mi występować na skrzydle lub w środku pola, to tak zrobię. Chcę grać jak najwięcej. W szkółce grałem kiedyś jako boczny obrońca, bo inni byli kontuzjowani i Eusebio wystawił mnie na pozycji "2". Czułem się dobrze. Kiedy byłem mały, zaczynałem jako środkowy i boczny obrońca.

Widać twoją wiarę w siebie, ale się nie wywyższasz. Z tego powodu nie wydało się dziwne, że poprosiłeś o numer 6, jeśli będzie taka możliwość.
Tak jak powiedziałem podczas prezentacji, numer nie jest ważny, ale to oczywiste, że z wolnych koszulek najbardziej podoba mi się ta z numerem 6, bo grał w niej Xavi. Jeśli jednak dostanę numer 26, nie będzie problemu. Xavi był najlepszym pomocnikiem w historii.

Jakie zagranie najlepiej go określa?
Nie wiem, być może drybling, podania...

W tej koszulce występowały również inne legendy: Alves, Bakero, Neeskens...
Bakero ostatnio się ze mną przywitał i nie sugerował nic odnośnie numeru. Alves wygrał wszystko, a Neeskensa nie znam zbyt dobrze, ale wiem, że jest legendą w Holandii.

Jak na twój wiek dobrze znasz historię. Wiesz, że Hiszpan z Galicji o nazwisku Suárez osiągnął sukces w Barçy, prawda?
Oczywiście, Luis Suárez. Nigdy go nie spotkałem ani z nim nie rozmawiałem, ale wiem, że jest jedynym Hiszpanem, który zdobył Złotą Piłkę.

Ze względu na twój styl przypominasz jednego z byłych członków Dream Teamu...
Pewnie odnosisz się do Laudrupa. Wiele osób mówiło mi, że go przypominam. Ze względu na mój wiek nie widziałem jego gry na żywo. On wygrał wszystko, był niesamowity. Ja muszę jeszcze wiele się napracować.

Oglądasz dużo piłki?
Lubię oglądać mecze najlepszych lig, gdzie grają moi byli koledzy oraz piłkarze, którzy zwracają na siebie uwagę.

Tylko skróty spotkań?
Nie. Zazwyczaj oglądam całe mecze drużyn, w których podobają mi się jacyś gracze. Np. Mahreza z Leicester, którego poznałem, gdy występowałem w Segunda División.

A na EURO? Ktoś się wyróżnia?
Grę Payeta oglądałem już w West Hamie, Iniesta również grał świetnie, ale miał pecha. Także Bale rozegrał wspaniały turniej.

Iniesta, tak jak Xavi, jest wzorem do naśladowania.
Bez wątpienia. Podoba mi się w nim wszystko: prowadzenie piłki, zmiany rytmu, ostatnie podanie. Jest wzorem nie tylko w sferze zawodowej, lecz także osobistej. Iniesta i Xavi w młodym wieku weszli do drużyny i umieli poczekać na swój moment.

Z kolei twoje przyjście na Camp Nou przypomina bardziej historię Piqué lub Alby: wyjechać, by wrócić.
Tak jak powiedziałem, la Masia jest jak Disneyland, tam jest wszystko. Kiedy się odchodzi, spotyka się zupełnie inne rzeczy. W szkółce byłem tylko rok, ale kiedy odszedłem, zrobiłem to z myślą o powrocie.

Twoje zamiłowanie do oglądania piłki narodziło się podczas oglądania Celty Mostowoja.
Tak, dorastałem, oglądając grę Mostowoja, Karpina, Gustavo Lópeza... Mostowoj był moim idolem, najlepszym zawodnikiem w klubie. W Vigo jest legendą.

Celta, City, Barça B, Sevilla, Villarreal i Barça. Czułeś, że obecny klub o ciebie dbał?
Oczywiście. W czasie pobytu w Villarrealu bardzo dużo rozmawiałem z Robertem Fernándezem, który świetnie mnie traktował. Oglądał wiele moich meczów, po których rozmawialiśmy przez chwilę. Było to dla mnie bardzo ważne. Także osoby, które pozyskały mnie z City, świetnie mnie traktowały. Z tego powodu moja prezentacja na Camp Nou była niezapomniana.

Lista trenerów, z którymi pracowałeś, jest godna emerytowanej gwiazdy. Zacznijmy od Manciniego w City...
Pracuje nad defensywną piłką, przykłada wagę do taktyki...

Unai Emery?
Lubi fizyczną piłkę, drugie podania, bardziej agresywną grę...

Marcelino García Toral?
Jest inny, lubi atakować, atakować i atakować. Denerwują go podania do tyłu. Bardzo mi ufał.

Eusebio z Barçy B?
Reprezentuje filozofię Barçy, grę na pozycjach. Zacząłem tam jako pomocnik i nigdy wcześniej nie grałem w systemie 4-3-3. Byłem przyzwyczajony do bycia środkowym napastnikiem, biegałem w poszukiwaniu piłki. Po drugim meczu zaprosił mnie do siebie do biura, pokazał mi film i powiedział: "to są twoje strefy, tutaj się poruszasz i czekasz, aż trafi do ciebie piłka i wtedy zaczynasz grać. Wiesz czemu? Tutaj wszyscy są bardzo dobrzy i nie musisz biegać po całym boisku, szukając piłki. Miej cierpliwość i zobaczysz, że ona do ciebie trafi".

Dużo nauczyłeś się od twoich trenerów?
Staram się robić to, co mi każą. Trzeba słuchać, by się rozwijać. Z Emerym i Mancinim poprawiłem się bardzo w defensywie. Najwięcej broniłem u Marcelino, graliśmy systemem 4-4-2, z przodu ja i Jonathan Dos Santos. Jeśli nie pracowaliśmy w defensywie, mieliśmy przechlapane. W tamtym roku dużo się nabiegałem, broniłem bardzo dużo.

Którzy z kolegów wywarli na ciebie wpływ?
W Sevilli Banega. Gdy jest w formie, gra na bardzo wysokim poziomie. W Villarrealu Bruno i Jonathan Dos Santos. O Barcelonie nie mogę nic powiedzieć, bo jeszcze z nimi nie grałem.

Ale ich znasz, zagrasz z Messim.
Bez wątpienia, jest najlepszy. Nigdy nie widziałem takiego zawodnika, ma wszystko. Jego pokora na boisku robi różnicę: gra dla drużyny i z dnia na dzień jest coraz lepszy. Wiadomo, jak zagra, i nawet jeśli ma przy sobie trzech zawodników, zrobi to.

Luis Suárez?
Jest urodzonym strzelcem, trafiał we wszystkich drużynach, w których grał.

A Neymar?
Ma fantazję, drybling, technikę. Przypomina mi Ronaldinho, którego grę widziałem, gdy byłem dzieckiem.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (15)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze