Marc Bartra odchodzi do Borussii Dortmund. Stoper, który ponad połowę życia spędził w Barcelonie, pożegnał się z klubem pełnym emocji listem, opublikowanym na Twitterze.
Obrońca podsumował swoją karierę w Barcelonie, do której przyszedł w wieku 11 lat razem ze swoim bratem bliźniakiem Erikiem. Po etapie w Barcelonie B udało mu się zadebiutować w pierwszej drużynie, w której grał cztery sezony. Teraz chciał podziękować "najlepszym na świecie" kolegom za otrzymane porady. Poza tym podziękował wszystkim pracownikom klubu, trenerom i zarządowi.
Na koniec Hiszpan zaznaczył, że twardo stąpa po ziemi, ale bardzo chce się rozwijać. Podkreślił, że "zawsze będzie kochał Barcelonę i cieszył się jej grą jako jeden z culés".
Oto pełna treść listu Bartry:
Czternaście lat temu mały chłopiec przyszedł do Barçy w wieku jedenastu lat wraz ze swoim bratem bliźniakiem Erikiem oraz rodzicami Josepem i Montse. Z największą radością, do jakiej zdolne jest dziecko, radością z noszenia koszulki oraz bronienia klubowych barw, z którymi utożsamiał się od urodzenia. Obaj bracia mieli to samo marzenie - zagrać w pierwszej drużynie FC Barcelony. Był to daleki cel, prawie niemożliwy, ale mi się udało.
Pomogła mu rodzina i przyjaciele, dzięki którym mógł brać udział w treningach i meczach, oglądając kolegów, którzy przychodzili i odchodzili po każdym sezonie, z których każdy był trudniejszy od poprzedniego. Rywalizacja stawała się bardziej zacięta, a treningi i spotkania bardziej wymagające.
Zanim się obejrzał minęły lata i przyszedł moment, w którym musiał zdecydować, czy uczyć się w szkole, poświęcić na 100% piłce nożnej, czy kontynuować jedno i drugie w La Masíi. To tam wszystko się zmieniło. Mogę powiedzieć, że pobyt w La Masíi sprawił, że dałem z siebie to co najlepsze, dzięki czemu z czasem udało mi się przebić do Barçy B. Dwa lata później spełniło się moje dziecięce marzenie: zostałem zawodnikiem pierwszej drużyny FC Barcelony. Tam miałem zaszczyt cieszenia się z wielu sukcesów z najlepszym zespołem na świecie.
Cztery lata w pierwszej drużynie były niewiarygodne, intensywne, trudne, czasem brutalne, czasem nie, ale przede wszystkim wyjątkowe i niezapomniane. Dziękuję wszystkim kolegom, którzy są najlepsi na świecie i pozwolili mi uczyć się od nich jako piłkarzy i jako ludzi. Dzięki ich radom chcę się zawsze rozwijać. Dziękuję wszystkim, którzy przebywają w otoczeniu graczy: trenerom, zarządowi, prezydentowi, lekarzom, fizjoterapeutom, przedstawicielom, kucharzom, ochronie, rzecznikom prasowym, pracownikom La Masíi i miasteczka sportowego. Chcę również bardzo podziękować wszystkim culés... Sympatia oraz poczucie bycia docenianym bardzo mi pomogły, dzięki nim walczyłem i dawałem z siebie wszystko, broniąc naszej ekipy i jej barw.
Odchodzę z podniesioną głową, z pewnością, że zrobiłem wszystko, co powinienem, w momentach, w których mnie potrzebowano. Dawałem z siebie wszystko na treningach i w meczach. Podążam moją drogą, by dalej się rozwijać, z Meli, małą Galą oraz bliskimi, którzy zawsze byli przy mnie. Wszystko, co mnie spotkało, sprawiło, że jestem, kim jestem, i mam to szczęście, że mogę robić to, co lubię. Mogę podejmować nowe wyzwania i dalej marzyć. Twardo stąpam po ziemi, by poradzić sobie z tym, co przyjdzie, ale moje serce jest gorące i pełne pasji oraz chęci do rozwijania się jako piłkarz i jako osoba.
Pomimo odległości będę kochał Barçę i cieszył się z jej gry jako jeden z culés. Chcę rozwijać się i tworzyć!
Komentarze (53)