Kibice FC Barcelony zgotowali dzisiaj emocjonalną owację Manelowi Vichowi, który przez 58 lat pracował jako spiker na Camp Nou.
Zarząd FC Barcelony podjął w tym tygodniu decyzję o tym, że przed rozpoczęciem derbów Katalonii z megafonów znajdujących się na Camp Nou będzie można usłyszeć słynne „bona nit i benviguts a l'estadi” („dobry wieczór i witajcie na stadionie – przyp.red.), które od przyszłego sezonu może pozostać wieczne na Camp Nou, jeżeli zgodę wyrazi rodzina zmarłego Vicha. Oprócz tego nikt nie wyczytał dzisiaj wyjściowych jedenastek obu drużyn, strzelców goli lub dokonanych zmian. Kibice mogli ujrzeć je jedynie na telebimach.
Tuż przed rozpoczęciem meczu przewidywana była minuta ciszy na cześć „głosu Camp Nou”, jednak ten moment przerodził się w spontaniczną owację kibiców, dla których Vich był kimś więcej niż jedynie spikerem.
Jak podał jeden z hiszpańskich dziennikarzy, to właśnie Vich był pierwszym, który odważył się przemówić po katalońsku na Camp Nou w czasach, kiedy publiczne rozmawianie w tym języku było zabronione i karane.
Komentarze (6)